Polska jest kobietą,a Polka?

Autor: | Data: 12-10-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Kobieta w Polsce, a przynajmniej dla polskich polityków i, o zgrozo, polityczek, jest przede wszystkim bezuczuciowym inkubatorem, przydaje się także jako zabawka do spełniania erotycznych fantazji panów. Kobieta w polityce, jest według jednego z przedstawiciela partii rządzącej „kobietonem”, czymś paskudnym, co w ogóle nie powinno istnieć. Język wypowiedzi naszej wspaniałej władzy oraz sposób ich zachowania woła o pomstę do nieba. Ale niebo milczy...Może brak mu słów? Trudno pozostać obojętną wobec tego, co się w naszych sferach rządzących wyprawia. I nie tylko chodzi tu o sprawę „Anety K.” tak chętnie obrażaną przez wszystkich, bez względu na wyznanie, płeć, czy przekonania. Chodzi o stosunek do kobiet w ogóle. A ten stosunek, jak się zdaje, jest wyłącznie płciowy. Kobieta ma siedzieć cicho i nie wychylać się. Jest molestowana? Trudno, sama chciała. Tym bardziej, że za tak marne pieniądze, cóż., gdyby dostawała 10 tys za seks z którymś z przedstawicieli naszego rządu pewnie wzbudziłaby szacunek wielu obrażających ją dziś kobiet i mężczyzn. Jest niewiarygodna, ponieważ pomyliła się, co do ojcostwa swojego dziecka. Widocznie kobieta MUSI wiedzieć, kto jest ojcem, nie ma prawa mieć kochanków,  nie ma też prawa być...molestowaną przez więcej niż jednego posła. Gdy mężczyzna nie wie, że w ogóle ma dziecko, wtedy jest wszystko w porządku. gdy kobieta myli się co do ojca dziecka, jest k.... i generalnie, ta najgorsza. Gdy mężczyzna mówi, że, cytuję „Zgwałcić prostytutkę? To przecież niemożliwe”, jest zabawny, a jego wiarygodność raczej rośnie, niż maleje. Gdy kobieta ujawnia prawdę o molestowaniu (zostawmy biedną Anetę, pań, które twierdzą iż były wykorzystywane przez posłów Samoobrony jest więcej), niszczy swoją rodzinę, rujnuje państwo i knuje spisek. Coś tu nie gra. Błędy i pomyłki kobiety są niewybaczalne. O wiele gorsze występki mężczyzn są co najwyżej zabawne. [s]„Kto jest bez winy niech rzuci kamieniem” jak mówi biblia, a Polacy to wszak naród głęboko wierzący. Tymczasem kamieniami, ba! Kamulami rzucać potrafią o to jak. Nie tylko w stronę, wspomnianej już Anety, która śmiała rzucić oskarżenie wobec posłów. W stronę kobiet, które usunęły ciążę, nawet w stronę tych, które zrobiły to, by ratować swoje życie. Kobieta, która umarła po urodzeniu 10-tego dziecka stała się bohaterką, kogo obchodzi, co będzie z tą dziesiątką, jak skończy się medialny szum wokół niej i ‘dobre ludziska” przestaną zanosić im paczki z jedzeniem. Czy ona była bohaterką? Czy może nieszczęsną kobietą, której nikt nie dał wyboru? Skłaniałabym się raczej w stronę tej drugiej opcji. Bez względu na to, czego ona chciała, wyjścia nie miała. Kobiety w naszym kraju zmusza się do bohaterstwa. Niech rodzą! Nie ważne, że ciąża zagraża ich życiu, mają rodzić, kim w końcu są, jak nie pustymi inkubatorami na niewinne dzieci? Walczy się w naszym kraju o życie, ale tylko o to nienarodzone. Jak się dzieciak urodzi, co tam – najwyżej do domu dziecka, albo niech się tatuś martwi, jak wykarmić pozostałą dziewiątkę. Polityka prorodzinną ogranicza się w tym wspaniałym kraju do straszenia tabletkami antykoncepcyjnymi i niezwykle ciekawym, ale niczym nie potwierdzonym stwierdzeniem, że prezerwatywy szkodą zdrowiu i...powodują bezpłodność. Niewątpliwie faktem jest iż środki antykoncepcyjne bezpłodność powodują, po to wszak zostały stworzone. Wystarczy jednak przestać je brać, aby płodność wróciła... polityka prorodzinna walczy także o to, aby kobieta siedziała w domu i rodziła, rodziła, rodziła... Bo cóż dadzą nam dłuższe urlopy macierzyńskie, jak nie jeszcze większą niechęć pracodawców do zatrudniania kobiet? Polityka w naszym kraju jest męska. Nawet część pań, które są w rządzie, przejmuje ich sposób myślenia. Takich sobie podobno wybieramy. No cóż. Jaki naród, taka władza. A naród, jaki jest, każdy widzi. Czasami się zastanawiam, czy ta demokracja jest taka fajna. Ale daje wszystkim wielką szansę – wyboru. Także wyboru kraju, w którym się żyje. I dziś, wobec tego, co wyczyniają nasi politycy, wobec ich sposobu rządzenia, która kobietę chce sprowadzić do roli maszynki seksualno-rozrodczej jest jedna szansa. Wyjechać, póki jeszcze można. Szkoda, bo fajna ta Polska jednak i jest i jest tu parę osób, dla których warto zostać. JESZCZE. Jednak okazuje się, że dziś są nie ci, którzy wyjeżdżają, ale ci, którzy zostają. Pozostaje smutne pytanie – na co komu to bohaterstwo?

Przeczytaj artykuł »  

Poradnik dla przyszłych rodziców

Autor: | Data: 12-4-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Jesteś w ciąży i nie wiesz, co się dzieje w twoim ciele? A może chcesz sprawić prezent oczekującej mamie? Ta książka to doskonały podarek dla przyszłych rodziców. „W oczekiwaniu na dziecko” to obowiązkowa lektura dla każdej przyszłej mamy i dla każdego taty. Znajdziesz w niej odpowiedzi na wiele pytań, które mogą cię nurtować, także tych bardzo intymnych. W książce opisano wszystkie 9 miesięcy ciąży, wraz z najczęstrzymi dolegliwościami, objawami i problemami, jakie mogą wystąpić. Jest też opis porodu, porady, jak się do niego przygotować i jak przetrwać połóg oraz poradzić sobie z depresją poporodową. Po przeczytaniu tej książki na pewno poczujesz, że o ciąży wiesz już prawie wszystko. Jedyną jej wadą, niestety, dość poważną, jest fakt, iż książka, napisana przez Amerykanki, jest także osadzona w amerykańskich realiach. Dlatego niektóre z przedstawianych tam propozycji mogą się Polkom wydawać wręcz fantastyczne. Jednak mimo to, warto tę książkę przeczytać Polecamy!"W oczekiwaniu na dziecko" Heidi Murkoff, Arlene Eisenberg, Sandee Hathaway B.SN.wydawnictwo REBIS www.rebis.com.pl

Przeczytaj artykuł »  

Tragedia w kopalni Halemba

Autor: | Data: 11-22-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Wyrazy głębokiego współczucia dla rodzin górników, którzy zginęli w kopalni HALEMBA w Rudzie Śląskiej. Solidaryzujemy się w cierpieniu ze wszystkimi, których dotknęła ta tragedia.

Przeczytaj artykuł »  

Szczęśliwe małżeństwo?

Autor: | Data: 11-14-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Szczęśliwe małżeństwo ? Po pierwsze nie marudź!    Mąż mojej koleżanki ja zdradza. Teoretycznie , w imię solidarności jajników, powinnam uznać go za łajdaka , nicponia , samca kierującego się najniższym instynktem , obrzydliwca którego spermatozoidy wygrały walkę z neuronami ,uczuciowego popaprańca itp , itd.  Problem w tym że ja go rozumiem. Zastanawiam się nawet dlaczego czekał z tym tak długo ! Jego "przyszła była żona" , nazwijmy ja Danuta ma jedna wadę. Jest  bardzo religijna . Każdy dzień zaczyna od swego rodzaju litanii :   " O Boże co za pogoda " , " o Matko Święta  ale żeś się ubrał" " o Jezu , ale mi dużo mleka wlałeś do kawy" ! Właściwie , to ona nie jest bardzo religijna. To już fanatyzm , bo ona tak nadaje cały (boży) dzień .Deszcz pada , deszcz nie pada ,  jest za ciepło , jest za zimno , jest... jest zawsze nie tak jak trzeba. Ktoś powiedział ,że ludzi dzieli się na tych którzy widza szklankę pół pełną i tych którzy widzą ja pół pusta . Danuśka pyta : " a  gdzie wy tu jakąś szklankę widzicie?!" I jak  z nią żyć ?! Może inaczej - ile można słuchać " to ci nie wyjdzie , tamto się nie uda "? Można i cale życie ...tylko po co ? Żeby nie było , że źle o koleżance piszę , dodam  iż ma ona bardzo fajna i rzadko spotykana  zaletę . Jest niezwykle intrygującym rozmówcą . Unika używania wszelkich słów o dwuznacznym znaczeniu i dzięki temu tworzy naprawdę bardzo zabawne zdania . Pranie jest "zmoczone" a nie "mokre" czy "wilgotne" , ona jest "częścią" jakiegoś związku a nie jego "członkiem" , cos czym się podpieramy to "kule  bądź "kij do podparcia" ale absolutnie nie "laska" , aha , w restauracji zamawia " jakiś mrożony deser "  [s] Tony kartek zapisano z cudownymi radami na udany związek . Powstały książki o nieprawdopodobnych tytułach by zrozumieć płeć przeciwną i żyć szczęśliwie  - Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą(!) , Dlaczego mężczyźni kochają zołzy(!) " , " Czy powinniśmy być razem" (!) w odpowiedzi na  MĘŻCZYŹNI SA Z MARSA, KOBIETY Z WENUS (np. autor, jak już dogłębnie zrozumiał  naturę kobiet , hojnie podzielił się swą wiedzą z milionami czytelników - rozwiodł sie ;) powstała nawet   MEŻCZYŹNI SA Z ZIEMI I KOBIETY SA Z ZIEMI (!!!) Jak wiec stworzyć udany związek ? Dlaczego ludzie dalej pakują się w związki bez przyszłości i chodzą "po omacku"?  Taka nasza natura . Taki nasz urok . Genetyka. Jesteśmy genetycznie stworzeni do popełniania błędów .Przecież na tym właśnie cala frajda życia polega ! Na upadkach i podnoszeniu się ! Na znajdowaniu , na cierpieniu bo osoba która kochamy nas zostawiła i na radości bo niekoniecznie na wiosnę w sercu znowu maj ! I tak ciągle i w kółko aż pewnego dnia spojrzenia dwóch osób krzyżują się. On myśli " przespałbym się z nią" ona  myśli " czy to on będzie moim mężem?"  a Eros  myśli " o cholera ! Strzała mi gdzieś poleciała ! No dobra ! Zrobię dla nich co mogę ! Tylko byle się oni też starali !"    No właśnie ,  jak już się ktoś upiera żeby żyć szczęśliwie to po pierwsze  Radzę (sama tez stosuje!) zupełny , absolutny  zakaz marudzenia ,  zrzędzenia i  narzekania . Nie zawsze działa , ale pomaga  żyć .      Kaśka Pisarska      Ps1 Ja tez jestem religijna. Jak po raz pierwszy , jakiś czas temu widziałam  pewnego pana , przeprowadziłam poważną rozmowę z Panem Bogiem. Powiedziałam  mu " Panie Boże , ja chciałam Cię bardzo prosić, żeby Twoja ręka (ręka  boska) mnie nie broniła . Ja z nim chcę zgrzeszyć! Proszę ! Daj mi z nim  zgrzeszyć!      Ps2. DAŁ !

Przeczytaj artykuł »  

Rodzić, rodacy!

Autor: | Data: 10-26-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Ostatni pomysł naszego, jakże wspaniałego rządu, czyli dodatkowe opodatkowanie małżeństw, które nie mają dzieci być może sprawdza się w Niemczech, ale nie u nas. Nie w kraju, gdzie kobieta-matka traktowana jest przez ZUS jako potencjalne zagrożenie, system emerytalny jest fatalny, nie wspominając już o beznadziejnej opiece społecznej.Bardzo to sprytne, zabrać pieniądze o tych, którzy nie mają dzieci. Jak twierdzi posłanka z Ruchu Narodowo-Ludowego (urodzona w 1951 roku nauczycielka chemii), takie rodziny nie uczestniczą w budowaniu Państwa Polskiego. Jeśli budowanie naszego kraju to wyłącznie płodzenie dzieci, posłanka, a wraz z nią wielu posłów innych, rządzących ugrupowań, mają rację. Nie tworzą nowych podatników, ale przecież, jak my wszyscy, płacą ogromne składki na ZUS, jak również podatki, które idą, także na przedszkola, szkoły i żłobki, z których ci ludzie nigdy nie będą korzystać. Logicznie rozumując, należałoby im podnieść podatki, ale jednocześnie obniżyć o koszty utrzymania wszystkich instytucji dziecięcych. Oczywiście, dodatkowe opodatkowanie dosięgnie także te pary, które wydają bajońskie sumy na leczenie bezpłodności, czego państwo przecież nie refunduje. Jak się wyraził poseł Piłka z PIS’u w trójkowej audycji „In Vitro jest kontrowersyjne, a kontrowersji państwo nie będzie popierało”. A jednak popiera kontrowersje, ale tylko takie, które podoba się rządzącym. Nie ważne, ze dzięki metodzie In Vitro powstałyby tysiące nowych podatników. Ważne, że metoda jest kontrowersyjna i koniec. Jednak państwo nie refunduje żadnych metod leczenia niepłodności, nie tylko tych, które uważa za kontrowersyjne. Więc jakim prawem chce dorzucić jeszcze dodatkowy podatek parom, które przez lata borykają się z problemem, który nie tylko kosztuje ich majątek, jest także powodem ogromnych frustracji, depresji i nerwic?Każdy powinien mieć dzieci, twierdzą posłowie. No proszę. Ciekawe, co na to rządzący nam premier? Czy on także zapłaci dodatkowy podatek, czy będzie on dotyczył wyłącznie heteroseksualnych małżeństw? Jeśli każde małżeństwo ma płacić podatek, to dlaczego nie każdy pełnoletni singiel? Bo, jeśli małżeństwo bezdzietne jest dla państwa wybrykiem natury, czym w takim razie jest samotny mężczyzna po pięćdziesiątce? Mutantem? Dlaczego też rząd nie reaguje na kolejne sprawy wytaczane przez ZUS matkom, które śmiały bezczelnie zajść w ciążę niedługo po otrzymaniu pracy, albo tym, które zostały zatrudnione w zaawansowanej ciąży? Odpowiedź jest łatwa. Bo lepiej dać 1000 zł ochłapu, jakim jest becikowe, zamiast naprawdę wspierać pracodawców zatrudniających kobiety w ciąży oraz matki, które chcą pracować do ostatnich dni przed porodem. Łatwiej wydłużyć macierzyński i zabronić pracodawcom zwalniać matki po urlopie wychowawczym, niż zainwestować w przedszkola, refundować pieniądze wydane przez młodych rodziców na opiekunki dla dzieci, czy zmniejszyć opodatkowanie firmom zatrudniającym kobiety w ciąży i matki małych dzieci. Niech się lud zaspokoi i zatka 1000 zł, które i tak wkrótce zostanie mu odebrane. A potem zmusimy go do rodzenia – oto prorodzinna polityka rządu. Posiadanie dzieci to dla wielu ludzi najpiękniejsze, co może ich w życiu spotkać. Ciąża, rodzenie dzieci, niech to będzie przywilej, a nie obowiązek. Niech kobieta w ciąży będzie w naszym kraju kimś wyjątkowym, uprzywilejowanym, tak samo, jak jej pracodawca. Ojcowie, którzy chcą wychowywać swoje dzieci, powinni mieć prawo do urlopu, a matki, które chcą pracować zaraz po urodzeniu, mieć szansę na np. zmniejszenie liczbę godzin pracy. Być może wtedy Polki zaczną rodzić. I to bez „zachęty” jakim jest becikowe i bez „straszaka” jakim jest dodatkowe opodatkowanie.

Przeczytaj artykuł »  

Mdłości, humory i...pierwsze USG!

Autor: | Data: 08-17-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

13 tydzień i nadal mdłości. Czy ktoś to zrozumie, oprócz innej ciężarnej? Przyszły tatuś nie może już słuchać mojej mantry pod tytułem „niedobrze mi”. A moje życie toczy się ostatnio wokół herbatek imbirowych i bardzo częstych wizyt w toalecie. Nie wspominając o zmianach nastrojów, które niedługo doprowadzą moją rodzinę do psychicznej ruiny.I kto tu mówił o „stanie błogosławionym”? Cudownie jest być ciężarną, ale chyba później. Początki zawsze bywają trudne.. Cóż, nikt nie obiecywał, że będzie lekko! I nie jest. Nie dość, ze samopoczucie fatalne, to nikt nie lituje się nade mną w sklepie, kinie, czy na plaży. Wyglądam całkiem normalnie, nie przytyłam, brzuszek malutki i ktoż się domyśli, że ta biedna, wymęczona kobieta to przyszła matka najwspanialszego dziecka na świecie? No bo w to, że ono najwspanialsze będzie nikt przecież nie wątpi. Ale póki co, małe bezpiecznie siedzi w brzuszku, a mamusia męczy się z zaparciami, mdłościami i niesamowicie niskim ciśnieniem. Bóle głowy, niewyspanie, okropne sny i ciągła potrzeba wyżalania się innym – to naprawdę może doprowadzić do czarnej rozpaczy. Na szczęście jako ciężarnej, więcej i łatwiej mi się wybacza. Ale czasami sama sobie się dziwię, że mogę być taka wredna, jęcząca i nie do wytrzymania po prostu. Na szczęście, zdarzają się też dni pełne niesamowitego, wręcz dziecinnego optymizmu i energii. Szybko je wykorzystuję na pracę i nadrabiam bycie miłą dla najbliższych. Ale potem znów muszą, biedaki, znosić moje humory… Właściwie, moje życie polegałoby na wiecznym, bezproduktywnym myśleniu, gdyby nie ostatnia wizyta u specjalisty, gdzie moje maleństwo ukazało się w całej krasie…. To przeżycie, które naprawdę trudno opisać. Dla kogoś, kto nigdy go nie doświadczył może wydać się śmieszne – płakać ze wzruszenia na widok zdjęcia małej istotki trochę podobnej do człowieka. A jednak to niesamowite wzruszenie. Wtedy po raz pierwszy tak naprawdę poczułam MACIERZYŃSTWO. I to, ze naprawdę będę matką! Mąż wpatrywał się w monitor w czasie badania i jemu także trudno było ukryć to niezwykłe poruszenie, jakie zapewne dotyka każdego rodzica, który pierwszy raz w życiu widzi swojego szkraba. Nagle, w ciągu kilku sekund życie nabiera nowego sensu, dla którego warto żyć. I jakby to infantylnie i banalnie nie brzmiało, to tak – życie jest piękne! Jak to możliwe, że jeszcze rok temu mogłam martwić się jakimiś głupimi egzaminami na studiach, czy znalezieniem pracy….W takim momencie przyziemne problemy po prostu przestają mieć znaczenie. I nie ważne, że później znów go nabiorą. Bo życie weszło przecież na nowy tor, wszystko zdążyło się przewartościować i zmienić. Dzięki, maleństwo. Fajnie, że niedługo będziesz z nami!

Przeczytaj artykuł »  

Letni marazm

Autor: | Data: 07-27-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Na dworze gorąco, politycy, zapewniający nam ostatnio wiele wrażeń i emocji na wakacjach, kraj pogrąża się w letnim letargu. Praca – dom, praca – dom. Nie każdy ma to szczęście by móc wyjechać i pluskać się w chłodnej wodzie. Zresztą, o chłodną wodę w naszym kraju teraz ciężko, nawet Bałtyk szaleje – w niektórych miejscach ma już 28 stopni. W jeziorach sinice, sanepid straszy różnymi bakteriami, do tego z każdej strony słychać alarmy leśników i strażaków aby nie wchodzić do lasów. Ulubionym więc stwierdzeniem Polek i Polaków staje się nieśmiertelne „nie chce mi się”. Jak tu żyć w tym wszechobecnym marazmie?Wprawdzie politycy LPR, nawet jeśli z porażeniem słonecznym, pracują dzielnie i bez przerwy. Zawsze można zagłębić się także w niezwykle interesującą lekturę stron poświęconej działalności Wszechpolaków, a rozrywka gotowa. Jednak od polityki w takie letnie upały mimo wszystko – lepiej uciec. Od przybytku głowa wprawdzie nie boli, ale wyjątek potwierdza regułę i polityka może być właśnie chlubnym (lub nie) odstępstwem od reguły.Nasza TV też nie chce się pokazać z dobrej strony. Powtórki powtórek znudziły już nawet najmłodszych widzów, a wciąż ukochanego Szarika odstawiono w kąt i pewnie długo z niego nie wyjdzie. Kloss też jest zabroniony, a ile można oglądać powtórkę „M jak miłość”. Mistrzostwa w piłce nożnej zakończone i nawet na przystojnych chłopaków w rozkosznie spoconych koszulkach (czego na szczęście nie czuć przez ekran) nie można sobie bezkarnie popatrzeć. Książki to świetna rzecz, ale w upał, po 8 ( a nierzadko i większej ilości )godzinach pracy głowa boli od samego patrzenia na literki. Wprawdzie np. „polityka” zaspokaja kryminalny głód swoich czytelników, a te, jak wiadomo są niezłe na lato, ale kiedy z nieba leje się tak potworny żar, to trudno zastanawiać się, kto zabił, a kto zostanie dopiero przeniesiony na tamten świat.Internet jest błogosławieństwem i nierzadko wręcz wybawieniem, ale znowu – monitor grzeje, wiatraczek nie wyrabia. I jak tu żyć? Do lasu nie wejdziesz, do jeziora też nie wolno, to co tu robić latem? Oglądać filmy z Bollywoodu?  Nie każdy lubi 3-godzinne romanse z nieśmiertelnym „happy Endem”. Nawet na lody nie można iść – co chwila słyszy się o kolejnych zarażeniach salmonellą czy innym świństwem. Zostaje właściwie jedno. Narzekanie i cudowne nicnierobienie, kiedy tylko się da. Drogie rodaczki i rodacy, cóż lepszego nam zostało, jak niekonstruktywne, bezradne i jednocześnie słodkie lenistwo? Może czas zacząć nauczyć się nic nie robić i nie mieć z tego powodu niepotrzebnych wyrzutów sumienia? Korzystajmy, póki woda leci z naszych kranów, zimna kąpiel ostudzi zapał do niepotrzebnego przymuszania się do działania. Nie musimy się, drogie panie, malować, stroić, bo i tak za gorąco na wyjście. Lepiej zanurzyć się w chłodnej wannie, włączyć wiatraczek w pokoju i niech się dzieje, co chce. Bo jakie mamy inne wyjście?

Przeczytaj artykuł »  

Bądź Cosmo!

Autor: | Data: 06-24-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

(uwaga! Artykuł zawiera wiele erotycznych opisów z najnowszego numeru cosmopolitan)Redaktorki Cosmo są dla nas coraz łaskawsze. W grudniowym numerze nareszcie orzekły, że można być szczęśliwą będąc singlem. Zanim jednak złamiecie obcasy z radości, jeszcze jedna dobra wiadomość, znalazły także cosmosztuczki erotyczne, które pozwolą nam uzależnić od siebie faceta ..na zawsze. Bo nie ma to jak prawdziwa, głęboka i wieczna miłość. Choć w tej wspaniałej gazecie dla młodych, nowoczesnych kobiet słowo miłość pojawia się raczej  z rzadka. Z reguły w zestawieniach typu "miłość po indiańsku" (nie wiesz?!o0 Oznacza to stosunek płciowy w czasie okresu) "miłość po francusku" (to chyba każdy zna)i oczywiście w tytule stałej rubryki miłość i seks (w proporcjach 1do 30).  Nic nie dostarczy nam tyle wiedzy na temat płci przeciwnej, ile gazeta, która jest nasza prawdziwa przyjaciółką. Z testu :"Czy chodzi mu tylko o ciało?" dowiadujemy się, iż chłopaka, który Cię szanuje poznać po tym, że zaczął się do Ciebie "dobierać" "dopiero" na trzeciej randce. Cosmopolitan bawi i uczy. Tego, że łapanie partnera za palec zwiększa doznania erotyczne, tego, że tunning to ozdabianie samochodu oraz łacińskich nazw pewnych części ciała (przydatne dla kandydatów na ginekologię).Oczywiście cosmodziewczyna ma szerokie zainteresowania: długie spódnice, krótkie spódnice, makijaże dzienne i wieczorowe, mokasyny, buty sportowe, obcasy... A na ostatniej stronie (po kilku poradach dotyczących pracy i cosmoprzykazaniach, które należy omówić szerzej) znajdziemy kilka tekścików w stylu "rocznie zjadamy ok. kilograma szminki", które mają zachwycić Twoich potencjalnych rozmówców poziomem Twojej wiedzy i erudycji. To na wypadek, gdybyś nagle natrafiła na kogoś, z kim nie można normalnie pogadać o błyszczykach. (Uważaj! Wszystkie Twoje koleżanki z pod tej samej co Ty cosmometki doskonale znają te rewelacje.)Cosmo ratuje w każdej sytuacji. Religia dawno przestała być trendy? Jesteś za duża na słuchanie rodziców? Książki o etyce i filozofii czyta się za długo i nie ma czasu na imprezę? Nie martw się! Cosmo wie co jest dobre, a co złe! Np. Skłamanie partnerowi co do liczby poprzednich chłopaków należy do kategorii grzechów lekkich. Więc kłam ile wlezie, stworzycie trwały i prężny związek (w końcu mężczyźni bywają taaaaaacy zazdrośni). Należy mu jednak napomknąć o niewyleczonej chorobie wenerycznej, bo inaczej będziesz wredną ściemniarą, a tego chyba nie chcesz, co? I pamiętaj - kandydat na idealnego faceta musi mieć dużo kasy. Z innym to wstyd w ogóle wychodzić. Nie musi być specjalnie mądry - będziecie do siebie pasować.Niech mi ktoś jeszcze powie, że cosmo to pismo dla feministek i o feministkach! Jeśli nie jesteś bojącym się życia cielakiem, jeśli obchodzi Cię zdanie innych ludzi, kultura i Moda  przez duże "M", zajrzyj do "Twojego Stylu", "Wysokich Obcasów". Człowiek naprawdę musi się czasem zastanawiać. Fajnie jest być dziewczyną Cosmo - w końcu gazeta poradzi Ci we wszystkim, tak ukierunkuje Twój wizerunek, ze nie będziesz musiała sam już o nic się martwić. Musisz tylko stać się potulną sierotką, przytłoczona wpajanym Ci zewsząd modelem życia na zupełnym luzie. Oni powiedzą Ci wszystko. Będą czuwać nad Tobą jak wielki brat. Wmówią Ci, że wszystkie kobiety oprócz Ciebie są piękne i szczupłe, że Ty też możesz taka być. Pachnąca, zadbana, wyzwolona. Niezależna, bo masz swojego pana z tamburynem - a imię jego - 40 i 4 - cosmopolitan numer grudniowy. Słuchaj nas! Bój się życia! Bądź cosmo! P.S. Może to tylko ja jestem taka przestarzała, ale każdemu, kto by się do mnie dobierał na trzeciej randce bez żenady dałabym prosto w mordę.

Przeczytaj artykuł »  

Miłe złego początki , a koniec jeszcze milszy (mam nadzieje!)

Autor: | Data: 06-20-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Od czego by tu zacząć, żeby było logicznie....Wiem!  Od.... mam taką koleżankę..... Więc mam koleżankę , Anie . Świetna dziewczyna , zabawna , miła i do tego blondynka. Co jakiś czas dzwoni do mnie po kardiologiczne (czytaj : sercowe) porady , choć ja w tych sprawach autorytetem nie jestem. Pewnie właśnie dlatego dzwoni. Ostatni raz wczoraj.  Z poważnym pytaniem na które trudno mi było odpowiedzieć , bo szczera odpowiedź  boli a ona nic złego mi nie zrobiła, więc niech rozwija skrzydła a jak będzie trzeba to ją kiedyś będę zbierać.... po raz kolejny.D_Z_013.jpgMarianna Dembińska,ekspert win wloskich,autorka  ksiazki pt " Tobie to dobrze" oraz wystawianej w Opolu komedii pt "Casting"Pytanie brzmiało: Czy Twoim zdaniem jak przyjaźń przekształca się w coś więcej to zawsze muszą z tego być problemy?No i taka prosta sprawa zapędziła mnie w kozi róg. Szybko zaczęłam się zastanawiać o kim może mówić bo świadomość o kogo chodzi mogłaby mi pomoc. Odrzuciłam kilku wspólnych znajomych , bo na kandydatów na cos więcej jakoś mi nie pasowali. Cóż odpowiedzieć? Jasne, że tak. Jeżeli związek się rozpadnie albo gorzej jeszcze, w ogóle nie wypali  to trudno wrócić do stanu poprzedniego , ale jak koleżanka pyta o to wzdychając do telefonu a dwie godziny później w kawiarni odpala sobie papierosa z drugiej strony no to nic tylko zaprzeczać! W imię rozwijającego się czegoś.             Kandydatem okazał się mężczyzna którego jako pierwszego wrzuciłam na listę. To nie może być  on. Ach, ta regularnie zawodząca mnie kobieca intuicja! ON jest życiowym szczęściarzem z przypadku i kobieciarzem  z  wyboru. Taki typ. Wiesz dokładnie iż spotkanie z nim to początek problemów, ale łudzisz się to ty będziesz TĄ kobietą. Więc ona jest na etapie łudzenia się. Łączy ich wiele. On uważa , że kobiety są stworzone do siedzenia w domu , ona dokładnie to samo myśli o mężczyznach ( mieli sporo wieków by pokazać co potrafią ...no i pokazali....) , on słucha Myslovitz i Stinga , ona Ramazzotti i piosenek z Grease. On nie zwraca uwagi na wygląd ale każdej koleżance wytyka przybrany kilogram , i doradza odchudzenie ud. Ona  na wygląd zwraca dużą uwagę ale to, że on jak nie znajdzie pary skarpetek zakłada dwie różne ( w różnych kolorach!)  wcale jej nie przeszkadza. On myśli o swojej karierze , ona też. - o własnej. Konflikt interesów gwarantowany, Jak się zejdą i rozejdą  to będzie niezły cyrk szczególnie dla nas , wspólnych znajomych , jednak jest nadzieja. On na pytanie - czy będziesz  o mnie myślał?  podobno się uśmiechnął. Podobnie zareagował na pytanie czy będziesz za mną tęsknił a to juz przecież coś znaczy , prawda? A poważnie mówiąc , on przedstawił ją swej rodzinie i nawet objął ją przy swym ojcu. A to, w przypadku czterdziestoparolatka po przejściach to już naprawdę o czymś świadczy - mam nadzieję , że świadczy. Mając już te niezbite dowody uspakajałam ją , że na pewno będzie dobrze i że nawet gdyby coś im nie wyszło a wyjdzie na pewno(!) to katastrofy z tym związanej na horyzoncie nie widzę. Czy malutkie kłamstewko w dobrej wierze jest czymś złym? Dzisiaj widziałam ich razem. Niby niewiele ich łączy, ale cielęcy wzrok a nie słowa zdradzą nawet najtwardszego mężczyznę. Oj wpadłeś chłopie! Po uszy wpadłeś!Serdeczności życzę. Marianna Dembinska Ps. Informacja dla Ani : To nie było o Tobie.Ps2. Informacja dla Krzyśka : Zbiezność imion przypadkowa.www.enotecanobile.com 

Przeczytaj artykuł »  

Jan Paweł II, pamiętamy?

Autor: | Data: 03-31-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Mija pierwsza rocznica śmierci Jana Pawła II, człowieka, który był nie tylko papieżem i przewodnikiem katolików, był także wielkim autorytetem. Wszystkim nam Go brakuje. Jak wiele zmieniła nas Jego śmierć? Czego się nauczyliśmy? A może zapomnieliśmy już o przyrzeczeniach jakie dawaliśmy sobie i innym gdy odszedł? Czy solidarność, jaka zrodziła się w nas po Jego śmierci jeszcze istnieje, czy już dawno wróciliśmy do naszych dawnych obyczajów. Znów oskarżamy się nawzajem, oceniamy, krzywo patrzymy na bliźnich nie widząc błędów w sobie. Jak wiele dały nam Jego nauki? Czy oprócz łez po odejściu Jana Pawła II, prócz wizyt w kościele i modlitw umiemy dać drugiemu człowiekowi to, o co nas prosił - miłość, wybaczenie, tolerancję? Nadal się kłócimy, spieramy... Być może nie jesteśmy o wiele lepsi. Uważamy, że mamy zawsze rację nie potrafiąc spojrzeć w duszę drugiego człowieka. Nie chcemy wybaczyć, nie potrafimy współczuć, za to świetnie opanowaliśmy sztukę użalania się nad sobą. Ilu cierpiącym pomógł każdy z nas w ciągu tego roku? Ilu ludziom wybaczyliśmy, kogo staraliśmy się zrozumieć, kogo prosiliśmy o wybaczenie? A może jednak coś zmieniło się w nas na lepsze? Może czegoś się nauczyliśmy? Kościół Jana Pawła II to wszak nie tylko modlitwy o własne szczęście. To także umiejętność poszanowania drugiego człowieka bez względu na jego wyznanie, ideologię, sposób patrzenia na świat. To miłość bez względu na przeszkody, to umiejętność wybaczania i tolerancji dla inności.  Jak wiele dały nam nauki Jana Pawła drugiego? Zapraszamy do dyskusji!

Przeczytaj artykuł »  


(Strona 4 z 6)   « Poprzednia 1 2 34 5 6 Następna »