Szczuka w Polsacie...

Autor: | Data: 03-22-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Kazimiera Szczuka, krytyk literatury, znana polska feministka, obraziła słuchaczy Radio Maryja. Obraziła bowiem ich niepełnosprawną prowadzącą naśladując jej głos. Cóż jeszcze zrobiła Kazimiera Szczuka? Obraziła słuchaczy Radia mówiąc, że dzięki temu iż ktoś wziął ją i przyjaciela za pielgrzymów znalazła nocleg w Borach Tucholskich? A może obraziła twierdząc, że nigdy nie śmieje się z „moherowych beretów”. Naigrywała  się podobno z niepełnosprawności redaktorki świętobliwego radia nie mając pojęcia, kim ta pani jest, jak wygląda, oraz czy jest sprawna czy nie, w czym wtórował jej dzielnie Jakub Wojewódzki, który także tej zacnej osoby nigdy nie widział. Absurd? Nie, polska rzeczywistość!Elżbieta Kruk, przewodnicząca KRRiT, która o mediach wie tyle, co opowiedział jej prezes Kaczyński (nie jest specjalistką od mediów i nigdy nimi się nie zajmowała, z wykształcenia jest historyczką ) uznała, że została naruszona godność osoby niepełnosprawnej. Zabawne! Po pierwsze Kuba Wojewódzki z Kazimierą Szczuką nie śmiali się z niepełnosprawności Magdaleny Buczek, a ironizowali jedynie na temat jej audycji i sposobu prowadzenia, (a  z tego chyba JESZCZE można się śmiać? ) poza tym, nie mieli pojęcia kim ta osoba jest, a co najważniejsze, zupełnie nie zdawali sobie sprawy, że ta pani jest chora. Skąd więc ta nagonka? Błogosławiona cenzura wraca? Wszystko na podstawie Art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji "Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zwierać treści dyskryminujących ze względu na rasę, płeć lub narodowość". Wszystko pięknie, tylko trudno doszukać się w wypowiedziach Wojewódzkiego i Szczuki treści dyskryminujących oraz propagujących działania, które są sprzeczne z prawem. Czymże jest pogląd społeczny sprzeczny z moralnością? Czy wypowiedzi ojca Rydzyka o Żydach, którzy mają zaatakować nasz kraj, o tym, że tak naprawdę pogrom to był ok. są moralnie poprawne? Dziwne, że tym nikt się nie zajął, czyżby pełnosprawni Żydzi mogli być bezkarnie obrażani w naszym kraju? [s]Śmieszno i straszno w tej naszej Polsce. Karze się prywatną firmę za coś, czego nie zrobiła, a podające się za katolickie radio ma prawo do szerzenia nienawiści i pogardy do drugiego człowieka. Kazimiery Szczuki się nie lubi. Bo feministka, bo odważna, bo mądra. Rydzyka wszyscy się boją, bo ma wpływ na władzę, na ludzi, a może także dlatego, że do biednych nie należy. Jednak nie rozumiem, dlaczego Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zamiast zajmować się  np. powszechnie pokazywanymi drastycznymi scenami w porze dobranocki zajmuje się takimi bzdurami? Dlaczego chroni ojca Rydzyka zamiast stać na straży wolności słowa jak jej każe konstytucja? Kto wreszcie powie głośno, że w naszym kraju należy powoli zacząć się bać cenzury, która już wkracza do nas i to wcale nie tak wolno? Warto zwrócić uwagę także na inny aspekt sprawy. Dlaczego mamy podkreślać inność niepełnosprawnych traktując ich jak święte krowy? Czy oni chcą być traktowani w ten sposób? Nie, o czym świadczy zamieszczony w Gazecie Wyborczej (23.03.2006) list osób dotkniętych niepełnosprawnością. W liście protestują przeciwko chorej nagonce na Kazimierę Szczukę, nie zgadzają się również na traktowani ich inaczej tylko dlatego, że nie mogą chodzić, czy mają niesprawne ręce. Podkreślają fakt, że Szczuka nie śmiała się z niepełnosprawności Buczek, a jedynie ze sposobu prowadzenia przez nią audycji, który może wydać się zabawnym wielu osobom. Niepełnosprawni są tacy sami jak my – mądrzy, głupi, śmieszni, inteligentni, sympatyczni i niemili. Nikt z nich nie chce jednak, żeby był traktowany inaczej, jak nietykalne święte zwierze tylko dlatego, że są chorzy. To ich obraża, to ich poniża!Mimo wszystko sprawa doszła do tego, że Kazimiera Szczuka przeprosiła Magdę Buczek. Jak sama twierdzi jest ona osoba niezwykle inteligentną i ma nadzieję, że hałas jaki się wokół tej pani stworzył przyniesie jej same korzyści. Jednak paranoiczne oskarżenia o obrażeniu niepełnosprawności Magdaleny Buczek wciąż się nawarstwiają. Dlaczego zamiast np. zająć się propagowaniem niepełnosprawnych w mediach rząd zajmuje się niszczeniem wolności słowa oraz podkopywaniem własnego, coraz już słabszego autorytetu? http://www.dostepne.info/szczuka/

Przeczytaj artykuł »  

Tragedia w Katowicach KONDOLENCJE

Autor: | Data: 01-30-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Wszystkim, którzy stracili swoich bliskich oraz tym, którzy ucierpieli w wyniku tragedi na Śląsku składamy  najszczersze wyrazy współczucia. Poszkodowanym życzymy szybkiego powrotu do zdrowiaPrzyłącz się do kondolencji,http://www.puellanova.pl/forum.php?show=10597

Przeczytaj artykuł »  

Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego...

Autor: | Data: 01-6-2006 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

USTAWA z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. (Dz. U. z dnia 1 marca 1993 r.)Uznając, że życie jest fundamentalnym dobrem człowieka, a troska o życie i zdrowie należy do podstawowych obowiązków państwa, społeczeństwa i obywatela; uznając prawo każdego do odpowiedzialnego decydowania o posiadaniu dzieci oraz prawo dostępu do informacji, edukacji, poradnictwa i środków umożliwiających korzystanie z tego prawa, stanowi się, co następuje: Art. 1.Prawo do życia podlega ochronie, w tym również w fazie prenatalnej w granicach określonych w ustawie. Art. 2.1. Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego, w zakresie swoich kompetencji określonych w przepisach szczególnych, są obowiązane do zapewnienia kobietom w ciąży opieki medycznej, socjalnej i prawnej w szczególności poprzez: 1. opiekę prenatalną nad płodem oraz opiekę medyczną nad kobietą w ciąży, 2. pomoc materialną i opiekę nad kobietami w ciąży, znajdującymi się w trudnych warunkach materialnych, przez czas ciąży, porodu i po porodzie, 3. dostęp do szczegółowych informacji na temat uprawnień, zasiłków i świadczeń przysługujących kobietom w ciąży, matkom, ojcom oraz ich dzieciom oraz do informacji dotyczących instytucji i organizacji pomagających w rozwiązywaniu problemów psychologicznych i społecznych, a także zajmujących się sprawami przysposobienia. 2. Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego, w zakresie swoich kompetencji określonych w przepisach szczególnych, są zobowiązane zapewnić obywatelom swobodny dostęp do metod i środków służących dla świadomej prokreacji. 2a. Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego, w zakresie swoich kompetencji określonych w przepisach szczególnych, są zobowiązane zapewnić swobodny dostęp do informacji i badań prenatalnych, szczególnie wtedy, gdy istnieje podwyższone ryzyko bądź podejrzenie wystąpienia wady genetycznej lub rozwojowej płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu płodu. 3. Szkoła ma obowiązek udzielić uczennicy w ciąży urlopu oraz innej pomocy niezbędnej do ukończenia przez nią edukacji, w miarę możliwości nie powodując opóźnień w zaliczaniu przedmiotów. Jeżeli ciąża, poród lub połóg powoduje niemożliwość zaliczenia w terminie egzaminów ważnych dla ciągłości nauki, szkoła zobowiązana jest do wyznaczenia dodatkowego terminu egzaminu dogodnego dla kobiety, w okresie nie dłuższym niż 6 miesięcy. 4. Zakres i formy oraz tryb udzielania pomocy, o której mowa w ust. 1 i 2, określa, w drodze rozporządzenia, Rada Ministrów. [s]Art. 3.1. Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego współdziałają i udzielają pomocy Kościołowi Katolickiemu, innym kościołom i związkom wyznaniowym oraz organizacjom społecznym, które organizują opiekę nad kobietami w ciąży, jak również organizują rodziny zastępcze lub udzielają pomocy w przysposabianiu dzieci. 2. Zakres, formy oraz tryb udzielania pomocy, o której mowa w ust. 1, określa, w drodze rozporządzenia, Rada Ministrów. Art. 4.1. Do programów nauczania szkolnego wprowadza się wiedzę o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji. 2. Minister Edukacji Narodowej wprowadzi do nauczania szkolnego przedmiot "Wiedza o życiu seksualnym człowieka". 3. Minister Edukacji Narodowej w porozumieniu z Ministrem Zdrowia i Opieki Społecznej ustali zakres treści programowych przedmiotu, zawartych także w podstawie programowej kształcenia ogólnego, oraz wprowadzi do systemu dokształcania i doskonalenia nauczycieli tematykę z zakresu wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Art. 4a.1. Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy: 1. ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, 2. badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, 3. zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego, 4. kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej. (utracił moc z dniem 23 XII 1997 r)2. W przypadkach określonych w ust. 1 pkt 2 przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej; w przypadku określonym w ust. 1 pkt 3 lub 4, jeżeli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni. 3. W przypadkach, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, przerwania ciąży dokonuje lekarz w szpitalu. 4. Do przerwania ciąży wymagana jest pisemna zgoda kobiety. W przypadku małoletniej lub kobiety ubezwłasnowolnionej całkowicie wymagana jest pisemna zgoda jej przedstawiciela ustawowego. W przypadku małoletniej powyżej 13 roku życia wymagana jest również pisemna zgoda tej osoby. W przypadku małoletniej poniżej 13 roku życia wymagana jest zgoda sądu opiekuńczego, a małoletnia ma prawo do wyrażenia własnej opinii. W przypadku kobiety ubezwłasnowolnionej całkowicie wymagana jest także pisemna zgoda tej osoby, chyba że na wyrażenie zgody nie pozwala stan jej zdrowia psychicznego. W razie braku zgody przedstawiciela ustawowego, do przerwania ciąży wymagana jest zgoda sądu opiekuńczego. 5. Wystąpienie okoliczności, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, stwierdza inny lekarz niż dokonujący przerwania ciąży, chyba że ciąża zagraża bezpośrednio życiu kobiety. Okoliczność, o której mowa w ust. 1 pkt 3, stwierdza prokurator. Art. 4b.Osobom objętym ubezpieczeniem społecznym i osobom uprawnionym na podstawie odrębnych przepisów do bezpłatnej opieki leczniczej przysługuje prawo do bezpłatnego przerwania ciąży w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej. Art. 4c.1. Osoby wykonujące czynności wynikające z ustawy są obowiązane do zachowania w tajemnicy wszystkiego o czym powzięły wiadomość w związku z wykonywaniem tych czynności, stosownie do odrębnych przepisów. 2. W razie zawinionego ujawnienia wiadomości, o których mowa w ust. l, sąd może przyznać osobie poszkodowanej odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Art. 5-7.Pominięte (patrz ustawa z 30 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz zmianie niektórych innych ustaw Dz.U. z dnia 4 grudnia 1996 r. Nr 139, poz. 646). Art. 8.W ustawie z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie terytorialnym (Dz.U. Nr 16, poz. 95, Nr 3 Z, poz. 191, Nr 34, poz. 199, Nr 43, poz. 253 i Nr 89, poz. 518, z 1991 r., Nr 4, poz. 18 i nr 110., poz.413 oraz z 1992 r. Nr 85, poz. 428 i nr 100, poz. 499) w art. 7 w ust. l dodaje się pkt 16 w brzmieniu:"16) zapewnienia kobietom w ciąży opieki socjalnej, medycznej i prawnej." Art. 9.Rada Ministrów przedkłada Sejmowi corocznie, w terminie do dnia 31 lipca, sprawozdanie z wykonywania ustawy oraz o skutkach jej stosowania. Art. 10.Traci moc ustawa z dnia 27 kwietnia 1955 r. o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz.U. Nr 12, poz. 61 i z 1969 r. Nr 13, poz. 95). Art. 11.Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.  

Przeczytaj artykuł »  

BEreCIKOWE

Autor: | Data: 11-25-2005 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Polityka prorodzinna naszego rządu zaczyna się od rozdawania na prawo i lewo pieniędzy. Ma wejść tzw. Becikowe, czyli 1000 zł dla każdej matki, która urodzi dziecko. Jej stan materialny nie ma tu znaczenia, nie ważne, czy mamusia jest świetnie prosperującą bizneswoman, czy kiepsko zarabiającą nauczycielka. Kobiety do rodzenia! Mężczyźni do płodzenia, będziemy bogaci!Moherowe berety, czyli partie LPR, Pis pod sztandarem Radio Maryja wprowadza becikowe, czy też może berecikowe. Ciekawe, czy jeśli matka rodzi w moherowym berecie dostanie automatycznie o 500 zł więcej? A może dziecko ledwie wyjrzy z kołyski otrzyma w prezencie ostatni krzyk mody w postaci takiego właśnie berecika? Nie wiem, co ma na celu takie rozdawnictwo. Kolejna próba przekonania ludzi do swoich partii? Bo na pewno 1000 zł, jakie otrzyma matka nowo narodzonego dziecka nie jest w stanie zapewnić podstawowych potrzeb dziecka przez dłużej niż miesiąc. Może w przypadku niektórych nawet dwa miesiące, ale w przypadku jeszcze innych, nie starczy to nawet na markowe śpioszki. Magiczna suma tysiąca złotych nie jest w stanie podwyższyć dramatycznie spadającego przyrostu naturalnego. Niż demograficznytrwa i nic nie zapowiada się na jego szybkie zakończenie. Grozi to nie tylko nauczycielom, ale nam wszystkim. Kto będzie zarabiał na nasze emerytury, renty, kto zadba o nas i nasz kraj? Pomijając już fakt iż masowa emigracja z Polski zabiera nam wybitnych młodych ludzi, którzy, jeśli będą rodzić dzieci, to zapewne nie zrobią tego w Polsce, tylko poza jej granicami, gdzie nikt nie kusi ich marnym tysiącem, tylko godnym życiem dla nich i ich dzieci. Nie mam dobrego pomysłu na naprawienie sytuacji w naszym kraju, pewnie nikt do końca nie wie, jak to zrobić. Nie jestem ekonomistą ani politykiem i nie potrafię, jak oni, udawać, że wszystko jest super i że mam świetny plan i wszystko będzie cacy. Nie wiem, jak sprawić, żeby kobiety zaczęły chcieć rodzić. Ale na pewno nie wydłużając im urlopy macierzyńskie, ani dając jałmużnę w postaci tysiąca złotych. Problem tkwi bowiem nie tylko w pieniądzach, które potrzebne są zaraz po urodzeniu. Przecież potem trzeba dziecko utrzymać, nakarmić, wysłać do szkoły, na studia… A matka, która urodzi, jeśli nawet nie zostanie zwolniona z pracy od razu, to po długim urlopie na pewno straci dobrą posadę, nie będzie na bieżąco, więc będzie automatycznie gorszym pracownikiem. Kobiety boją się rodzić, boją się utraty pracy, boją się iż po urodzeniu dziecka nikt nie zechce ich przyjąć na nowe stanowisko, bo będą przede wszystkim matkami. Może zamiast zając się berecikowym, czy też becikowym lepiej by było przyjrzeć się na przykład naszemu prawu, które powinno chronić i wspierać matki i pracodawców, które je zatrudniają? Należałoby dac ulgi podatkowe firmom, które mają wśród pracownic matki z małymi dziećmi, ułatwić im tworzenie żłobków, czy przedszkoli przy firmach, pomysłów jest wiele, szkoda tylko, że nasz rząd nie kwapi się, żeby zająć się prawdziwym problemem, interesuje ich jedynie doraźna pomoc. Nawiasem mówiąc, podobno wychowanie dziecka do 18 roku życia kosztuje ok. pół miliona złotych... Same policzycie, ile Wam zabraknie po otrzymaniu tego tysiąca.Należałoby także pomyślec o tych, których na wychowanie dziecka naprawdę nie stać, jak im pomóc, co zrobić, żeby nie było głodnych i zaniedbanych dzieci? Ten tysiąc złotych niewiele sie zda, jeśli matka nie ma za co wykarmić pozostałej piątki dzieciaków... Problemów jest tak dużo, a politycy mają tak żałosne pomysły, które nie tylko tych kłopotów nie zmniejszą, ale nawet je pogłębią... Komuś trzeba zabrać, żeby innemu ten tysiąc dać, prawda?W złą stronę,  według mnie, idzie  polityka prorodzinna - w stronę bezsensownego rozdawania pieniędzy i podlizywania się wyborcom, działań, które mogą pomóc, ale na bardzo krótką mętę, potem mogą jedynie szkodzić… Ale to moje zdanie. Politycy, jak zawsze, wiedzą swoje. I, co gorsza, swoje zrobią.

Przeczytaj artykuł »  

Równość tak, ale nie dla wszystkich? o manifestacjach

Autor: | Data: 11-24-2005 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Parada równości w Poznaniu świetnie odzwierciedla sytuację w Polsce. To, co dzieje się teraz w naszym kraju nie jest precedensem, nad którym można podyskutować, a potem o nim zapomnieć. Łamanie konstytucyjnego prawa wolności wypowiedzi w świetle telewizyjnych kamer, na oczach tysięcy telewidzów, dziennikarzy, polityków to ogromna porażka polskiej demokracji. To także ważny sygnał dla wszystkich tych, którzy mają poglądy inne od tych, które reprezentuje władza, Radio Maryja i młodzież nazywająca siebie „wszechpolską”. Wszyscy „INNI” mogą już teraz zacząć się bać iż ich poglądy, niewygodne dla władzy, być może staną się  powodem do zamknięcia w areszcie, a oni sami mogą być bezkarnie publicznie wyszydzani, obrażania i wyzywani. A to przecież  może być dopiero początek. Przykre, bo przecież my, Polacy powinnyśmy pamiętać o czasach, kiedy zabraniano nam pisać, mówić, a nawet myśleć inaczej niż tego sobie życzyła władza i jak wtedy było nam źle. Każdy polityk, jak się okazuje,  powinien przejść przyśpieszony, ale bardzo dokładny kurs historii naszego państwa, a może i krajów byłego ZSRR. Należałoby także wszystkim tym, którzy głośno zakazują „gejom i innym zboczeńcom” mówić publicznie o swoich poglądach pokazać obrazki z Białorusi, gdzie niewygodni Polacy są szantażowani, maltretowani tylko za to, że są inni. Tak samo jak inne są lesbijki, geje, osoby niepełnosprawne, mające inny kolor skóry, czy liberalne poglądy. PICT0024maly_1.jpgCiekawe, że kiedy LPR zrobiła swoją antyaborcyjną wystawę członkowie tej partii głośno mówili o niesprawiedliwości jaka spotkała ich ze strony eurodeputowanych, którym się to posunięcie nie podobało i wyrazili swoje odczucia dość ostentacyjnie. W tym wypadku LPR obraziła się śmiertelnie iż zakazano im wyrażać głośno swoje poglądy. Sami, w swojej ogromnej hipokryzji tych, którzy chcą głośno mówić o sobie obrażają zarzucając im absurdalne naruszenia prawa, czy „promowanie homoseksualizmu” jakby można było promować jakąkolwiek orientację. Szkoda, że zarówno PIS, jak i LPR nie wie, że z orientacją się człowiek rodzi i nikt jej nikomu narzucić nie może. Szkoda także, że przedstawiciele tychże partii nie mają odwagi przyznać się, iż ich członkowie, zajmujący wysokie państwowe stanowiska są gejami. Tajemnica poliszynela… Jednak nawet jeśli cały PIS czy LPR byłyby partiami złożonymi wyłącznie z homoseksualistów, nie miałoby to żadnego znaczenia, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Ohydna gra polityczna mająca na celu osiągnięcie jak największego poparcia wśród ludzi mało wykształconych, nietolerancyjnych i nieświadomych, których, jak wiadomo, w naszym kraju jest bardzo wielu. Nie ważne, że po trupach, nie ważne, że kłamliwie i obrzydliwie, ważne, że skutecznie. [s]Zastanawiam się, kiedy poszerzy się spis chorób psychicznych o takie jak np. „mania opozycyjna”, czy „chorobliwa żądza wyrażania swoich opinii”,  zupełnie jak  radzieckiej Rosji, gdzie w „psychuszkach”, zamykano wszystkich, którzy w najmniejszy chociażby sposób narazili się socjalistycznej władzy. PICT0008maly.jpgTak wyglądają demonstrujący przeciwko - "łysi", małoletni i mocno starsze panie w słynnych moherowych beretach. Dlaczego to my boimy się ich, a nie oni nas? Dlaczego im pozwala się krzyczeć "pedały do gazu" a głoszenie demokratycznych haseł grozi pobiciem? Dobrze, że odbyły się kolejne manifestacje. Źle, że manifestujacych przeciwko było tak wielu i trudno liczyć na to aby spotkały ich jakiekolwiek poważne konsekwencje, chociaż ich demonstracje były nie tylko nielegalne, ale często także faszystowskie i godzące w demokratycję. Pamiętajmy także, iż żyjemy w kraju, w którym to nie kościół rządzi narodem, ale świecka władza. Chociaż większość Polaków to katolicy, to wcale nie jest powód do włączania nauki kościoła do prawa polskiego i do naszej konstytucji. Wiara w Boga nie może być pretekstem do nietolerancji! Dobrze nie jest i trzeba znaleźć sposób na poprawienie sytuacji, nie wolno nam chować głowy w piasek i poddawać się. Mamy prawo do wyrażania swojego zdania, mamy prawo do mówienia o swojej inności. Wszystko jedno, czy ktoś jest za prawem do aborcji, czy przeciwko niemu, czy ktoś jest gejem, lesbijką, katolikiem czy muzułmaninem może mówić o swoich poglądach. Pod jednym warunkiem, oczywiście - iż te poglądy nie będą sprzeczne z polskim prawem, nie będą obraźliwe i krzywdzące.

Przeczytaj artykuł »  

Nigdy nas nie opuści - Śmierć

Autor: | Data: 10-28-2005 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Śmierć mnie przeraża. Boję się jej, boję się, że zabierze moich bliskich, nie potrafię pogodzić się z tym, że kiedyś odejdą. Mniej chyba boję się własnej, która nie wydaje się tak przerażająca, a może po prostu wydaje się być odległą…A przecież śmierć jest nieodłącznym, wiernym towarzyszem człowieka. Jest tak samo stara, jak życie. Od wieków ludzie próbowali oswoić śmierć, jednak jedynie nielicznym udało się umrzeć z pokorą i bez lęku. Większość do ostatnich dni próbuje walczyć o chociaż jeden dzień, jedną godzinę… Jakie by to nasze życie nie było, jest jedyną pewną rzeczą, jaką nam dano, jest naszą własnością, której nie chcemy nikomu oddać. Budujemy kościoły, stawiamy pomniki, cmentarze, wszystko po to, żeby podjąć próbę oswojenia śmierci. Stawiamy szpitale, kliniki, wytwarzamy coraz to nowe leki. Odwołujemy się do wiary i do rozumu. Podejmujemy walkę o jak najdłuższe życie,  ale przecież śmierci się nie spieszy. Zabierze nas, czy 20 lat wcześniej, czy później, to nie ma znaczenia. Umrzemy wszyscy. Dlaczego więc myśl o śmierci jest tak bardzo przerażająca? Czy tylko dlatego, że nie chcemy żegnać się z tym wszystkim, co mamy, czy może przede wszystkim dlatego, że nie wiemy, co jest po drugiej stronie, a nic tak bardzo nie przeraża, jak niewiedza. W majestacie śmierci stajemy się pokorni, przestraszeni. Wszystko inne traci znaczenie. Niezapłacone rachunki, bezskuteczne poszukiwanie pracy, czy niezaliczony egzamin bledną przy tym jednym słowie. Nie potrafimy sobie z nią radzić. Chociaż jako ludzkość powinnyśmy dawno do niej przywyknąć, to wciąż nie nauczyliśmy się o niej rozmawiać. Nie znaleźliśmy złotej recepty na to, jak powiedzieć komuś, że umarł ktoś bliski. Nie mamy pojęcia, jak przekazać osobie, którą kochamy, że zostało jej kilka dni życia. Uczymy się bezskutecznie i beznadziejnie. Mało kto potrafi także rozmawiać z umierającym. Co mu powiedzieć? Że jest ładna pogoda? Że za miesiąc Boże Narodzenie, którego on pewnie nie doczeka… Zapytać o to, kim był przed chorobą, pytać o to, czy się boi, czy w ogóle nie podejmować tematu śmierci. Kiedy starsza osoba zaczyna mówić o swoim pogrzebie, o tym, kto co przejmie po jej śmierci, zbywamy ją żartem, albo uspokajamy, że to jeszcze nie teraz. Wolimy nie podejmować tego tematu, chociaż każdy inny jest dozwolony. 1 listopada jest dniem wyjątkowym. Przypominamy sobie wtedy o swojej śmiertelności, myślimy nie tylko o tych, których już nie ma, ale zaczynamy zastanawiać się, co będzie, jak odejdą ci, którzy jeszcze przy nas są. Przeglądamy stare fotografie, na których są ludzie, których tak bardzo nam brakuje… Zastanawiamy się, jak wyglądałoby nasze życie, gdyby oni wciąż żyli, zaczynamy tęsknić, a śmiertelność doskwiera nam wyjątkowo silnie. Chcemy, żeby nasi bliscy, którzy już przeszli na drugą stronę byli z nami, chociaż w myślach, snach, marzeniach. Boli nas, że nigdy ich już nie zobaczymy, nie przytulimy się, nie poczujemy ich zapachu. Idąc na ich groby pragniemy wierzyć, że stają się nam bliżsi, że chociaż w taki sposób możemy z nimi obcować, mamy też nadzieję, że dzięki temu spotkamy się z nimi po naszej śmierci. Bo wciąż chcemy wierzyć, że po drugiej stronie coś jest, a co ważniejsze, że tam jest lepiej, bezpieczniej, cieplej, że tam znajdziemy wszystkich, których kochamy. Tylko dlaczego wciąż tak bardzo przeraża nas śmierć?

Przeczytaj artykuł »  

Śmieszna sprawa, ten feminizm

Autor: | Data: 10-12-2005 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Temat rzeka – feminizm w polskim pojmowaniu. Można by długo o tym mówić, kłócić się i spierać. Jednak mało kto zaprzeczy, że feminizm według przeważającej większości jest „tworem” nie tylko negatywnym, ale i wyjątkowo zabawnym, godnym ośmieszenia. Mogę być fanką Leppera, mogę słuchać Disco Polo, mogę być rasistką czy antysemitką, w takim wypadku moje poglądy, chociaż mało rozsądne i pozytywne, będą przyjęte ze spokojem, tudzież z lekką ironią, w najgorszym wypadku potępieniem. Jednak nikt nie przejdzie obojętnie obok feministki. Kobieta uparcie i konsekwentnie powtarzająca, że czuje się feministką zostanie osaczona, wyśmiana, zakrzyczana i to, co gorsza, nie tylko przez mężczyzn, ale nawet przez kobiety. Ja nie każę nikomu feministką czy feministką być, nie marzę wcale o Polsce złożonej z samych feministek, bo mogłoby być trochę nudnawo, chociaż niekoniecznie. Nie narzucam nikomu swojego zdania, ale wymagam od innych tego samego.  Proszę także o traktowanie moich poglądów poważnie i bez głupich uśmieszków. Kiedy ostatnio powiedziałam w większym gronie, że popieram feministki zostałam bezpardonowo wyśmiana. Na wszelki wypadek potem nie udzielono mu już głosu. Milusio… Tymczasem kolega, który chwalił się swoimi, co tu dużo mówić, antysemickimi poglądami został przyjęty ze zrozumieniem. Ale  Żydzi nie mają się o co martwić. Feministki są gorsze… Jak to mawiają niektórzy „Żydzi, pedały, pederaści i inne feministki”. A więc mamy kolejnego wroga Polski – feministki i homoseksualistów. Zwalczać, zakrzyczeć, zamknąć im usta, o tym marzy większość naszych polityków i ludzi mających ambicje stać się autorytetami. A wielka szkoda. Bo my, feministki, mamy czasem do powiedzenia coś fajnego i mądrego. Jednak nikt nie słucha nas, kiedy próbujemy mówić spokojnie. A kiedy wychodzimy na ulicę z pokojowymi marszami, to mówią, że zachowujemy się jak Lepper. Jest tu jednak pewien problem; jak feministki mają mówić o swoich poglądach, skoro w spokoju i ciszy nikt nie chce ich słuchać? Dlaczego wszyscy mają mieć prawo głosu oprócz feministek (i ewentualnie gejów)? Mówią, że nie mamy racji, ale nikt na prawdę nie do końca wie, co mówimy, bo mało kto nas chce wysłuchać. Mówią, że jedyne o co walczymy, to prawo do aborcji i podstępne wykurzenie mężczyzn z ich kierowniczych stanowisk, a mało komu chce się te bzdury weryfikować. Mity i stereotypy  na temat feminizmu są tak głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie, że walka z nimi to praca syzyfowa. Mimo to, feministki próbują ją podejmować. Na szczęście są już tacy, którzy naszych argumentów chcą słuchać i nie boją się nas ani nie uważają za rozkrzyczane babochłopy, jakimi w żadnym wypadku nie jesteśmy. A przynajmniej większość nie jest. Strach przed feminizmem jest tak wielki, że trudno jest z nim walczyć. Wszyscy, którzy się boją wolą wyśmiać i zakrzyczeć, bo tchórze inaczej nie potrafią. Szkoda tylko, że z tego wynika iż mamy w Polsce tak wielu tchórzy… Mimo wszystko kolejny raz znów powiem głośno, że jestem feministką. Może znajdzie się ktoś odważny i mądry, kto zamiast wyśmiać po prostu zaakceptuje moje poglądy? Może uda się wreszcie normalnie porozmawiać, podjąć ciekawą dyskusję, może…

Przeczytaj artykuł »  

Kariera kury domowej

Autor: | Data: 08-20-2005 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Od jakiegoś czasu sytuacja zmusiła mnie do stania się tzw. Kurą domową. Fajna sprawa…Przez jakieś pierwsze dwa dni. Później zaczęłam nabierać coraz większego szacunku dla kobiet, które zajmują się prowadzeniem domu przez całe życie. Ich jedyną rozrywką są seriale telewizyjne, które telewizja polska z uporem maniaka puszcza rano, czyli kiedy pani domu ma szansę na chwile czasu dla siebie. A z upływem czasu zaczęłam czuć się coraz gorzej. Jedyne, co trzyma mnie przy życiu, to pewność, że wkrótce nie będę mieć na to czasu. Zmywanie, sprzątanie, pranie, gotowanie… Horror. Pół biedy, jeśli robi się to wyłącznie dla siebie, gorzej, jak zaczyna się obsługiwać męża, a wychowywanie dzieci – tego na razie nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Młoda żona, która chwilowo nie ma pracy może przeżyć prawdziwy szok. Bo nawet najlepszy, najukochańszy i najbardziej wyemancypowany mężczyzna lubi mieć codziennie dobry obiad na stole, zawsze czyste i wyprasowane ubrania, nie znosi nieporządku w kuchni, łazience, ani kurzu na meblach… A przecież on, nawet jeśli pracuje kilka godzin dziennie i robi to, co lubi, to przecież utrzymuje „ten cholerny dom” więc mu się należy. No tak, należy… Dlatego żona porzuca swoje ambicje, zapomina o pracy doktorskiej, którą jeszcze zdąży napisać, za to uczy się na pamięć książki kucharskiej, sprząta, gotuje, myje… Lekturę „Czarodziejskiej góry” zamienia na „Podręcznik idealnej pani domowej”. Nie da się wszak skupić na ambitnych czynnościach myjąc jednocześnie brudne gary, dlatego włącza telewizor, gdzie leci kolejny odcinek serialu „M jak miłość”. Fajnie jest. A jednak nie do końca. Co innego, jak sytuacja jest przejściowa, pani domu wkrótce zamieni się w businesswoman, a obowiązki domowe zostaną podzielone między nią a męża, ewentualnie zostanie zatrudniona pomoc domowa. Wtedy wszystko gra, te kilka tygodni można się przemęczyć. Jednak jeśli żona, ambitnie pragnie poświęcić kilka lat np. na karierę naukową, albo po prostu szuka pracy, a znaleźć ją, jak wiadomo młodej kobiecie bardzo trudno. Wtedy robi się niebezpiecznie. Bo przecież ma czas, a kariera naukowa może poczekać, zupełnie odwrotnie niż obiad.[s]Mężowi zaczyna się podobać (trudno się zresztą dziwić), że ma taką fajną żonkę, co zrobi dobry obiad, przyzwyczaja się do takiej sytuacji i nie wyobraża sobie, żeby mogłoby być inaczej. Jeśli obydwojgu to pasuje – jestem za. Jednak jeśli pani domu czuje się w swojej roli tak jak ja, czyli jest zmęczona, znudzona i czuje, że w ciągu kilku tygodni prowadzenia domu postarzała się o kilka lat, zapomina powoli, kto nakręcił „Nóż w wodzie” i w ogóle, co to znaczy dobry, ambitny film czy książka, wtedy jest gorzej. Drogie panie, nieszczęśliwe kury domowe, nie dajmy się! Oczywiście, trudno wymagać, żeby mąż, czy narzeczony, po dniu pracy zabierał się do mycia garów, kiedy my, zanurzone w lekturze, zapomnimy o bożym świecie. Ale warto mu czasem przypomnieć, że praca w domu dla kogoś, kto tego nie lubi jest nie tylko nudna i przygnębiająca, lecz przede wszystkim wywołuje wiele frustracji… Przestajemy dbać o siebie, bo po co, zapominamy o wizytach u kosmetyczki, fryzjera, porzucamy czytanie Rzeczpospolitej na rzecz Faktu (ale tam ploteczek, nad którymi nie trzeba się zastanawiać), a co pewnie najgorsze dla panów, taka sfrustrowana pani domu zupełnie traci ochotę na seks! Wtedy maż narzeka, że ma taką nieatrakcyjną partnerkę, która do tego nie chce się kochać… Szuka sobie drugiej… Dalszą część takiego scenariusza każda już dopisze sobie sama. Zaczyna się robić bardzo niebezpiecznie. Dlatego warto spędzić trochę czasu na szukaniu takiego zajęcia, które będzie nas satysfakcjonowało. Poświęcić czystość domu dla znalezienia dobrej pracy. Normalny, zdrowo myślący mąż sam wtedy zaproponuje pomoc. Co ważniejsze, oderwanie się od obowiązków domowych, a powrót do tego, co się lubi sprawia, że kobieta pięknieje, staje się bardziej interesująca, no i… wreszcie ma ochotę na szalony seks, bo czuję się spełniona.Praca może na ulicy nie leży, ale jak się dobrze poszuka… Zawsze można zapisać się na kurs, drugi kierunek studiów, zacząć robić coś, co będzie nie tylko przynosiło satysfakcję, ale także da lepsze możliwości znalezienia w przyszłości dobrej pracy, która siłą rzeczy uwolni z domowego kieratu. Wtedy nagle okaże się, że wprawdzie naczynia same się nie zmyją, ale można ich mycie podzielić między dwoje osób, a jeśli są, to i między dzieci, że obiad można zjeść co jakiś czas w knajpie, że odkurzać całego domu wcale nie trzeba codziennie itp., itd. Niestety i tu pozostaje pewne niebezpieczeństwo. Pan domu może wszak stwierdzić, że praca jego małżonki jest zbyt mało wyczerpująca, zabiera mniej czasu niż jego, albo, nie daj boże przynosi do domu mniej pieniędzy, więc mimo wszystko on nie będzie w żaden sposób pomagać w prowadzeniu domu.. Ale wtedy, drogie panie, czas nie na zmianę pracy na cięższą, lepiej płatną, czy taką, dla której trzeba poświęcić 20 godzin na dobę, ale.. męża!

Przeczytaj artykuł »  

Mój przyjaciel gej

Autor: | Data: 06-7-2005 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

 Mój kumpel jest gejem, ale boi się do tego przyznać. Sama dowiedziałam się o tym przypadkiem. Boi się, bo w Polsce jesteśmy cholernie mało tolerancyjni. Szkoda, bo ten sympatyczny, inteligentny i bardzo utalentowany facet o wiele lepiej czułby się gdyby nie musiał żyć w ciągłym stresie, że o jego "inności" dowie się pracodawca, czy nie daj boże wieści rozejdą się po całym mieście i pewnego pięknego wieczoru stłuką go przed własnym domem wszechpolacy, a nikt mu nie pomoże, bo to przecież pedał.

Przeczytaj artykuł »  

Dobrze dziwką być!

Autor: | Data: 04-26-2005 | Kategoria: Felieton | Komentarzy: 10

Lektura Olivii mało komu przynosi intelektualną satysfakcję, jednak niektóre artykuły w tym piśmie naprawdę porażają swoją lekkomyślnością, głupotą i nie znajomością tematu…Nie myślę tu o tekstach dla tzw. Kury domowej, ani poradach typu „zaakceptuj siebie jaka jesteś” kiedy na następnej stronie widnieje zdjęcie pięknej, zgrabnej modelki, która całym swoim ja udowadnia, że nie wolno akceptować żadnych niedoskonałości urody… Reportaż, który swoim poziomem poraził mnie i wiele moich znajomych nosi wdzięczny tytuł „Studentka w domu dyskretnie”. Jest to tekst opowiadający o prostytuujących się młodych dziewczynach. Panienki z dobrych domów, miast uczyć się lub pracować jak pan Bóg przykazał, załatwiają sprawę inaczej. Dziennie przyjmują kilku panów, którzy zapewniają im doskonałe warunki finansowe. I w tym leży problem….Dziennikarka Olivii nie wysiliła się zbytnio pisząc ten „reportaż”. Brak tam najmniejszej choćby analizy problemu, nie ma miejsca na przemyślenia, nie ma prowokujących do myślenia pytań… Bohaterka reportażu opowiada w superlatywach o wykonywanym zawodzie. Dostaje super kasę, jej klienci są mili, uprzejmi, ba, zdarzają się nawet super przystojniacy, którzy wolą zapłacić prostytutce niż zaspokoić własną kobietę. Taka praca to przecież bajka! Dziewczyna jest samowystarczalna, stać ją na opłacenie życia, na zapewnienie sobie rozrywek, ale nawet na odkładanie co miesiąc odpowiedniej sumy. Wspaniale, nieprawda? Wprawdzie na następnej stronie Olivia zamieszcza kilka wypowiedzi osób, które starają się powiedzieć coś złego o prostytucji, jednak nie są ani przekonuwujący, ani nie dają mocnych, dobrych argumentów. W samym reportażu takiej przestrogi brak [s]Szkoda że Olivia nie pokazuje drugiej, bardzo ciemnej strony tego zawodu. Mało która dziewczyna go wykonująca zdaje sobie sprawę z tego, jakie ślady zostawi w jej psychice ta praca. Nie myślą, co będzie za 5 lat, ani co się stanie, jeśli któryś z klientów zostawi jej nie tylko pieniądze, ale także napiwek w postaci choroby , blizny, gwałtu  albo, nie daj boże – dziecka. Bycie prostytutką niesie za sobą przecież także inne niebezpieczeństwa, jak chociażby to, że taka dziewczyna bardzo łatwo może stać się ofiarą przemocy, szantażu, wpaść w narkotykowy czy alkoholowy nałóg… Klienci agencji to niekoniecznie przystojni, młodzi chłopcy. To często odrażający, tłuści, ohydni faceci, którzy marzą o nieskrępowanym seksie z ładną dziewczyną… I te marzenia  prostytutka musi spełnić! Zdarzają się także ludzie agresywni, albo chorzy. Ale o tym autorka się nie zająknęła. Prostytucja to ogromne obciążenie psychiczne. Szkoda, że pani dziennikarka nie wysiliła się aby spytać o to psychologa, aby przejść się do La Strady, fundacji zajmującej się problemem dziewczyn przymuszanych do prostytucji, nie pofatygowała się aby powiedzieć dziewczynom czytającym ten tekst, że prostytucja nie jest po prostu zwykłą, dobrze płatną pracą, którą można rzucić i zapomnieć o niej. Reportaż pokazuje prostytucję jako  łatwy i bezpieczny fach. Bohaterka tekstu wydaje się zachwycona tym, co robi. Trochę martwi się wprawdzie, co powiedziałaby jej mama, gdyby dowiedziała się, że córeczka nie zajmuje się dziećmi (jak jej mówi), ale zaspokajaniem erotycznych fantazji różnych panów. Nie byłoby też dobrze, gdyby wiedział o tym jej chłopak… Ale przecież i tak jest fajnie!Szkoda, że w ten sposób ta gazeta podeszła do tak trudnego i poważnego tematu. Szkoda, że nie wysiliła się aby przestrzec dziewczyny przed wykonywaniem zawodu prostytucji. Szkoda także, że wręcz zachęca do tego! Niewiele można się spodziewać po Olivii, ale ten tekst to już gruba przesada, nawet jak na takie pismo.

Przeczytaj artykuł »  


(Strona 5 z 6)   « Poprzednia 1 2 3 45 6 Następna »