Wózek dla chłopca samochód dla dziewczynki czyli płeć a wychowanie
Autor: mamuŚka | Data: 08-6-2009 Kategoria: Macierzyństwo | Komentarzy: 0
Koniecznie chcemy by nasze dzieci były „takie jak trzeba”. Dziewczynki mają być grzeczne, zrównoważone i posłuszne, chłopcy nigdy nie mogą płakać i nie powinni bawić się lalkami. Czy przez to nie zabieramy dzieciakom części ich własnego „ja”?
Mój syn uwielbia samochody, z czego jego tata jest bardzo zadowolony. Lubi też motocykle i podobają mu się zawody sportowe. Jednak ten przyszły mężczyzna bardzo chętnie bawi się również misiami i… uwielbia je wozić w wózku. Wprawdzie w tym różowym pojeździe dla lalek wozi także swoje ukochane motory i samochodziki, jednak nie zmienia to faktu, że przecież to jest zabawka DLA DZIEWCZYNEK. Nie wzbudza więc swoim zachowaniem aprobaty wśród niektórych członków rodziny, a zdziwione i oburzone spojrzenia matek na placu zabaw mówią mi wyraźnie, że jestem nienormalna. Bo pozwalam dziecku wybierać sobie zabawki nie zwracając uwagi na to, czy są „dziewczęce” czy też typowo „chłopięce”.
Niestety, wciąż panuje przekonanie, że od początku należy dzieciom wmawiać, jak bardzo się między sobą różnią. Że dziewczynki mogą się ubierać tylko na różowo, a chłopcy – na niebiesko. Że dziewczynki muszą być spokojne i nie mogą się brudzić, a chłopcy muszą być silni i nie wolno im płakać. Wymieniać można by długo. Szkoda, że te schematy są tak silne, iż mało kto próbuje z nimi walczyć. Tymczasem mogą zrobić wiele złego w umysłach maluchów, a potem – nastolatków i dorosłych.
Monika, która nigdy nie uważała się za specjalnie „dziewczęcą” opowiada o swoim dzieciństwie i o tym, jak mama zmuszała ją do noszenia niewygodnych sukienek. „Nie to, ze chciałam być chłopcem. Ale po prostu nie lubiłam tych wszystkich nudnych dziewczyńskich zabaw, nie cierpiałam nosić sukienek. Do dziś nienawidzę butów na wysokich obcasach, będę uprawiać <> bo mam zamiar być chirurgiem i nie widzę sensu w codziennym makijażu. Co nie znaczy przecież, że jestem chłopakiem! Ja po prostu chcę być sobą, mam swój styl, który jednak wielu próbuje mi wybić z głowy, bo przecież> >”
Nie tylko ona ma takie problemy i wiele osób cierpi ponieważ zostały wepchnięte w sztywne ramy stereotypów. Nie wszyscy są na tyle silni by z nimi walczyć samodzielnie i męczą się nienawidząc własnego wyglądu, zachowując się niezgodnie ze swoją naturą. To wszystko fundujemy naszym dzieciom my, rodzice, kiedy nie pozwalamy im na bycie sobą. Kiedy zabieramy im zabawki, bo są niezgodne z ich płcią albo siłą zmuszamy do ubierania ubrań, których nienawidzą. Przez zmuszanie ich do bycia kimś innym niż są w rzeczywistości tylko dlatego, że „tak trzeba”.
Wychowanie to nie tylko nakazy i zakazy, ale i umożliwienie dzieciom dokonywania wyboru. To pokazanie, że są samodzielnymi jednostkami, które mogą decydować za siebie i nie muszą patrzyć na innych by wiedzieć, jak żyć. Przecież dzieciak, który, chociaż jest chłopcem, bawi się lalkami nie musi być od razu odmiennej orientacji. A nawet jak…to co? A zresztą i tak tego zakazami nie zmienimy, jedyne co możemy zrobić, to nauczyć się akceptować nasze dzieci w pełni, takimi, jakie są!
Niestety, wciąż panuje przekonanie, że od początku należy dzieciom wmawiać, jak bardzo się między sobą różnią. Że dziewczynki mogą się ubierać tylko na różowo, a chłopcy – na niebiesko. Że dziewczynki muszą być spokojne i nie mogą się brudzić, a chłopcy muszą być silni i nie wolno im płakać. Wymieniać można by długo. Szkoda, że te schematy są tak silne, iż mało kto próbuje z nimi walczyć. Tymczasem mogą zrobić wiele złego w umysłach maluchów, a potem – nastolatków i dorosłych.
Monika, która nigdy nie uważała się za specjalnie „dziewczęcą” opowiada o swoim dzieciństwie i o tym, jak mama zmuszała ją do noszenia niewygodnych sukienek. „Nie to, ze chciałam być chłopcem. Ale po prostu nie lubiłam tych wszystkich nudnych dziewczyńskich zabaw, nie cierpiałam nosić sukienek. Do dziś nienawidzę butów na wysokich obcasach, będę uprawiać <
Nie tylko ona ma takie problemy i wiele osób cierpi ponieważ zostały wepchnięte w sztywne ramy stereotypów. Nie wszyscy są na tyle silni by z nimi walczyć samodzielnie i męczą się nienawidząc własnego wyglądu, zachowując się niezgodnie ze swoją naturą. To wszystko fundujemy naszym dzieciom my, rodzice, kiedy nie pozwalamy im na bycie sobą. Kiedy zabieramy im zabawki, bo są niezgodne z ich płcią albo siłą zmuszamy do ubierania ubrań, których nienawidzą. Przez zmuszanie ich do bycia kimś innym niż są w rzeczywistości tylko dlatego, że „tak trzeba”.
Wychowanie to nie tylko nakazy i zakazy, ale i umożliwienie dzieciom dokonywania wyboru. To pokazanie, że są samodzielnymi jednostkami, które mogą decydować za siebie i nie muszą patrzyć na innych by wiedzieć, jak żyć. Przecież dzieciak, który, chociaż jest chłopcem, bawi się lalkami nie musi być od razu odmiennej orientacji. A nawet jak…to co? A zresztą i tak tego zakazami nie zmienimy, jedyne co możemy zrobić, to nauczyć się akceptować nasze dzieci w pełni, takimi, jakie są!
Strona (1/1)
Nie znaleziono komentarzy.
Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.
PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.






