Strona główna » Felieton » Zmiana nazwiska, zmiana tożsamości?


Zmiana nazwiska, zmiana tożsamości?


Autor: zula | Data: 09-1-2009 Kategoria: Felieton | Komentarzy: 0


 
Podobno ci, którzy zawsze podpisują się pełnym imieniem i nazwiskiem, a nie jedynie samym nazwiskiem, są pewniejsi siebie i mają lepsza zdanie o sobie. Jednak zarówno imię i nazwisko to  ważna część naszej tożsamości. To fragment każdego z nas, rodzimy się z nim i on staje się naszym najważniejszym określeniem. Dlaczego więc my, kobiety, tak chętnie pozbywamy się tej indywidualnej cząstki nas samych przejmując nazwisko męża?


Przejmujemy nazwisko męża najczęściej przez wzgląd na tradycję. Nie zastanawiamy się nad związkiem godności z tożsamością ani patriarchalnym aspektem całego zjawiska. Tak było jest i będzie. Po co to zmieniać? No właśnie, czy jest po co? Wydaje mi się, że tak. Niekoniecznie, by zachować własną tożsamość, bo wbrew niektórym śmiem twierdzić, że jest ona w naszej głowie, a nie nazwisku, ale po to, by pokazać światu, że skoro małżeństwo to zmiana drugiej literki w inicjałach, to niech będzie sprawiedliwie. On może przejąć nazwisko jej tak samo jak ona jego. Prawo tego nie zabrania, niech przystosuje się do tego także tradycja. Poza tym, wiele kobiet po prostu lubi swoje nazwisko i jest do niego przywiązane.


www.michalpawlowicz.com

Dlaczego więc na siłę kazać wszystkim kobietom zmieniać godność? Czemu to zawsze kobieta musi się podporządkować? Czy mężczyzna przejmujący nazwisko żony naprawdę musi być pantoflarzem lub człowiekiem poświęcającym ważną część siebie dla „jakiejś tam baby”? Jeśli małżonkowie chcą mieć to samo nazwisko, to przecież równie dobrze może być to nazwisko żony, jak i męża. Albo połączyć dwa w jedno i też jest sprawiedliwie.

Wielu wierzy w numerologię i znaczenie imienia i nazwiska. Zmiana drugiego członu sprawia oznacza, według nich, transformację, nie zawsze na lepsze. To dla niektórych również ważny powód by zostać przy swoim nazwisku. I chociaż wielu wydaje się śmieszny, należy go jednak uszanować.

Są jednak też takie panie, które chcą zmienić nazwisko. Dlaczego? Z różnych powodów. Na przykład może być nim duma z bycia żoną wspaniałego człowieka, a jednocześnie chęć udowodnienia światu, że kocha się go tak bardzo, że chce się z nim dzielić także nazwisko. Podporządkowanie mężowi czy wielka miłość? A może jedno i drugie?
Jest również i inna przyczyna. Nienawiść do nazwiska swojego, a właściwie – swojego ojca. Nierzadko kobiety nie chcą nosić nazwiska kogoś, kto z jakiś powodów wzbudza w nich nienawiść. Z przyjemnością zmieniają przejmują więc godność męża. Czy w takim przypadku można mówić, że zmienia nazwisko bo podporządkowuje się mężczyźnie?
Czy zmiana nazwiska to podporządkowanie się mężowi? Raczej tradycji i przyzwyczajeniom. Czy to, że Kowalska stanie się Iksińską musi znaczyć od razu, że za pięć lat będzie nie tylko żoną, ale i kucharką, sprzątaczką i podwładną pana I? Naturalnie nie, bo to, że ktoś zmienia nazwisko nie musi mieć podtekstu patriarchalnego i niekoniecznie znaczy stuprocentowe oddanie się panu-mężowi.

W zwyczaju zmiany nazwiska żony jest wiele niesprawiedliwości. Tak każe postępować tradycja patriarchalna, w której panem i władcą był mężczyzna.  Żona miała być jego integralną częścią, nad którą mógł mieć władzę. Jednak dzisiejsze kobiety myślą inaczej. Są świadome swojej pozycji i indywidualności. Zmiana nazwiska nie musi oznaczać dla nich pozbycia się części ich samych. To tylko modyfikacja podpisu, która nie ma głębszego znaczenia, a ułatwia wiele spraw urzędowych, ale i związanych z wychowaniem wspólnych dzieci.

Te, które chcą całe życie nazywać się tak samo muszą mieć jednak do tego prawo. I nikt nie powinien zmuszać ich do zmiany nazwiska czy przyjęcia drugiego po mężu. Ważne, by każdy ze swoją „nazwą” czuł się dobrze. Jeśli nazwisko męża staje się dla kobiety jej własnym, to dlaczego na siłę wmawiać jej, że postępuje wbrew swojej kobiecej tożsamości? Jeśli jednak zostaje przy swoim nie mówmy jej też, że egoistyczną feministką myślącą tylko o sobie. A mężczyzna przyjmujący nazwisko żony niech przestanie być pantoflarzem. To przecież niezwykle odważny człowiek narażający się na kpinę i złość za złamanie tradycji!


 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Wykop
  • Œledzik
  • Twitter

Strona (1/1)

zula

Nie znaleziono komentarzy.

Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.


PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.