Macierzyństwo, blaski i cienie.
Autor: mamuŚka | Data: 09-19-2009 Kategoria: Macierzyństwo | Komentarzy: 0
Czy bycie mamą zawsze jest cudowne?
Z okładek kolorowych pism patrzą na ciebie roześmiane matki ze swoimi cudownymi niemowlakami. „Jesteś matką! To najpiękniejsza i najważniejsza rola na świecie” – krzyczą tytuły artykułów. Przecież nic innego nie ma prawa się liczy! Bo liczysz się tylko TY jako matka, tylko TY i TWOJE (bo przecież nie jego ojca) dziecko.
Z okładek kolorowych pism patrzą na ciebie roześmiane matki ze swoimi cudownymi niemowlakami. „Jesteś matką! To najpiękniejsza i najważniejsza rola na świecie” – krzyczą tytuły artykułów. Przecież nic innego nie ma prawa się liczy! Bo liczysz się tylko TY jako matka, tylko TY i TWOJE (bo przecież nie jego ojca) dziecko.
Tymczasem macierzyństwo nie zawsze przynosi same radości i cudowne chwile. To nie tylko uśmiech na twarzy dziecka i matki. Bycie mamą nie zawsze jest również jedyną ważną rolą kobiety. Szkoda, że nie wszyscy są w stanie to zrozumieć….
Dziecko zmienia świat rodziców. Matka staje przed zadaniami, które do tej pory znała tylko z filmów, gazet i opowieści przyjaciółek. Okazuje się, że niekoniecznie jest tak, jak sobie wyobrażała. Niemowlak nie zawsze jest słodkim, grzecznie śpiącym maleństwem, ale bywa wydzierającym się dzieckiem, które do tego ma okropną alergię na wszystko i paskudne krostki na twarzy oraz gorączkę od nie-wiadomo-czego. Do tego dochodzi rola, której wiele młodych matek podejmuje się po raz pierwszy w życiu – tak zwanej gospodyni domowej. To, co kiedyś było podzielone na dwie pracujące zawodowo osoby dziś spada na głowę niepracującej mamy, która przecież „ma czas na wszystko”. Oprócz tego mamę dopada „baby blues”, dają znać o sobie wariujące hormony i zmęczenie. Mąż marzy o rozkosznym wieczorze pełnym seksualnym uniesień, a ją wszystko boli i chce jej się wyć ze zmęczenia. Wie, że jej kariera zawodowa stanęła w miejscu i zanim wróci do pracy inni zdążą ją wyprzedzić. I jak w tym wszystkim odnaleźć PIĘKNO MACIERZYŃSTWA?
Przede wszystkim, matka musi wiedzieć, że wciąż jest kobietą, która nadal ma swoje potrzeby. Jest żoną, kochanką, studentką albo pracownicą, bizneswoman czy melomanką. Wciąż przecież kocha teatr, książki i kosmetyczne nowinki. Dlaczego więc o tym zapomina?
Wszyscy, łącznie z nią samą, wmawiają jej, że najważniejszym zadaniem jest bycie matką, a inne rzeczy nie muszą się liczyć. Ma być perfekcyjna, zawsze uśmiechnięta i zadowolona, dziecko zadbane, pokoje wysprzątane, a smaczny obiad musi czekać na męża. Bo przecież każda kobieta sobie z tym radzi, wiec czemu jej ma nie wyjść? Dochodzi teściowa zrzędząca, że „za moich czasów nie było pampersów i pralek, a radziłam sobie lepiej niż ty” i pisma kolorowe, które radzą, jak być ponętną kochanką dla męża, który przecież tego potrzebuje.

Taki maluch potrzebuje szczęśliwej mamy i zadowolonego taty!
Na pewno mu nie zaszkodzi, jak zajmą się nim takze dziadkowie...
fot. www.michalpawlowicz.com
A przecież ojciec dziecka, tak samo jak jego matka, doskonale zajmie się maluchem. I nic się nie stanie, jeśli raz w tygodniu młoda mama wyjdzie na aerobik albo do teatru, a niemowlakiem zajmie się opiekunka, babcia czy dziadek. Nie będzie też tragedii, jeśli okaże się, że to ona, a nie on, powinna wrócić do pracy, bo tak jest bardziej opłacalnie, sensowniej i lepiej dla wszystkich. Dlaczego więc nam, matkom, tak trudno wyegzekwować swoje prawa, dlaczego tak bardzo boimy mówić się o swoich potrzebach i o tym , że czasami mamy dość?
Same sobie narzucamy obowiązki, same z minami cierpiętnic wpychamy się w stereotypowe role. Robią to też nasze matki, przyjaciółki, teściowe, szefowe. A mężowie? Cóż, im to pasuje. Przecież oni, dzięki temu, mają czas dla siebie, codziennie obiadek. A jeśli żona wiecznie zrzędzi? Są tacy, którzy zamiast jej pomóc, wybiorą się na poszukiwanie seksownej, zakochanej w nich nastoletniej, zgrabnej i świeżej jak ciepłe bułeczki kochanki.
Ale wina, jak to zwykle bywa, leży gdzieś po środku. Młoda mama nie umie powiedzieć, co ją dręczy, a ojciec dziecka udaje, że nie widzi, że jej jest źle i ciężko. Wszyscy się męczą zamiast porozmawiać i przestać przejmować się tym, co ludzie powiedzą, a zacząć swoimi uczuciami.
Zyskają na tym wszyscy, a przede wszystkim, dziecko, które doskonale wyczuwa emocje rodziców i karmiącej go mamy. Pamiętasz płacz swojej matki? Czy coś gorszego mogło spotkać cię w dzieciństwie? Przypomnij sobie, jak czułaś się, gdy twoja mama była smutna, a ty myślałaś, że to przez ciebie. Naprawdę chcesz to samo fundować swojemu maleństwu? Zamiast więc myśleć tylko o tym, żeby dom był czysty i zadbany, wyjdź na samotny spacer albo urwij się na kilka dni do Spa, jeśli cię na to stać. Jeśli nie, kup sobie kosmetyki, zamknij się na dwie godziny w łazience, zrób gorącą kąpiel i przeczytaj książkę, na którą masz ochotę od porodu.
Nie, to nie są puste słowa. To słowa matki, doświadczonej i świadomej słów, które wypowiada. Matki, która też ma swoje gorsze dni i czasami ma ochotę rzucić wszystko, wyjechać i nie wrócić. Która jednak kocha swoje dziecko najbardziej na świecie, ale wie również, że miłość do kogoś musi być wsparta miłością do siebie samej…
Macierzyństwo JEST piękne, ale tylko mądre i z zachowaniem szacunku do siebie samej.
Strona (1/1)
Nie znaleziono komentarzy.
Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.
PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.






