Podziemie aborcyjne - wywiad z reżyserkami filmu o aborcji
Autor: | Data: 10-6-2009 Kategoria: Ważne sprawy | Komentarzy: 0
Aborcja w Polsce, chociaż nielegalna, jest dokonywana codziennie. Podziemie aborcyjne kwitnie, wraz z nim rosną portfele lekarzy, którzy nielegalnie usuwają ciąże... O tym opowiada film "Podziemie aborcyjne" Rozmawiamy z reżyserkami tego dokumentu.
PuellaNova: Czy film, które Panie stworzyły jest feministyczny?
Anna Zdrojewska: W filmie wypowiadają się wyłącznie kobiety. Aktywistki i te, które przerwały ciążę. Jest on też feministyczny. Nie boimy się tej etykietki, bo feminizm to po prostu dostrzeganie dyskryminacji dotykającej kobiet i chęć zmiany. Wszelkie konsekwencje restrykcyjnej ustawy i samego zabiegu ponoszą kobiety, to dyskryminujące, że zatem nie im oddano ostateczną decyzję.
PN: Czy jest nacechowany ideologicznie? Jak można uniknąć subiektywnego podejścia do tematu mając konkretne poglądy, a może nie jest to możliwe?
AZ: Nie ma obiektywnych obserwatorów. Pani pisze artykuły, odwołując się do własnych doświadczeń, my odwoływałyśmy się do swoich, robiąc film. Jest wiele etykietek, które można nam przypisać. Niektóre mamy wspólne – jesteśmy kulturoznawczyniami, matkami, mieszkamy w Warszawie. To wszystko na pewno ma wpływ na nasze spojrzenie. Jedynym wyjściem z tej subiektywności jest wsłuchania się w głos innych osób, empatia. Cały nasz film jest wielogłosem kobiet. Moim zdaniem bardzo różnorodnym.
PN:W Polsce mówi się – aborcja to morderstwo, kobiety, które tego dokonały to zabójczynie własnych dzieci.
AZ: Kobiety, które przerwały ciążę i te, które w ogóle się z tym tematem spotkały, tak nie mówią. To język polityków, populistyczny, obrzydliwy, ale na szczęście nie jedyny, jakim można na temat aborcji mówić.
Claudia Snochowska-Gonzalez: Nasze bohaterki dokonały wielkiej rzeczy: opowiedziały o swoich doświadczeniach językiem zupełnie innym niż ten, którym się w Polsce zwykle mówi o aborcji. Nie opowiedziały o nich używając języka sensacji, nie użyły też języka przeciwników wyboru, dla których kobieta usuwająca ciążę jest morderczynią. Ich opowieści pokazują, jak wielkim dramatem jest niechciana ciąża – a obowiązująca ustawa tylko powiększa cierpienie kobiet, które są w takiej ciąży. I takich opowieści jeszcze w Polsce nie było. Być może, gdyby były – to znaczy gdyby słuchać rzeczywistych historii kobiet – prawo zakazujące aborcji z przyczyn społecznych zostałoby zniesione.
PN:Nie boją się Panie, że opinia publiczna Was „zje” za taki film? Przecież Wy bronicie tych kobiet, chcecie pokazać, że przeżyły dramat, a nie z przyjemnością pozbyły się kłopotu.
AZ: Pokazujemy, że kobiety różnie to przeżywają. Nie dla wszystkich sama aborcja to dramat, za każdym razem jest to jednak bardzo trudna decyzja. Te kobiety są często w sytuacji, w której nie ma dobrych rozwiązań. Nie spotkałam się jeszcze z kobietą, dla której aborcja byłaby przyjemnością.
CSG: Ksiądz Tischner zapytany, jakie jest jego zdanie na temat aborcji, odpowiedział, że takie, jakie jest zdanie kobiety, która przyszła do konfesjonału. Kobiety, z którymi się spotkałyśmy, wiedziały, że nie mogą zachować ciąży, i że aborcja jest trudną decyzją, ale też jedynym wyjściem, jakie mają. Nie mamy najmniejszego powodu, żeby im nie wierzyć.
PN:W filmie występują osoby z ruchu „pro choice”. Czy dałyście głos także drugiej stronie?
AZ: W naszym filmie pokazujemy polską rzeczywistość taką, jaka jest – z tym całym podziemiem, lękiem, bezprawiem, dużymi pieniędzmi za zabiegi. Nie wdajemy się w spory ideologiczne, moralne – każdy sam może wyciągnąć wnioski. Nie chcemy kolejnej debaty na temat tego, czy aborcja jest złem czy nie, bo na to nie ma jednej odpowiedzi. My stawiamy widzów przed innym pytaniem – co Państwo na to, że w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy razy rocznie łamane prawo? Przecież od początku było wiadomo, że ta ustawa będzie nieskuteczna, bo kobiety w niechcianej ciąży zawsze gotowe były na wszystko, nawet za cenę zdrowia, żeby ją usunąć. Tak zwana „druga strona” porusza się w obrębie myślenia życzeniowego, mówi o kilkuset zabiegach legalnych rocznie. My wolimy rozmawiać o faktach.
PN:Proszę opowiedzieć o bohaterkach filmu. Kim są te kobiety? Jak udało się je znaleźć i, co ważniejsze, przekonać do powiedzenia tak bolesnej prawdy?
CSG: Wysyłałyśmy ogłoszenia w Internecie i ku naszemu wielkiemu zdziwieniu odpowiedziało bardzo dużo kobiet. W różnym wieku, z różnych miejsc w Polsce, w różnej sytuacji rodzinnej, społecznej, ekonomicznej.
AZ: Na nasze ogłoszenie odpowiedziało wiele kobiet, do filmu weszło ostatecznie osiem różnych historii. Jeśli co roku kilkadziesiąt tysięcy razy jakaś kobieta przerywa ciążę, to już z samej statystyki wynika, że tych kobiet jest całkiem dużo. Tabu towarzyszące aborcji powoduje, że nie mówią o tym i przez to cały problem stwarza wrażenie marginalnego, a taki nie jest. W kobietach jest ogromna chęć opowiedzenia własnymi słowami o tym doświadczeniu – bolesnym, trudnym albo przeciwnie, wyzwalającym.
PN:Po co zrobiłyście ten film, dla kogo on jest?
CSG: Chciałybyśmy, żeby nasz film odnowił debatę na temat ustawy antyaborcyjnej. Chcemy, żeby punktem wyjścia dla tej debaty był fakt, co do którego wszyscy musimy się zgodzić: podziemie aborcyjne istnieje, a kobiety usuwają ciąże. Obowiązujące prawo zupełnie nie odpowiada rzeczywistości społecznej i jest powszechnie łamane. To wręcz drwina z prawa. Co możemy w takiej sytuacji zrobić? Naszym zdaniem pozostawianie ustawy antyaborcyjnej w takim kształcie, w jakim jest obecnie, to przyzwolenie na hipokryzję – ale też na cierpienie i upokorzenie kobiet. Film ma także służyć temu, aby kobiety, które miały aborcję, przekonały się, że nie są jakimiś moralnymi dziwolągami, i że osób, które były w takiej samej sytuacji, są tysiące.
PN:Czy powstaną kolejne dokumenty?
CSG: Tak, myślimy już nad kilkoma tematami, ale jeszcze za wcześnie, żeby je zdradzać.
Dziękuję za rozmowę!
AZ – Anna Zdrojewska
CSG – Claudia Snochowska-Gonzalez
Anna Zdrojewska: W filmie wypowiadają się wyłącznie kobiety. Aktywistki i te, które przerwały ciążę. Jest on też feministyczny. Nie boimy się tej etykietki, bo feminizm to po prostu dostrzeganie dyskryminacji dotykającej kobiet i chęć zmiany. Wszelkie konsekwencje restrykcyjnej ustawy i samego zabiegu ponoszą kobiety, to dyskryminujące, że zatem nie im oddano ostateczną decyzję.
PN: Czy jest nacechowany ideologicznie? Jak można uniknąć subiektywnego podejścia do tematu mając konkretne poglądy, a może nie jest to możliwe?
AZ: Nie ma obiektywnych obserwatorów. Pani pisze artykuły, odwołując się do własnych doświadczeń, my odwoływałyśmy się do swoich, robiąc film. Jest wiele etykietek, które można nam przypisać. Niektóre mamy wspólne – jesteśmy kulturoznawczyniami, matkami, mieszkamy w Warszawie. To wszystko na pewno ma wpływ na nasze spojrzenie. Jedynym wyjściem z tej subiektywności jest wsłuchania się w głos innych osób, empatia. Cały nasz film jest wielogłosem kobiet. Moim zdaniem bardzo różnorodnym.
PN:W Polsce mówi się – aborcja to morderstwo, kobiety, które tego dokonały to zabójczynie własnych dzieci.
AZ: Kobiety, które przerwały ciążę i te, które w ogóle się z tym tematem spotkały, tak nie mówią. To język polityków, populistyczny, obrzydliwy, ale na szczęście nie jedyny, jakim można na temat aborcji mówić.
Claudia Snochowska-Gonzalez: Nasze bohaterki dokonały wielkiej rzeczy: opowiedziały o swoich doświadczeniach językiem zupełnie innym niż ten, którym się w Polsce zwykle mówi o aborcji. Nie opowiedziały o nich używając języka sensacji, nie użyły też języka przeciwników wyboru, dla których kobieta usuwająca ciążę jest morderczynią. Ich opowieści pokazują, jak wielkim dramatem jest niechciana ciąża – a obowiązująca ustawa tylko powiększa cierpienie kobiet, które są w takiej ciąży. I takich opowieści jeszcze w Polsce nie było. Być może, gdyby były – to znaczy gdyby słuchać rzeczywistych historii kobiet – prawo zakazujące aborcji z przyczyn społecznych zostałoby zniesione.
PN:Nie boją się Panie, że opinia publiczna Was „zje” za taki film? Przecież Wy bronicie tych kobiet, chcecie pokazać, że przeżyły dramat, a nie z przyjemnością pozbyły się kłopotu.
AZ: Pokazujemy, że kobiety różnie to przeżywają. Nie dla wszystkich sama aborcja to dramat, za każdym razem jest to jednak bardzo trudna decyzja. Te kobiety są często w sytuacji, w której nie ma dobrych rozwiązań. Nie spotkałam się jeszcze z kobietą, dla której aborcja byłaby przyjemnością.
CSG: Ksiądz Tischner zapytany, jakie jest jego zdanie na temat aborcji, odpowiedział, że takie, jakie jest zdanie kobiety, która przyszła do konfesjonału. Kobiety, z którymi się spotkałyśmy, wiedziały, że nie mogą zachować ciąży, i że aborcja jest trudną decyzją, ale też jedynym wyjściem, jakie mają. Nie mamy najmniejszego powodu, żeby im nie wierzyć.
PN:W filmie występują osoby z ruchu „pro choice”. Czy dałyście głos także drugiej stronie?
AZ: W naszym filmie pokazujemy polską rzeczywistość taką, jaka jest – z tym całym podziemiem, lękiem, bezprawiem, dużymi pieniędzmi za zabiegi. Nie wdajemy się w spory ideologiczne, moralne – każdy sam może wyciągnąć wnioski. Nie chcemy kolejnej debaty na temat tego, czy aborcja jest złem czy nie, bo na to nie ma jednej odpowiedzi. My stawiamy widzów przed innym pytaniem – co Państwo na to, że w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy razy rocznie łamane prawo? Przecież od początku było wiadomo, że ta ustawa będzie nieskuteczna, bo kobiety w niechcianej ciąży zawsze gotowe były na wszystko, nawet za cenę zdrowia, żeby ją usunąć. Tak zwana „druga strona” porusza się w obrębie myślenia życzeniowego, mówi o kilkuset zabiegach legalnych rocznie. My wolimy rozmawiać o faktach.
PN:Proszę opowiedzieć o bohaterkach filmu. Kim są te kobiety? Jak udało się je znaleźć i, co ważniejsze, przekonać do powiedzenia tak bolesnej prawdy?
CSG: Wysyłałyśmy ogłoszenia w Internecie i ku naszemu wielkiemu zdziwieniu odpowiedziało bardzo dużo kobiet. W różnym wieku, z różnych miejsc w Polsce, w różnej sytuacji rodzinnej, społecznej, ekonomicznej.
AZ: Na nasze ogłoszenie odpowiedziało wiele kobiet, do filmu weszło ostatecznie osiem różnych historii. Jeśli co roku kilkadziesiąt tysięcy razy jakaś kobieta przerywa ciążę, to już z samej statystyki wynika, że tych kobiet jest całkiem dużo. Tabu towarzyszące aborcji powoduje, że nie mówią o tym i przez to cały problem stwarza wrażenie marginalnego, a taki nie jest. W kobietach jest ogromna chęć opowiedzenia własnymi słowami o tym doświadczeniu – bolesnym, trudnym albo przeciwnie, wyzwalającym.
PN:Po co zrobiłyście ten film, dla kogo on jest?
CSG: Chciałybyśmy, żeby nasz film odnowił debatę na temat ustawy antyaborcyjnej. Chcemy, żeby punktem wyjścia dla tej debaty był fakt, co do którego wszyscy musimy się zgodzić: podziemie aborcyjne istnieje, a kobiety usuwają ciąże. Obowiązujące prawo zupełnie nie odpowiada rzeczywistości społecznej i jest powszechnie łamane. To wręcz drwina z prawa. Co możemy w takiej sytuacji zrobić? Naszym zdaniem pozostawianie ustawy antyaborcyjnej w takim kształcie, w jakim jest obecnie, to przyzwolenie na hipokryzję – ale też na cierpienie i upokorzenie kobiet. Film ma także służyć temu, aby kobiety, które miały aborcję, przekonały się, że nie są jakimiś moralnymi dziwolągami, i że osób, które były w takiej samej sytuacji, są tysiące.
PN:Czy powstaną kolejne dokumenty?
CSG: Tak, myślimy już nad kilkoma tematami, ale jeszcze za wcześnie, żeby je zdradzać.
Dziękuję za rozmowę!
AZ – Anna Zdrojewska
CSG – Claudia Snochowska-Gonzalez
Strona (1/1)
Nie znaleziono komentarzy.
Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.
PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.






