Przemoc w rodzinie, domowy koszmar
Autor: A.Z-P. | Data: 10-18-2009 Kategoria: Ważne sprawy | Komentarzy: 4
Czym tak naprawdę jest przemoc domowa? Czy to, że mąż krzyczy na żonę znaczy, że już jest to przemoc? Czy kobieta, która uderzyła swojego partnera w twarz powinna zostać skazana sądownie? Każde działanie agresywne skierowane przeciw drugiemu człowiekowi to przemoc. „Przemoc w rodzinie to zamierzone i wykorzystujące przewagę sił działanie przeciw członkowi rodziny, naruszające prawa i dobra osobiste, powodujące cierpienie i szkody” przeczytamy na stronach Niebieskiej Linii, Dodatkowo, jak podaje Niebieska Linia, przemoc jest intencjonalna, narusza prawa osobiste, powoduje ból i cierpienie, a siły są nierównomierne. Dotyka głównie kobiet i małych dzieci. To przede wszystkim one są ofiarami, męzczyźni maltretują swoje partnerki. wykorzystując swoją przewagę fizyczną, ale i postawę społeczeństwa, które uwaza, ze to, co dzieje się w domu jest sprawą wyłącznie domowników.
Niestety, nie zawsze ofiara zdaje sobie sprawę, że nią jest. Niestety również, nawet, jeśli o tym wie, to bardzo często nie potrafi lub nie ma tyle sił by przerwać krąg przemocy. Każda z nas zapewne słyszała o ofierze, która nie daje sobie pomóc. Dlaczego? Nierzadko ze strachu. Kat świetnie potrafi grać na uczuciach swojej ofiary. Straszy, że zabije ją, jeśli ta pójdzie na policje. Śmieje się z niej, że nie da sobie samej rady. Terroryzuje i szantażuje. Kobieta jest tak przerażona, że nie potrafi przełamać się by powiedzieć komuś o swoim cierpieniu. Zakłada więc ciemne okulary i udaje, że wszystko jest w porządku. Nawet, jeśli ofiarą jest nie tylko ona sama, ale i jej dzieci. „Moja matka dzwoniła na policję, przyjeżdżali, zabierali ojca na izbę wytrzeźwień. Ale potem odwoływała wszystko. Bała się go i ciągle powtarzała, że go kocha. Że to ojciec. A ja go nienawidzę do dziś. Nie chciałam takiego ojca i nie chciałam matki, która mnie nie ochroniła przed tym człowiekiem!” mówi Ania (imię zmienione na prośbę kobiety) dziś już dorosła ofiara przemocy domowej.
Nieraz denerwują nas takie postawy kobiet. Mówimy „skoro jej tak niedobrze, niech odejdzie!”. Ale to nie jest takie proste. Osoba, której dotyczy przemoc jest nie tylko zastraszona i pewna, że sobie sama nigdy nie poradzi. Sprawca przejmuje nad nią kontrolę, manipuluje swoją ofiarą i potrafi ustawić ją tak by robiła wszystko, co on każe. Niejedna kobieta wciąż potrafi kochać kata tak samo mocno, jak go nienawidzić. On nie był przecież taki od początku. Ujął ją czymś, sprawił, że za niego wyszła. Jego sadyzm zaczął ujawniać się z czasem. Mogło być różnie. Pierwszy raz mógł ją uderzyć po tym, jak się umalowała nazbyt wyzywająco, według niego naturalnie. Potem wyzwał od najgorszych bo zapomniała o imieninach jego matki. Później zaczął wyśmiewać jej umiejętności kulinarne i wmawiać, że ich wspólne dzieci na pewno pochodzą z jej związku z wyimaginowanym kochankiem. Następnie skatował bo uśmiechnęła się do sąsiada i na pewno z nim śpi.
Bardzo często u ofiary występuje tzw. Syndrom sztokholmski polegający na tym, iż osoba terroryzowana staje w obronie swojego dręczyciela. Dochodzi do tego poczucie winy za zaistniałą sytuację, a także wstyd przez rodziną, znajomymi, a nawet obcymi. Brak wiary, że ktoś chce jej pomóc również nie ułatwia decyzji o odejściu. Dokąd miałaby iść? Co zrobi ze sobą i dziećmi, jak sobie poradzi?
Nierzadko ofiara czuje, że nic nie zmieni. Ma wrażenie, że jej życie na zawsze pozostanie tak samo beznadziejne. Nie potrafi walczyć nawet o swoje dzieci. Nieraz w drugą stronę - ofiara wciąż ma nadzieję, że on się zmieni. Nadal myśli, ze jakoś to będzie, że on w końcu zmądrzeje, będzie lepszy, przestanie pić. Ale tak się nie dzieje…
Jednak pytanie „dlaczego ona nie odchodzi” nie jest jedynym, jakie można tu postawić. Bo przecież to on jest katem. Jego powinno się osądzić i skazać. Dlaczego nikt tego nie robi? Dlaczego sąsiedzi nie zeznają przeciwko niemu, dlaczego nie ma przymusowego leczenia takiego człowieka, dlaczego wreszcie zostawia się ofiarę samą sobie i każe odejść, gdy ona tego zrobić nie potrafi? Czemu zrzuca się całą odpowiedzialność na nią gdy wina leży po jego stronie? Trudno znaleźć na te wszystkie pytania odpowiedzi. Czy winne jest wyłącznie polskie prawo, a raczej sposób jego egzekwowania? Na pewno jednak winę ponosimy poniekąd my wszyscy. Sąsiedzi, znajomi, milczący świadkowie. Wszyscy, którzy oceniamy, zamiast wyciągnąć rękę. Którzy nie chcemy słuchać tylko wypowiadamy puste słowa o tym, co my byśmy na ich miejscu…
Co więc robić by zapobiegać, co robić, by pomagać? To banalne, ale musimy zacząć od siebie. Wychowujmy dzieci w szacunku do siebie i innych. Tłumaczmy im, że każda przemoc jest zła, że wszyscy zasługują na miłość i tolerancję. Reagujmy na to, co dzieje się wokół nas. Pamiętajmy, że przemoc domowa jest ścigana przez prawo i jest to bardzo poważne przestępstwo. Trzeba wspierać ofiary, słuchać ich i pytać, jak można pomóc. Trzeba reagować na każdą przemoc i nie pozwolić by coś złego działo się wokół nas.
Strona (1/1)
(18/03/2010 10:33) ~maja
Wlasnie, zbyt czesto obojetnie i ze spokojem patrzymy na problemy sasiadow, znajomych. Niemal nigdy nie reagujemy, bo boimy sie lub po prostu nie znajdujemy w sobie wystarczajaco odwagi. Zreszta, kazda wymowka jest dobra. Prywatnosc to jedno, a slepo...
Odpowiedz
Z życia wzięte. (17/02/2010 23:16) ~Mirka...
Ja książki nie czytałam ale ale napewno przeczytam. Myślę że to nie jest takie proste jak by się wydawało. Tak poprostu odejść. Dlaczego? Najczęściej jest tak że kobieta która doznaje przemocy psychicznej i fizycznej nie ma się gdzie podziać i dlateg...
Odpowiedz
róbmy coś (17/01/2010 15:21) ~ninka
Czasami ofiary są bez wyjścia. każdy chyba słyszał o historii Elisabeth z Amstettn. Czytałam ostatnio książkę "Zbrodnie Josefa fritzla", która opisuje to co się z nią działo/ Pytanie jaki możemy sobie zadać to czy mozna zapobiec takim tragediom? wedł...
Odpowiedz
Łatwo powiedzieć... (02/02/2010 20:42) ~trooskafka
No właśnie, łatwo powiedzieć, ale wiesz... Skoro czytałaś "Zbrodnie Josefa Fritzla" to wiesz dobrze, jak sytuacja wyglądała... Nikt nie wiedział kompletnie nic (choć to niewiarygodne), więc jakakolwiek interwencja była praktycznie niemożliwa...
Odpowiedz
Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.






