Strona główna » Feminizm » Feminista, czyli kto? Jestem feministą – jestem lanserem?


Feminista, czyli kto? Jestem feministą – jestem lanserem?


Autor: zula | Data: 10-24-2009 Kategoria: Feminizm | Komentarzy: 4

Currently 2.5/5 Stars


 Gdy mężczyzna mówi „Jestem feministą” wydaje się być podejrzany. Czego on chce – zastanawiają się feministki – może to jego sposób na podryw? Kumple pomyślą, że zwariował, a antyfeministki i wszyscy niezorientowani pomyślą o nim z lekkim, być może, politowaniem, ale i zainteresowaniem. Wszyscy jednak tak naprawdę zastanawiają się „O co temu kolesiowi chodzi?”



Mało kto wpadnie na pomysł, że on jest w swoich zamiarach po prostu szczery. Że podoba mu się idea feminizmu, że rozumie problemy kobiet i chciałby przyczynić się do wyrównania szans. Nawet niektóre feministki patrzą na takich panów podejrzliwie. I chociaż mówi tak coraz więcej uczonych, ludzi ze świata polityki i kultury, wciąż wzbudzają wiele kontrowersji, nawet w środowisku feministycznym.

Anna Zawadzka, w tekście opublikowanym na stronach Feminoteki,  i lewicy.pl uważa, że feminiści chcą się przede wszystkim lansować. Swoją postawą pragną jedynie udowodnić słabym kobietom, kto tu tak  naprawdę rządzi i wygłaszając hasła feministyczne pozostają hipokrytami „Drodzy feminiści, zapłaćcie najpierw alimenty zamiast chwalić alimenciary za budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Zadbajcie o antykoncepcję w swoich związkach zamiast grzmieć o prawie do aborcji. Weźcie urlop wychowawczy zamiast wysyłać na niego kolegów z pracy. Odwalcie czarną robotę przy manifach zamiast przemawiać z platformy w aureoli bezinteresownych nonkonformistów. Pomóżcie swoim koleżankom w potrzebie zamiast przechadzać się z nimi Nowym Światem. Wyplakatujcie nocą miasto i zapłaćcie mandat zamiast obnosić się z badzikami: I love feminism.” Radzi feministom pani Zawadzka. Dlaczego nie przyjdzie jej do głowy, że oni to już dawno zrobili? Że wszyscy mężowie, partnerzy, bracia, ojcowie feministek już spłacili swoje długi, kupują tabletki antykoncepcyjne swoim kobietom, wożą je do lekarzy przypominając o ważnych  badaniach, opiekują się dziećmi gdy ich żony pracują i wspierają ich kariery sami pozostając w cieniu? Że oni są, ale, zgodnie z oczekiwaniami Zawadzkiej, chcą dać szansę swoim kobietom, nie robiąc z tego jednocześnie wielkiej sprawy?

Ja wiem, że takich panów jest mało! Za mało by móc cieszyć się z wielkiej, społecznej rewolucji. Ale nie zgadzam się, że wszyscy ci, którzy mówią o sobie „jestem feministą”  robią to jedynie po to by stać się idolem tłumu zapatrzonych w nich kobiet. Może jestem naiwna i nie dostrzegam smutnej prawdy. Ale dlaczego każdego nieszczęśnika nazywającego siebie feministą oskarżać o hipokryzję? Czy w ten sposób same sobie nie kopiemy wielkiego dołu do trumny? Mówi, ze jest feministą –źle. Mówi, ze nie lubi feministek – jeszcze gorzej. Nie ma zdania – pewnie jakiś niedouczony kretyn. No to czego my, feministki, właściwie chcemy?
Pani Zawadzka doszukuje się w każdym zdaniu wygłoszonym przez mężczyznę – feministę podstępu. Czy jest nim zwykły koleś z ulicy, gej, czy też profesor Osiatyński, próbuje doszukać się trzeciego dna, które wcale nie musi istnieć. Obawiam się, że podobny pogląd reprezentują także inne kobiety. I w tym momencie odnajduję smutną prawdę. Wiem już, co sprawia, że tak wielu ludzi uważa feministki za rozwydrzone, głupie, wrzaskliwe baby. To  ta walka przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Doszukiwanie się złego podtekstu tam, gdzie go nie ma. Niezadowolenie ze wszystkich, którzy mówią chociażby trochę w innym tonie. A przecież w feminizmie chodzi o równość, tolerancję i szansę dla wszystkich. Czy się mylę?

Nie chodzi mi, bynajmniej, o pianie z zachwytu nad każdym facetem, który nazwie się feministą. Ale dlaczego nie cieszyć się z tych, którzy swoją postawą udowadniają, ze naprawdę są feministami? Czy mamy nie wpuszczać do swojego, feministycznego, grona mężczyzn tylko ze względu na ich płeć?

Ja więc, jako feministka (ale chyba trochę inna niż Anna Zawadzka), powiem inaczej. Może naiwnie, może nazbyt optymistycznie mi zbyt podniośle? Jednak powiem to:

Panowie feminiści! Dzięki, że jesteście. Fajnie, że dostrzegacie problemy kobiet i nie są one dla Was banialukami. Cieszę się, że macie odwagę mówić o sobie „feminiści” i wierzę, że za słowami idą także czyny. Wierzę, że obowiązku domowe nie mają dla Was płci, a pozostanie z chorym dzieckiem w domu jest dla Was koniecznością rodzicielską, a nie macierzyńską. Wierzę, że wspieracie kobiety w swoim otoczeniu, ale macie jednocześnie swoje zdanie i nie dacie się stłamsić przez tych, którzy chcą Was ośmieszyć czy wpędzić w poczucie winy. Mam też szczerą nadzieję, że Wasze grono rośnie w siłę. Mozna się z niektórymi z Was zgadzać bardziej, z innymi mniej. Jednak to, ze mówicie głośno 'jestem feministą' to krok do przodu, który warto było zrobić!
Przypominam takze paniom, że to zależy od nas samych, od tego, co będziemy mówić, robić i jak wychowamy swoich synów.

Przy okazji, warto poczytać:
A czy ty jesteś feministą?


Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Wykop
  • Œledzik
  • Twitter

Strona (1/1)

zula

  Komentarze do artykułu: Feminista, czyli kto? Jestem feministą – je... (4)

feministka  (18/03/2010 10:36) ~Majka
Ja takze widze w kobietach wiecej cech pozytywnych. Oprocz tego co widoczne golym okiem, a wiec uroda, kobiety rowniez sie czesto silniejsze, opanowane, zaradne. Nie sa leniwe, czesto znajduja rozwiazania do problemow, gdzie wydaje sie nie byc wyjsci...  Odpowiedz

Jestem feministą, bo...  (06/02/2010 21:00) ~jarski
kobiety postrzegam jako istoty wyższe, lepiej wyposażone od mężczyzn. W ogóle nie rozumiem dlaczego nie uważa się tego za oczywiste. Przecież to gołym okiem widać – poza fizycznym powabem dysponują także o wiele subtelniejszą psychiką (generaln...  Odpowiedz

Mój facet jest feministą !  (24/10/2009 13:33) ~dziewczynka_01
Mój facet jest FEMINISTĄ. I jestem dumna z niego! I cieszę się, jak mówi kolegom "jestem feministą" i ma gdzieś co oni sobie pomyślą  Odpowiedz

Mój facet jest feministą !  (24/10/2009 13:33) ~dziewczynka_01
Mój facet jest FEMINISTĄ. I jestem dumna z niego! I cieszę się, jak mówi kolegom "jestem feministą" i ma gdzieś co oni sobie pomyślą  Odpowiedz

Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.


PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.