Strona główna » Ważne sprawy » Kobieta na księdza - wywiad z Agnieszką Sztyler


Kobieta na księdza - wywiad z Agnieszką Sztyler


Autor: A.Z-P. | Data: 11-19-2009 Kategoria: Ważne sprawy | Komentarzy: 0


 Rozmawiamy z Agnieszką Sztyler, pomysłodawczynią akcji Kobieta na Księdza. PuellaNova w pełni popiera ten projekt!


Aleksandra Zumkowska-Pawłowicz: To się musiało jakoś zacząć… Jak?
Agnieszka Sztyler: W dzieciństwie irytował mnie widok: koniec mszy, ksiądz w asyście ministrantów znika w zakrystii. Przy pustym ołtarzu pojawia się zakonnica. Tylko po to, by zgasić świece i wytrzepać obrus. Czasem jeszcze umyć podłogę. Zawsze, gdy po mszy zostawałam, by pomodlić się chwilę w pustym kościele, byłam świadkiem tej sceny.'Dlaczego kobiety w kościele tylko sprzątają?' - zastanawiałam się.
Po latach urodziłam córkę. Wahałam się: Ochrzcić Marcelinę w kościele, który dyskryminuje kobiety? Może iść do protestantów? Zostałam w kościele katolickim, nie chciałam odrzucić kościoła, w którym ochrzcili mnie rodzice. Ale postanowiłam: spróbuję zrobić coś w kwestii kapłaństwa kobiet. Znajomi pytali: 'Chcesz, żeby córka została księdzem?!' Odpowiadałam: 'Nie. Ale chcę, żeby miała taką możliwość'.





Czy nie obawia się Pani reakcji najbliższego otoczenia? Nauczycieli córki, pracodawców, znajomych, sąsiadów…
Nie, zupełnie nie. Rodzina, znajomi od dana wiedzieli, że kapłaństwo kobiet to moja obsesja. I że mimo prowokacyjnej formy, moja akcja nie jest antykatolicka. Robię ją w zgodzie ze swoim sumieniem. Rodzice nie są zachwyceni. Nie popierają kapłaństwa kobiet, ale szanują moje poglądy. A pracodawca? Nie ingeruje w to, czym zajmują się pracownicy w prywatnym czasie. Dopóki nie robią czegoś, co kompromitowałoby redakcję. Akcja „kobieta na księdza” nie jest chyba działalnością przestępczą?

Kobieta na księdza, ale po co? Czy nie wystarczy, że są zakonnicami?
Dziś kobiety nie mają wyboru – mogą być tylko zakonnicami. Mężczyznom go pozostawiono – mogą być zakonnikami, ale i księżmi. Gdy patrzy się na kościół, jako instytucję, to chyba jest coś niestosownego w tym, że kobiety nie mogą tu awansować. W świeckim życiu spełniają funkcje, które w kościele są domeną księży – bywają katechetkami, więc nauczają o Bogu, są psycholożkami, psychiatrami  - kimś, kto, jak ksiądz w konfesjonale jest lekarzem duszy, powiernikiem. A jeśli chodzi o misterium, odprawianie Mszy Św., są wykluczone. To smutne.

Przecież nawet Jezus miał apostołów, nie było wśród nich kobiet, one tylko podawały jedzenie, służyły im…
W czasach Chrystusa rola kobiet w społeczeństwie ograniczała się do rodzenia dzieci, prowadzenia domu. Kobiety nie chodziły do szkół, nie umiały czytać, pisać. A praca apostołów związana była z trudami dalekich, niebezpiecznych podróży .Trudno dziwić się, że Chrystus nie powołał wtedy kobiet. Myślę, że gdyby urodził się dziś, zrobiłby to. Zresztą niektórzy teologowie twierdza, że w czasach pierwszych chrześcijan kobiety były kapłankami.

Widziała Pani kiedyś dziewczynkę służącą do mszy? Ja nie, a przecież to nie jest zabronione. Dlaczego więc ich nie ma?
Już są. Ale pamiętam, jak w podstawówce chciałam zostać ministrantką. Niestety, zaproponowano mi tylko śpiewanie w scholi. Kolega z klasy – ministrant tłumaczył, że nie mogę być ministrantką, bo kobiety nie mogą stać tak blisko ołtarza! Twierdził, że wie to od księdza. Nie sprawdziłam, czy tak było, może to wymyślił. W każdym razie już wtedy wydawało mi się absurdalne, że dziewczyna nie może być ministrantką. Po latach we wrocławskim kościele o.o. Dominikanów zobaczyłam dziewczyny służące do mszy.

Myśli Pani, że kobiety chcą być „księżmi”?
A czy kobiety chcą być katechetkami, architektami, lekarkami, nauczycielkami, policjantkami? Niektóre tak, inne nie. Myślę, że tak, jak nie każdy mężczyzna czuje powołanie do bycia kapłanem, tak nie każda kobieta o tym marzy. Ale  gdyby pojawiła się przed kobietami taka możliwość, jestem pewna, że niejedna by kapłanką została.

No właśnie, jak nazwie Pani kobietę-księdza?
Kapłanką. Myślę, że to dobrze brzmi

Czy uważa Pani, że na mszę, którą odprawia kobieta, przyszliby wierni? Czy w Polsce jest to możliwe?
Na msze odprawiane przez pierwszą w Polsce kobietę pastora – Wierę Jelinek przychodzą wierni. Myślę, że w kościele katolickim również by przyszli. Oczywiście nie ma przymusu. Dziś też wybieram, czy idę na mszę, którą odprawia ten, czy inny ksiądz. Nie wszyscy mają dar głoszenia porywających, czy skłaniających do refleksji kazań. A jeśli chodzi o spowiedź, rozmawiałam z wieloma mężczyznami - katolikami. Często mówili, że łatwiej byłoby im powiedzieć o swoich słabościach kobiecie, niż klękając przed mężczyzną-kapłanem.

Wielu osobom wydaje się, że Polacy nie są gotowi na taką rewolucje… może niepotrzebnie wychodzi Pani przed szereg?
Nie chcę zrobić rewolucji, a tylko wywołać dyskusję. Przed laty rozmawiałam z prof. Swieżawskim, przyjacielem Jana Pawła II. Pytałam dlaczego papież postępowy np. jeśli chodzi np. o ekumenizm, w kwestii kapłaństwa kobiet jest zachowawczy. Prof. Swieżawski powiedział, że Karol Wojtyła zdaje sobie sprawę, że w przyszłości kobiety mogą zostać dopuszczone do święceń kapłańskich. Uważa jednak, że nie może stać się to z inicjatywy papieża. Taka rewolucja zamiast przysporzyć, mogłoby zabrać wiernych kościołowi. Mogliby uznać, że to już nie jest ich kościół. Czas kapłaństwa kobiet może nadejść, gdy zwykłe kobiety będą przychodzić do proboszczów swoich parafii i mówić, że czują taką potrzebę. Jeśli kobiety zaczną taki oddolny ruch, papież będzie mógł oficjalnie dopuścić je do święceń.

Stąd mój pomysł na zabawkę – lalkę przebieraną w różne stroje, m.in. sutannę. Dla dziewczynek, które będą się nią bawić, tak samo naturalne będzie ubranie lalki w strój stewardessy, lekarki, czy księdza. Więc jest szansa, że z tych dzieci wyrosną kobiety, które rozpoczną ten wspomniany oddolny ruch i zawalczą o kapłaństwo kobiet.

Zdaje sobie Pani sprawę, że chce Pani przewrócić zasady kościelne do góry nogami? Obawia się Pani zagorzałych przeciwników, których przecież nie brakuje?
Nie obawiam się. Ale smuci mnie to, że największa niechęć spotyka mnie ze strony kobiet. Dostałam np. mail od pani, która pisze infantylnie: ”Nie wyobrażam sobie, bym mogła być księdzem, bo któregoś dnia musiałabym powiedzieć swoim wiernym, że nie wygłoszę kazania, bo np. mam migrenę, albo jestem w ciąży i wymiotuję”. Gdyby traktować te argumenty poważnie, to kobiety nie mogłyby podjąć się  żadnej odpowiedzialnej pracy. Mężczyznom też zdarzają się migreny i problemy żołądkowe. I jakoś nie przychodzi im do głowy, by to miało im uniemożliwić kapłaństwo.
 
W odpowiedzi na Pani akcję Michał Barcikowski porównuje kobietę-księdza do mężczyzny rodzącego dziecko. Jak Pani odpowie na takie zarzuty, że kobieta-ksiądz to coś absolutnie nienaturalnego i sprzecznego z wszelkimi zasadami?
Wiem, że te 'zarzuty' ten pan publikował też na stronie kobietanaksiedza.pl. Nie odpowiadam na nie, bo ich poziom jest żałosny. Dziwię się, że pana Michała Barcikowskiego, redaktora katolickiego periodyku, stać tylko na taką argumentację. Mężczyzna nie zajdzie w ciążę, nie urodzi dziecka, bo uniemożliwia mu to fizjologia - ograniczenia. jakie stawia przed mężczyznami ich ciało. Ciało kobiety nie uniemożliwia jej stanięcia przy ołtarzu, odprawienia mszy.

Na koniec proszę powiedzieć. Czy Pani chciałaby być księdzem?
Zostałam matką, żoną, więc bycie księdzem w kościele katolickim dziś uniemożliwiłby mi celibat.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

Zapraszamy do zapoznania się z akcją na stronie Kobietanaksiedza.pl
Tam możesz również podpisać PETYCJĘ w sprawie poparcia kapłaństwa kobiet, która zostanie wysłana do episkopatu.
Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Wykop
  • Œledzik
  • Twitter

Strona (1/1)

A.Z-P.

Nie znaleziono komentarzy.

Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.


PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.