Strona główna » Trochę kultury » Służące Kathryn Stockett, recenzja książki


Służące Kathryn Stockett, recenzja książki


Autor: | Data: 06-28-2010 Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 0


 Książka niezwykle wciągająca, od której naprawdę cięzko się oderwać. I chociaż nie jest ani genialnie napisana trudno też powiedzieć by poruszała do głębi i powodowała dreszcz emocji, to jednak czytanie jej to po prostu przyjemność.



Do „Służących” zabierałam się od kilku tygodni. Wydawało mi się, że książkę będę męczyć długo i szkoda mi było czasu na czytanie dzieła początkującej, amerykańskiej autorki. Jednak już po pierwszych zdaniach wiedziałam, że wpadłam. Przez bite dwa dni nie mogłam oderwać się od lektury.

Książka opowiada losy trzech kobiet, dwóch czarnych i jednej białej. To opowieść dwóch Murzynek, będącymi służącymi oraz „Białej pani”, której rodzina, przyjaciele i wszyscy jasnoskórzy znajomi  zatrudniają czarne kobiety. Akcja dzieje się w latach 60-tych w amerykańskim miasteczku, gdzie segregacja rasowa jest na porządku dziennym. Kasthryn Stockett  swoją książkę stylizuje na 3 oddzielne pamiętniki, jednak ten zabieg nie do końca jej się udał. Wszystkie trzy historie są opowiadane z tego samego punktu widzenia, a ich bohaterki dochodzą do podobnych wniosków. Mimo iż opowiadania służących próbuje Stockett urealnić stosując w ich wypowiedziach masę błędów stylistycznych i gramatycznych, jedynym tego efektem jest trudniejszy odbiór książki.

Wszystko w tej powieści rozbija się o kolory, które dzielą ludzi na gorszych i lepszych. Czarne to brudne i złe, a białe czyste i dobre. Oczywiście, tylko pozornie. W środku czarni nie zawsze są źli, a biali nie zawsze dobrzy. Jednak wszyscy są tacy sami, mówi autorka. Bez względu na kolor skóry, miejsce urodzenia i język, jakim się posługują, mają swoje małe i wielkie marzenia, ambicje, problemy. Ta banalna prawda nie była oczywista jeszcze 50 lat temu. Koszmarne traktowanie „kolorowych” opisane w książce niejednemu może zjeżyć włosy na głowie, a przecież dziś wciąż wielu uważa, że ludzie, którzy nie mają jasnej skóry są gorsi.

Ta książka pokazuje dramat czarnoskórych pracownic, a jednocześnie okrucieństwo ich białych „pracodawców”. Jest także lekturą o przyjaźni, miłości, rodzicielstwie. Wiele w niej wątków i problemów. Wciąga, bo jest po prostu ciekawa, opowiada o sprawach, z którymi większość z nas nie miała do tej pory do czynienia. Czyta się ją lekko, chociaż traktuje o sprawach poważnych i dlatego jest lekturą godną polecenia na lato. 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Wykop
  • Œledzik
  • Twitter

Strona (1/1)

Nie znaleziono komentarzy.

Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.


PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.