Magazyn dla ludzi? Wywiad z naczelną EksMagazynu, nowego pisma!
Autor: A.Z-P. | Data: 09-9-2010 Kategoria: Jej portret | Komentarzy: 0
Kocha motory, konie, lubi feministki... Jest doświadczoną dziennikarką i została naczelną nowego pisma, EksMagazynu. Od ponad pięciu lat dziennikarka i publicystka „Gazety Wyborczej”, wcześniej związana z radiem TOK FM. Korespondentka zagranicznych mediów informacyjnych, autorka artykułów, raportów i analiz dla portali specjalistycznych w dziedzinie nowych technologii i wnętrzarstwaWywiad z Anetą Zadrogą, specjalnie dla czytelniczek PuellaNova!
Aleksandra Zumkowska-Pawłowicz: Jak wspomina Pani rozpoczęcie kariery?
Aneta Zadroga: Jeszcze nie wspominam, na razie dobrze pamiętam, w końcu nie było to tak dawno:) Moje pierwsze zetknięcie z profesjonalnymi mediami miało miejsce na II roku studiów. Żeby dostać się na staż do Grupy Radiowej Agory, trzeba było przejść test wiedzy o Krakowie (lokalny oddział) oraz zaprezentować swoje umiejętności dziennikarskie. Wtedy okazało się, że wiedza zdobyta na studiach to jedno, a praktyka to coś zupełnie innego:) Ale udało się i z miesiąca stażu zrobiło się prawie pół roku. Później postanowiłam spróbować swoich sił w mediach pisanych i tak znalazłam się w „Gazecie Wyborczej” i zostałam tam na dobre. I chociaż nie raz zdarzają mi się chwile zmęczenia i ogólnego wkurzenia:), to nie wyobrażam sobie, żebym mogła w życiu robić coś innego, niż „dziennikarzenie”.

2. Czym jest dla Pani powstanie pisma „Eksmagazyn”, kolejnym krokiem w karierze, nowym doświadczeniem?
Próbą zrobienia czegoś, czego jeszcze nikt w Polsce nie zrobił. Przemyślanym eksperymentem oraz próbą stworzenia kobiecego magazynu, po który sama chętnie bym sięgnęła:)
3. W jaki sposób powstał pomysł na Eksmagazyn?
Pomysł narodził się podczas jednego z „babskich” spotkań. Zastanawiałyśmy się z koleżankami, czy jest jeszcze coś, czego nikt nie wymyślił. I doszłyśmy do wniosku, że tak – pismo dla kobiet, które nie jest poradnikiem, nie sili się na uczenie czytelniczek życia, a z góry zakłada, że jest medium, które służyć ma rozrywce i przyjemności i nie udaje niczego innego. No i pokazuje pięknych mężczyzn, bo przecież mężczyźni też są piękni:)
4. Czym ma być to pismo, jaki będzie jego charakter, do kogo jest skierowane?
Ostatnio rozmawiałam z Januszem Radkiem. Opowiedziałam mu o piśmie i o tym, do jakich kobiet jest skierowane, a on z uśmiechem skwitował: „znaczy, że to będzie magazyn dla ludzi?”:) Zatem, EksMagazyn będzie dla ludzi. Jak już wspomniałam będzie pokazywał niezwykłych ludzi, tych z pierwszych stron gazet i tych nieznanych poza swoim własnym kręgiem. Mamy zespół doświadczonych dziennikarzy, wrażliwych na rzeczywistość, ale nie popadających w przesadną empatię, bo ta zabija dobre teksty – oni będą pisać o ważnych społecznych tematach, często o takich, które trudno znaleźć w innych pismach, bo są za mało „różowe” i wymykają się przyjętym schematom.
5. To już szczyt, czy wciąż liczy Pani na więcej? O czym jeszcze Pani marzy?
Zawsze liczę na więcej:) Kiedy przestanę chcieć więcej to będzie znak, że trzeba zmienić zawód:) W życiu zawodowym nie marzę, stawiam sobie cele, wówczas bowiem mam pewność, że je osiągnę. Marzenia zostawiam w sferze, do której tylko ja mam dostęp.
6. Wejdźmy na „grząski temat”; Jaki jest Pani stosunek do feminizmu?
Myślę, że feministki mają dużo racji. Jeśli mowa o równouprawnieniu w pracy, równych wynagrodzeniach, przypadkach bezkarnego mobbingu, a nawet molestowania seksualnego w pracy, czy w innych sferach życia. Z drugiej strony jestem przekonana, że są aspekty życia, w których lepsze są kobiety, ale są i takie, gdzie prym wiodą panowie (choć tych jest zdecydowanie mniej:). Nie chcę być równa mężczyźnie, bo nie jestem i nie chcę być mężczyzną. Chcę mieć takie same prawa, a przez społeczeństwo chcę być postrzegana przez pryzmat umiejętności i dokonań, a nie płci. Kobiecość nie jest moją wadą, dlatego nie widzę niczego złego w korzystaniu z niej pełną piersią, a często mam wrażenie, że feministki owszem i przez to nieco się zapętlają w swoich poglądach.
7. Co myśli Pani o polskim feminizmie, czy nie robi sobie sam czarnego PR?
Myślę, że nie różni się niczym od amerykańskiego, a wręcz jest o wiele delikatniejszy. Myślę, że na razie mamy zbyt konserwatywne społeczeństwo i być może ów „czarny PR”, o którym Pani wspomina jest wynikiem tego, że słowo „feminizm” równa się u nas „wariatka”. Nie zgadzam się z tym. Feministki robią dużo dobrego, a przecież nie trzeba zgadzać się z każdym ich postulatem, można wybrać sobie to, co odpowiada każdej z nas i ułożyć swój własny „kobiecy kodeks wartości i postępowania”.
8. Czy sama spotkała się Pani z dyskryminacją ze względu na płeć?
Owszem i to niejednokrotnie. Kobieta traktowana jest u nas nadal jako istota, której pewne rzeczy nie przystoją, na innych się nie zna, a jeszcze inne są dla niej niewykonalne. No cóż, nadal żyjemy w społeczeństwie patriarchalnym i nieprędko się to zmieni. Co nie znaczy, że trzeba się takimi przypadkami dyskryminacji zrażać. Trzeba robić swoje, czasami trochę na przekór, a czyż owo „robienie na przekór” nie jest dla kobiet bardzo dużą motywacją do działania?:)
9. Komu jest łatwiej przetrwać w medialnym biznesie, mężczyznom czy kobietom?
To zależy. Żeby przetrwać w, jak to Pani ładnie nazwała, „medialnym biznesie”, trzeba mieć, przepraszam za określenie, „jaja”. I to bez względu na płeć. Myślę, że, jeśli chodzi o dziennikarstwo, a dokładniej jego esencję, czyli reporterkę, kobiety często zniechęcają się harówką. Kiedy relacjonuje się na przykład powódź, żałobę narodową, czy wizytę papieża, często pracuje się dosłownie 20 godzin na dobę, śpi w redakcji na fotelu, je to, co akurat wpadnie w ręce. I tak przez tydzień, czy dwa, w zależności od potrzeb. Nie ma czasu na ułożenie fryzury, poprawienie makijażu, czy założenie nowych szpilek:) Najważniejsze jest to, że widz, słuchacz, czytelnik, musi wiedzieć, co się dzieje – jak najszybciej i jak najdokładniej. Dlatego w reporterce więcej jest mężczyzn niż kobiet. To praca, która pochłania całkowicie, nie zostawia czasu na nic innego i jeśli nie jest się dziennikarzem, trudno to zrozumieć. Myślę, że wiele kobiet w pewnym okresie swojego życia decyduje się na stabilizację, a stabilizacja w 90 proc. przypadków oznacza zerwanie z dziennikarstwem:)
10. Ma Pani swój autorytet w kwestii zawodowej?
Tak. Mam nawet kilka. Ale nie wymienię tu nazwisk Kapuścińskiego, czy Wańkowicza, bo takie osobowości można podziwiać, natomiast uważam, że najlepsze autorytety to takie, które w jakiś sposób wypłynęły na to, kim jesteśmy. Jednym z takich ludzi jest dla mnie dziennikarz Grupy Radowej Agory, który cierpliwie uczył mnie dziennikarstwa, kiedy była totalnym żółtodziobem, drugim – redaktor krakowskiego oddziału Gazety Wyborczej, jeden z najmądrzejszych ludzi, jakich spotkałam w sowim życiu, który zawsze ma czas, żeby usiąść ze mną nad tekstem, trzecim – felietonista Gazety Wyborczej, człowiek, który pomięta czasy walki z komunizmem, a mimo to nie pozwolił się zaszufladkować i który podpowiada mi czasami, co to znaczy obserwować rzeczywistość.
11. Czy zdradzi Pani kilka słów na temat Pani sytuacji prywatnej..Dzieci, rodzina..?
Rodzina - jest bardzo ważna i składają się na nią również przyjaciele. Dzieci – uwielbiam córeczki moich koleżanek:)
12. Lubi Pani przekraczać granice?
Zawsze:) To ogromna frajda robić coś, co kiedyś wydawało się nie do zrobienia. Lubię adrenalinę i lubię wyzwania. Motywują do działania. A granice – nie do przekroczenia są tylko takie, które ustalę sobie sama.
13. Zdarza się, że zapomni się Pani na drodze i przyciśnie gaz…? Motor to dla Pani tylko środek komunikacji czy wielka miłość?
Miłość mojego życia:) Jednak na trasie zapominam o emocjach i skupiam się na umiejętnościach. Motocykl to ogromna przyjemność, której nie da się z niczym porównać, ale też ogromne ryzyko, tym bardziej, że kultura jazdy na polskich drogach pozostawia wiele do życzenia. Podczas jazdy nigdy nie wyłączam mózgu, w końcu po to mam motocykl, żeby się nim cieszyć, a nie po to, żeby mnie wraz z nim jakieś służby zbierały z drogi
14. A konie? To ulubione zwierzęta? Ma Pani swojego rumaka?
Konie to taka druga obok motocykli, zdradzona chwilo miłość:), głównie z braku czasu. Miłość do tych najpiękniejszych i najwdzięczniejszych zwierząt na świecie zaczęła się u mnie w dzieciństwie. Jako dziecko wymusiłam na rodzicach zapisanie mnie na kurs jazdy. I tak mi już zostało. Ale w planach na najbliższą przyszłość zostawiłam miejsce na powrót do siodła i własne zwierzę:)
Dziękuję za rozmowę!
Dziękuję
zapraszamy na www.eksmagazyn.pl
Aneta Zadroga: Jeszcze nie wspominam, na razie dobrze pamiętam, w końcu nie było to tak dawno:) Moje pierwsze zetknięcie z profesjonalnymi mediami miało miejsce na II roku studiów. Żeby dostać się na staż do Grupy Radiowej Agory, trzeba było przejść test wiedzy o Krakowie (lokalny oddział) oraz zaprezentować swoje umiejętności dziennikarskie. Wtedy okazało się, że wiedza zdobyta na studiach to jedno, a praktyka to coś zupełnie innego:) Ale udało się i z miesiąca stażu zrobiło się prawie pół roku. Później postanowiłam spróbować swoich sił w mediach pisanych i tak znalazłam się w „Gazecie Wyborczej” i zostałam tam na dobre. I chociaż nie raz zdarzają mi się chwile zmęczenia i ogólnego wkurzenia:), to nie wyobrażam sobie, żebym mogła w życiu robić coś innego, niż „dziennikarzenie”.

Próbą zrobienia czegoś, czego jeszcze nikt w Polsce nie zrobił. Przemyślanym eksperymentem oraz próbą stworzenia kobiecego magazynu, po który sama chętnie bym sięgnęła:)
3. W jaki sposób powstał pomysł na Eksmagazyn?
Pomysł narodził się podczas jednego z „babskich” spotkań. Zastanawiałyśmy się z koleżankami, czy jest jeszcze coś, czego nikt nie wymyślił. I doszłyśmy do wniosku, że tak – pismo dla kobiet, które nie jest poradnikiem, nie sili się na uczenie czytelniczek życia, a z góry zakłada, że jest medium, które służyć ma rozrywce i przyjemności i nie udaje niczego innego. No i pokazuje pięknych mężczyzn, bo przecież mężczyźni też są piękni:)
4. Czym ma być to pismo, jaki będzie jego charakter, do kogo jest skierowane?
Ostatnio rozmawiałam z Januszem Radkiem. Opowiedziałam mu o piśmie i o tym, do jakich kobiet jest skierowane, a on z uśmiechem skwitował: „znaczy, że to będzie magazyn dla ludzi?”:) Zatem, EksMagazyn będzie dla ludzi. Jak już wspomniałam będzie pokazywał niezwykłych ludzi, tych z pierwszych stron gazet i tych nieznanych poza swoim własnym kręgiem. Mamy zespół doświadczonych dziennikarzy, wrażliwych na rzeczywistość, ale nie popadających w przesadną empatię, bo ta zabija dobre teksty – oni będą pisać o ważnych społecznych tematach, często o takich, które trudno znaleźć w innych pismach, bo są za mało „różowe” i wymykają się przyjętym schematom.
5. To już szczyt, czy wciąż liczy Pani na więcej? O czym jeszcze Pani marzy?
Zawsze liczę na więcej:) Kiedy przestanę chcieć więcej to będzie znak, że trzeba zmienić zawód:) W życiu zawodowym nie marzę, stawiam sobie cele, wówczas bowiem mam pewność, że je osiągnę. Marzenia zostawiam w sferze, do której tylko ja mam dostęp.
6. Wejdźmy na „grząski temat”; Jaki jest Pani stosunek do feminizmu?
Myślę, że feministki mają dużo racji. Jeśli mowa o równouprawnieniu w pracy, równych wynagrodzeniach, przypadkach bezkarnego mobbingu, a nawet molestowania seksualnego w pracy, czy w innych sferach życia. Z drugiej strony jestem przekonana, że są aspekty życia, w których lepsze są kobiety, ale są i takie, gdzie prym wiodą panowie (choć tych jest zdecydowanie mniej:). Nie chcę być równa mężczyźnie, bo nie jestem i nie chcę być mężczyzną. Chcę mieć takie same prawa, a przez społeczeństwo chcę być postrzegana przez pryzmat umiejętności i dokonań, a nie płci. Kobiecość nie jest moją wadą, dlatego nie widzę niczego złego w korzystaniu z niej pełną piersią, a często mam wrażenie, że feministki owszem i przez to nieco się zapętlają w swoich poglądach.
7. Co myśli Pani o polskim feminizmie, czy nie robi sobie sam czarnego PR?
Myślę, że nie różni się niczym od amerykańskiego, a wręcz jest o wiele delikatniejszy. Myślę, że na razie mamy zbyt konserwatywne społeczeństwo i być może ów „czarny PR”, o którym Pani wspomina jest wynikiem tego, że słowo „feminizm” równa się u nas „wariatka”. Nie zgadzam się z tym. Feministki robią dużo dobrego, a przecież nie trzeba zgadzać się z każdym ich postulatem, można wybrać sobie to, co odpowiada każdej z nas i ułożyć swój własny „kobiecy kodeks wartości i postępowania”.
8. Czy sama spotkała się Pani z dyskryminacją ze względu na płeć?
Owszem i to niejednokrotnie. Kobieta traktowana jest u nas nadal jako istota, której pewne rzeczy nie przystoją, na innych się nie zna, a jeszcze inne są dla niej niewykonalne. No cóż, nadal żyjemy w społeczeństwie patriarchalnym i nieprędko się to zmieni. Co nie znaczy, że trzeba się takimi przypadkami dyskryminacji zrażać. Trzeba robić swoje, czasami trochę na przekór, a czyż owo „robienie na przekór” nie jest dla kobiet bardzo dużą motywacją do działania?:)
9. Komu jest łatwiej przetrwać w medialnym biznesie, mężczyznom czy kobietom?
To zależy. Żeby przetrwać w, jak to Pani ładnie nazwała, „medialnym biznesie”, trzeba mieć, przepraszam za określenie, „jaja”. I to bez względu na płeć. Myślę, że, jeśli chodzi o dziennikarstwo, a dokładniej jego esencję, czyli reporterkę, kobiety często zniechęcają się harówką. Kiedy relacjonuje się na przykład powódź, żałobę narodową, czy wizytę papieża, często pracuje się dosłownie 20 godzin na dobę, śpi w redakcji na fotelu, je to, co akurat wpadnie w ręce. I tak przez tydzień, czy dwa, w zależności od potrzeb. Nie ma czasu na ułożenie fryzury, poprawienie makijażu, czy założenie nowych szpilek:) Najważniejsze jest to, że widz, słuchacz, czytelnik, musi wiedzieć, co się dzieje – jak najszybciej i jak najdokładniej. Dlatego w reporterce więcej jest mężczyzn niż kobiet. To praca, która pochłania całkowicie, nie zostawia czasu na nic innego i jeśli nie jest się dziennikarzem, trudno to zrozumieć. Myślę, że wiele kobiet w pewnym okresie swojego życia decyduje się na stabilizację, a stabilizacja w 90 proc. przypadków oznacza zerwanie z dziennikarstwem:)
10. Ma Pani swój autorytet w kwestii zawodowej?
Tak. Mam nawet kilka. Ale nie wymienię tu nazwisk Kapuścińskiego, czy Wańkowicza, bo takie osobowości można podziwiać, natomiast uważam, że najlepsze autorytety to takie, które w jakiś sposób wypłynęły na to, kim jesteśmy. Jednym z takich ludzi jest dla mnie dziennikarz Grupy Radowej Agory, który cierpliwie uczył mnie dziennikarstwa, kiedy była totalnym żółtodziobem, drugim – redaktor krakowskiego oddziału Gazety Wyborczej, jeden z najmądrzejszych ludzi, jakich spotkałam w sowim życiu, który zawsze ma czas, żeby usiąść ze mną nad tekstem, trzecim – felietonista Gazety Wyborczej, człowiek, który pomięta czasy walki z komunizmem, a mimo to nie pozwolił się zaszufladkować i który podpowiada mi czasami, co to znaczy obserwować rzeczywistość.
11. Czy zdradzi Pani kilka słów na temat Pani sytuacji prywatnej..Dzieci, rodzina..?
Rodzina - jest bardzo ważna i składają się na nią również przyjaciele. Dzieci – uwielbiam córeczki moich koleżanek:)
12. Lubi Pani przekraczać granice?
Zawsze:) To ogromna frajda robić coś, co kiedyś wydawało się nie do zrobienia. Lubię adrenalinę i lubię wyzwania. Motywują do działania. A granice – nie do przekroczenia są tylko takie, które ustalę sobie sama.
13. Zdarza się, że zapomni się Pani na drodze i przyciśnie gaz…? Motor to dla Pani tylko środek komunikacji czy wielka miłość?
Miłość mojego życia:) Jednak na trasie zapominam o emocjach i skupiam się na umiejętnościach. Motocykl to ogromna przyjemność, której nie da się z niczym porównać, ale też ogromne ryzyko, tym bardziej, że kultura jazdy na polskich drogach pozostawia wiele do życzenia. Podczas jazdy nigdy nie wyłączam mózgu, w końcu po to mam motocykl, żeby się nim cieszyć, a nie po to, żeby mnie wraz z nim jakieś służby zbierały z drogi
14. A konie? To ulubione zwierzęta? Ma Pani swojego rumaka?
Konie to taka druga obok motocykli, zdradzona chwilo miłość:), głównie z braku czasu. Miłość do tych najpiękniejszych i najwdzięczniejszych zwierząt na świecie zaczęła się u mnie w dzieciństwie. Jako dziecko wymusiłam na rodzicach zapisanie mnie na kurs jazdy. I tak mi już zostało. Ale w planach na najbliższą przyszłość zostawiłam miejsce na powrót do siodła i własne zwierzę:)
Dziękuję za rozmowę!
Dziękuję
zapraszamy na www.eksmagazyn.pl
Strona (1/1)
Nie znaleziono komentarzy.
Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.
PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.







