Moja (nad)zwyczajna przyjaciółka - zwykli niepełnosprawni
Autor: | Data: 12-2-2010 Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 1
Asia często płacze. Nie dlatego, że użala się nad sobą i swoim losem. Łzy płyną z samotności, bezsilności, czasami rozpaczy. Niewiele może zrobić sama. Jest uzależniona od rodziców, którzy, chociaż kochają ją nad życie, nie zawsze rozumieją, że miłość to nie więzienie, a ich chora, ale przecież dorosła, mądra i rozsądna córka, musi mieć szansę na samodzielność. Asia nie może wstać bez pomocy kogoś silniejszego i zdrowego, ale może myśleć. Zamknięta w swoim ciele cierpi bo wie, że gdyby tylko mogła, żyłaby tak po prostu… Zwyczajnie…
Pracuje, daje korepetycje, jest bardzo dzielna. Skończyła studia, których nigdy nie lubiła, ale jeden kierunek mogła studiować, inne były za daleko lub na zbyt wysokich piętrach. jest niesamowitą perfekcjonistką. Do pracy przygotowuje się długo i starannie bo czuje, że nie może pozwolić sobie na żadne niedoskonałości. W jej pracy nie ma miejsca na bylejakość! To wzbudza podziw, czasem i zazdrość 'zdrowych'. Nie zawsze doceniają jej starania... Nie jest łatwo być kobietą na wózku, nieraz zdarza się, że ktoś uważa iż dostała pracę 'z litości', studia skończyła 'bo jak oblać niepełnosprawną'. To niesprawiedliwe, nieprawdziwe. podłe po prostu.
Nie jest jednak jedną z tych odważnych niepełnosprawnych, o których mówimy, że „mimo swojej choroby mają w sobie tyle siły i przebojowości”. Nie prosi o pomoc, nie próbuje zaistnieć w mediach by obcy ludzie składali się na nowy wózek czy sprzęt rehabilitacyjny dla niej. Jest taka, jak większość z nas. I to, chociaż jest jej zaletą, jest także jej dramatem. Nie tylko jej, ale i wielu niepełnosprawnych, których nie zauważamy, a może zauważać nie chcemy. Bo przecież takich jak ona jest wielu. Zamknięci w swoich czterech ścianach marzą o chwili normalności. O zwykłej rozmowie przy kawie, o zwykłej przyjaźni, zwykłej miłości… O tym, co my, zdrowi, mamy na co dzień, sprawnych nogach, rękach. O wyjściu do sklepu, kina, kawiarni.
Ma szczęście, bo znalazła miłość swojego życia. Niestety, w tym szczęściu jest też dramat. Rodzice nie akceptują związku ze starszym od niej mężczyzną i robią wszystko, by wybić jej z głowy to wielkie uczucie. Nie może, jak zrobiliby na jej miejscu zdrowi ludzie, wyprowadzić się z domu, zająć się swoim życiem, a z mamą kontaktować się jedynie od święta. Nie może wyjść i trzasnąć drzwiami. Nie może nawet wstać i odejść, gdy mama kolejny raz tłumaczy jej, dlaczego źle robi kochając swojego księcia.
Jej życiem jest Internet. Tam spotkała ukochanego, tam rozmawia z ludźmi zupełnie, jakby była taka sama, jak oni. Tam może udawać, że jest zdrowa. Nikt nie widzi, że siedzi na wózku, nie musi wciąż myśleć o jej chorobie. Internet daje jej namiastkę normalności, ale czy to wystarczy?
Czy myślimy o tych wszystkich niepełnosprawnych, zamkniętych w swoich mieszkaniach? Zastanawiamy się, jak wiele moglibyśmy zrobić wpadając czasem na kawę lub, jeśli to możliwe, zabierając ich do kina? Wokół nas jest masa takich osób. Niezauważalni, zapomniani. Wegetują czekając na cud, który najczęściej nie następuje. A przecież nie potrzebują pieniędzy, wielkich akcji charytatywnych czy zainteresowania tłumów. Czasami wystarczy, że ktoś ich wysłucha, przytuli i powie, ze nie są sami. Bo przecież to są tacy sami ludzie, jak my. Pełni pasji, zainteresowań, mądrzy, zdolni, ciekawi. Odkrywając ich odkryjemy dla siebie przyjaciół, znajomych, kolegów i koleżanki do plotek. Warto, prawda?
Strona (1/1)
niepełno*****wni (12/12/2010 16:21) ~Ola
To smutne, że niepełnosprawni nie dość, że muszą wlaczyć ze swoją chorobą, to jeszcze z kłodami rzucanymi im pod nogi..jak ktoś nie jest ":przebojowy", a większość nie jest, nie występuje w tv, to nie ma szans na wsparcie 'zwykłych" ludzi:(
Odpowiedz
Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.






