Strona główna » Nasze sprawy » Amelka - spieszmy się kochać, spieszmy się pomagać


Amelka - spieszmy się kochać, spieszmy się pomagać


Autor: A.Z-P. | Data: 02-6-2011 Kategoria: Nasze sprawy | Komentarzy: 0


 Ze zdjęcia patrzy na mnie sympatyczna, ładna, uśmiechnięta dziewczynka. Kiedy czytam jej historię, nie mogę uwierzyć, że to samo dziecko każdego dnia walczy o życie. Że przeszła tak wiele, a przed nią i jej rodzicami jeszcze bardzo długa i trudna droga. Małe dziecko, które powinno spędzać czas na zabawie i radosnym dorastaniu wśród rówieśników, a zamiast tego, często, za towarzystwo ma lekarzy i pielęgniarki, a szpitalna salka zastępuje jej ukochany pokoik,  zabawki - kolegów i koleżanki, a mama i tata to  jedyni przyjaciele, z którymi może się pobawić. I te igły wbijane w jej drobne ciało...



U Amelki, gdy miała zaledwie 1,5 roku wykryto białaczkę. Miało być maksymalnie 3-letnie, leczenie zakończone całkowitym wyzdrowieniem. Niestety, życie rzadko pisze scenariusze z takim zakończeniem, jakiego byśmy sobie życzyli. Dokładnie 24 sierpnia 2010 choroba wróciła, nastąpiła wznowa, a dziecko poddawane jest od tamtego czasu agresywnej chemioterapii. Rozpoczęto również procedurę poszukiwania dawcy szpiku kostnego dla Amelki,  która jednak, póki co  została wstrzymana, ze względu na pozytywne wyniki leczenia i szanse, że chemioterapia i naświetlania, wystarczą do pokonania choroby.  Pieniądze potrzebne są na dziś i na jutro. Teraz, na bieżące leczenie,  np. dodatkowe leki, środki higieniczne czy choćby pobyt we Wrocławiu, a potem - na leczenie podtrzymujące oraz rehabilitację osłabionego organizmu Amelki, a to tylko część kosztów, jakie ponoszą Rodzice, by podnieść komfort trudnego życia córeczki, która w głównej mierze spędza je w szpitalnych salach.

O dziewczynce dowiedziałam się od Agnieszki Krawczyk, pisarki i mojej przyjaciółki, która nigdy nie przechodzi obok takich spraw obojętnie. Jak sama mówi, czytając historię tego dziecka zrozumiała, jak banalne problemy mamy my wszyscy, posiadający zdrowe dzieci i sami będący w dobrej kondycji. Mamy wszystko to, o czym rodzice Amelki wciąż marzą. Tak niewiele, pomyśli ktoś, ale przecież, niczego więcej do szczęścia nie trzeba…



Mama Amelki, Asia, uczestniczyła podczas swojej ciąży w forum Czerwcowe maluchy 2007. Wraz z innymi forumowiczkami, których maluszki miały przyjść na świat w czerwcu 2007 roku,  czekała 9 miesięcy na swoje ukochane dziecko, dzieliła się z koleżankami swoimi radościami i smutkami. To miała być zwykła ciąża, zwykły poród, a potem zwykłe, szczęśliwe macierzyństwo. Niestety los chciał inaczej i dziś Asia jeśli jest na forum, to tylko po to, by podzielić się wiadomościami o swojej chorej córce.

Przypadek sprawił,  że o Amelce dowiedziały się inne dziewczyny, z rówieśniczego forum Lipiec 2007, które pokazała mi Agnieszka. Odkąd tylko, uczestniczki dowiedziały się o problemach Asi, na forum trwa prawdziwa nawałnica pomocy. Dziewczyny organizują aukcje i wspierają małą Amelkę jak tylko mogą, dobrym słowem, modlitwą i finansowo. Zorganizowały akcję 1%, wydrukowane ulotki i kalendarzyki rozdają w kilku miastach Polski,  powstaje nawet książka o Amelce, z której dochód będzie przekazany na jej leczenie. Czule nazywają ją Kwiatuszkiem i nie ma dnia, by któraś z dziewcząt nie spytała, co u Amelki, jak się czuje i czego jej potrzeba. Przyjaciółki „lipcówki” i „czerwcówki” nie zawiodły!

Jedną z przyjaciółek, i jak sama siebie nazywa, „fizycznym łącznikiem, ze wszystkimi ludźmi z Polski i Świata, których interesuje los Amelki” jest Anna Drelichowska, znana lipcówkom jako „Żabka”. Chociaż ma swoje dzieci i swoje problemy, nie ma dnia by nie zadzwoniła do Asi czy nie wysłała jej przynajmniej kilku smsów.  „Walczymy w wielkim gronie o Amelki życie i troszczymy się o jej rodziców, zwłaszcza mamę Asię, która jest mi bardzo bliska. Kontakt mamy codzienny, w postaci wielu smsów dziennie, widujemy się jak to tylko możliwe, choć rzadko, bo moje dzieci chorują, a Amelkę trzeba chronić. Amelkę odwiedzam w szpitalu, lecz listopadzie byłam po raz ostatni, również z powodu ciągłych infekcji u mnie w domu.. Ale nie jestem jedyna, bo sama nie dałabym po prostu rady…jest nas wielu, pomagających regularnie, czy to przywiezieniem pysznego obiadku do szpitala, pomocą w zdobyciu leków czy dobrym słowem.” Mówi Anna. O dziecku pisze w jednej ze swoich wypowiedzi na forum, „Amelka, Nasza Amelka, jest kochaną, chętną do zabawy 3-latką i bardzo sie cieszę, że choć przez chwilę, mogę jej pomóc zapomnieć o szpitalu, zagadać, zabawić, pogłaskać i posłuchać jak opowiada i się śmieje”

Czy Amelka wyzdrowieje? Nic nie jest pewne. Rodzice, przyjaciele, czerwcówki,  lipcówki i  wszyscy wierzą, że TAK. Do tego jednak bardzo potrzebna jest pomoc. Każdego z nas. Liczy się każdy gest: dobre słowo, myśl i choćby złotówka. Więcej o akcji, można przeczytać m.in. tu, pomozmyamelce.blogspot.com  oraz na Facebooku
Amelka ma również swoje konto w Fundacji Fundacja Dzieciom 'Zdążyć z Pomocą. Tam, na specjalne subkonto Amelki, można przekazać dowolną darowiznę na leczenie dziewczynki.


Można też przekazać swój 1%, wszystkie potrzebne dane można uzyskać na stronie Amelki

Pomóżmy Amelce stać się zwykłym, zdrowym dzieckiem, pomóżmy spełnić jej marzenie o balu, na którym będzie Najpiękniejszą Księżniczką. Dajmy jej szansę, jaką sami dostaliśmy, o czym często zbyt łatwo zapominamy. Szansę na zdrowie. Pomóżmy także, jej niezwykłej, dzielnej i walczącej o każdą minutę lepszego życia dla swojego dziecka Matce, stać się mamą ze zwykłymi problemami, takimi, które nam wydają się końcem świata.

Najnowsze wiadomości o Amelce nie są optymistyczne. Dlatego śpieszmy się pomagać, spieszmy się kochać…. W tej chwili Mała Amelcia „Ma zapalenie płuc, wysokie Crp i trudną do obniżenia gorączką,  z godziny na godzinę jej stan się pogarsza, lekarze prorokują....a my nie chcemy ich słuchać i wierzymy, że Amelcia pokona infekcję, dostanie pozostałe 2 cykle chemii, przetrwa 3 tygodnie naświetlania, a potem, na chemii podtrzymującej, będzie radować się pobytem w domku ukochanym i tam dochodzić ostatecznie do zdrowia. Taką i TYLKO,  taką wersję wydarzeń przyjmujemy do wiadomości.”

Bardzo dziękuję za pomoc w tworzeniu tekstu pani Annie Drelichowskiej

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Wykop
  • Œledzik
  • Twitter

Strona (1/1)

A.Z-P.

Nie znaleziono komentarzy.

Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.


PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.