Strona główna » Reportaż » Anoreksja w sieci
  Komentarze do artykułu: Anoreksja w sieci (193)

 zakładajmy zeszyty i piszmy dekalog swoje motywacje wklejami motywacje tabele kaloryczne itp  
zakładajmy zeszyty i piszmy dekalog swoje motywacje wklejami motywacje tabele kaloryczne itp

~courage,  (18/07/2007 16:12)

Komentarze do artykułu: Anoreksja w sieci (193)

ja na szczescie nigdy nie chorowalam na anoreksje,choc bylo tak blisko...teraz moja przyjacioka zmag...  (03/09/2007 19:40) ~ananina
ja na szczescie nigdy nie chorowalam na anoreksje,choc bylo tak blisko...teraz moja przyjacioka zmaga sie z tym problem a ja zupelnie nie wiem jak jej pomoc..co moge zrobic zeby nie niszczyla samej siebie? najgorsze ze ludzie ciagle jej powtarzaja ze ladnie wyglada ze tak schudla...a ona..sie z tego cieszy ze inni to zauwazaja...i doceniaja..czasem mam ochote powrocic do niejedzenia..ale pozniej przypominam sobie ile jedzonko daje radosci..i przyzwyczajam sie do mysli ze lepiej nie byc wychodzona i moc pozwolic sobie na odrobine rozkoszy...niz meczyc sie odmawiajac sobie wszystkiego...a kto ma pokochac i tak pokocha ;]  Odpowiedz

.  (09/10/2007 16:31) ~Majka
Masz racje i zrob wszystko, by nigdy juz do tego nie wrocic. Opiekuj sie przyjaciolka. Pokaz Jej w internecie zdjecia przerazliwie chudych dziewczyn, ktore rzadko kiedy przypominaja dziewczyny. Zapytaj czy o to Jej chodzi? Czy do takiego stanu chce sie doprowadzic? 3mam kciuki, ze Jej takze uda sie zazegnac chorobe. ;) Badz przy Niej i zawsze dobrej mysli. ;) Pozdrawiam.  Odpowiedz

Dziewczyny! Włos się jeży od czytania Waszych postów. Przeżyłam anoreksję w czasach, kiedy Was nie b...  (27/08/2007 20:24) ~Stara Magda
Dziewczyny! Włos się jeży od czytania Waszych postów. Przeżyłam anoreksję w czasach, kiedy Was nie było na świecie i nikt nie słyszał o tej chorobie. Nawet ja sama. Piszę - chorobie- bo to jest choroba. Duszy. Nikt mnie nie leczył, nikt nie zwracał uwagi na moją nagłą chudość, bo nikt nie słyszał o anoreksji. Na lekcji biologii wymiotowałam żółcią, bo po miesiącu głodówki zjadłam ogórka. Nauczycielka stwierdziła, że mam żółtaczkę. Uratowało mnie to, że czytałam dobrą, światową literaturę /a o to było trudno /, miałam pasję, hobby. I bardzo kochałam ludzi, życie. Nigdy nie pozostawałam obojętna na ludzką krzywdę i na to, co działo się w naszym kraju. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć że każdy sam decyduje o tym, jak potoczy się jego życie. Nawet w depresji /oj, znam ją bardzo dobrze /, to my decydujemy, czy pogrążamy się dalej, czy z niej wychodzimy. Może dla Was, to pi....starej baby, ale miałam znacznie ciężej, niż Wy. Czasy były kiepskie. Moi rodzice, to był horror, znajomi, szkoła. Ale miałam cel, świadomość, że mam jedno życie i nikt nie ma prawa mi go odbierać. Przeszłam długą i okrutną drogę, żeby wywalczyć to, kim jestem dzisiaj. Zawsze miałam duży biust/dzisiaj to byłaby miska F,G, nie miałam stanika, kostiumu kąpielowego, nie produkowano w PRL /, grube nogi itd. Czasami siadałam na podłodze i marzyłam o tym, żeby ktoś poobcinał mi tłuszcz na udach. Bez znieczulenia. Miałam piękną matkę, w rodzinie - patologicznie - rozpaczano, że nie odziedziczyłam po niej urody. O ojcu nie wspominam, patologia z domu dziecka. Z resztą, moi rodzice rozwiedli się, kiedy byłam mała. W liceum zostawili mnie na pastwę losu, byłam kartą przetargową w ich sądowych rozgrywkach o alimenty. Nikt się mną nie interesował. Mam 167 cm i ważyłam zawsze ok. 65 - 70 kg. Znacznie odbiegałam wagą od od smukłych koleżanek, byłam też celem ataków chamskich kolegów, głównie z powodu biustu i za małych staników. Nie rozumiałam, nikt mi tego nie powiedział, że plus - minus - do 20-tki ciało dziewczyny chudnie, tyje, czasem nieproporcjonalnie, żeby później osiągnąć kształty pięknej kobiety. Ratował mnie mój własny świat. Czytałam, chodziłam do teatru, uczyłam się języków. I było jeszcze coś, czego nie widziałam wtedy. Miałam niezwykłe powodzenie, dużo większe, niż moje szczupłe koleżanki. Po latach dowiedziałam się, ilu chłopaków kochało się we mnie, tylko moje kompleksy nie pozwalały mi tego dostrzec, a ich niedojrzałość /płeć przeciwna dorasta później/, to były nieudolne zaloty, często chamskie i okrutne. Wiem, jaką radość i lekkość sprawia głód, jakie poczucie winy, kawałek zjedzonego chleba. Miałam świetne warunki do rozwoju anoreksji, bo nikt nie zwrócił uwagi na moje gwałtowne schudnięcie, ospałość, problemy z koncentracją. Dziś myślę, że może niektórym było to na rękę, nie trzeba było kupować mi nowych ubrań. Do teraz pozostała mi z tamtych czasów poważna, komplikująca życie choroba serca, problemy z krążeniem i parę "przyjemności". Pamiętam tamto przejmujące zimno, bezsenność, kołatanie serca, mroczki. Do tego trenowałam akrobatykę sportową. Na artystyczną /moje marzenie/nie dostałam się z powodu grubych nóg. Nadal mam sine dłonie i stopy, nie znaleziono metody na wyleczenie. Ja też chciałam umrzeć, myślałam, że nie jestem nikomu potrzebna. Nie miałam z kim o tym rozmawiać, psychologia w PRL raczkowała, a takie problemy jak moje, ukrywano. W socjalizmie było tylko jedno prawo i obowiązek - uśmiech i zadowolenie z sytuacji, którą dawała partia. Tak, takie miałam dzieciństwo, choć moja rodzina, teoretycznie, nie należała do patologicznych. Umarłabym i ukrywano by, że z wycieczenia, ale miałam pasję, trafiłam do kółka zainteresowań /a wtedy było ich mało/, jakoś z tego wyszłam. Sama. Miałam takie same ambicje, jak Wy - chciałam być szczupłą, piękną aktorką. Zapomniałam o odchudzaniu dzięki amatorskiej grupie teatralnej, pomimo tuszy odnosiłam sukcesy. Do Szkoły Teatralnej dostałam się ważąc 70 kg. Nie obwiniajcie rodziców tym, że się Wami nie interesują. Oni też mieli niedoskonałych rodziców, a ich rodzice...i tak dalej. To my same decydujemy o tym, jak będą nas postrzegać ludzie, jakie będziemy miały powodzenie, kto na nas zwróci uwagę. Poczytajcie życiorysy światowych piękności, niedoścignionych ideałów wzorcowego piękna - sfrustrowane, zniszczone narkomanki, alkoholiczki, desperatki po niezliczonych operacjach usuwania tłuszczu, korekty biustu, wycinania żeber, bo podobno po tym zmniejsza się obwód w talii. Owszem, te kobiety są na okładkach gazet, pisze się bzdury i ich posiadłościach, romansach itd. ale jak są nieszczęśliwe i przegrane? Nie dostrzegają tych okładek, majątków, adoracji. Są złotymi kurami dla pasożytów, żerujących na ich tragedii. O tym nikt nie pisze, to nie medialne. Może jesteście za młode, żeby mi uwierzyć, ja też nie wierzyłabym w Waszym wieku, ale...Piękno, to nie fizyczność. Nie zastanawiałyście się, skąd te otyłe, brzydkie, nieatrakcyjne mają wspaniałych chłopaków? Co oni w nich widzą? Ja zwracałam zawsze uwagę tym, kim byłam. Wyróżniałam się oczytaniem, ogólną wiedzą, błyskotliwością, dow*****em, zainteresowaniami. Kosiłam piękne, chude i zgrabne koleżanki. Własną osobowość miałam wypisaną na twarzy. A tak na marginesie: faceci lubią tłuszczyk, wierzcie mi, podczas długiego życia miałam zaszczyt poznać ich upodobania. Nie piszę o niedojrzałych samcach, aczkolwiek ostatnio mój przystojny syn/lat 20/ zgłosił, że ma problem. Zakochał się w fantastycznej dziewczynie, jej osobowości, mądrości, pasjach. Dziewczyna też. Ale jest problem. Koledzy się śmieją, dziewczyna jest według ich norm gruba, syn się ukrywa. Wiecie, co mi powiedział? /cytat/:Mamo, zawsze myślałem, że moja dziewczyna ma być super zgrabna /miał tylko takie/, ale ta, to coś zupełnie innego, nie spotkałem kobiety, która tak by mnie pociągała. A kiedy, na balandze, położyłem się obok niej na kanapie...tu urwę, to zwierzenia intymne. Co Wy na to? Nie dajcie sobie wmawiać, że anoreksja, to Wasza przyjaciółka, że wybrałyście śmierć. Wiem, że przyjaźń z nią = trudny rozwód. Ale możliwy. Negujecie życie, choć tak naprawdę żadna z Was go nie poznała. Ile z was pracuje, mieszka sama, żyje niezależnie, na swój rachunek? Ile z Was osiągnęło taki etap, kiedy można decydować o sobie, niezależnie od rodziców, "przyjaciół"? Przypomnijcie sobie Wasze marzenia z dzieciństwa, kim chciałyście być, co chciałyście osiągnąć? To nie realne, czy nie chcecie pamiętać? Nigdy nie jest za późno. Ostatnie studia podyplomowe skończyłam po 40-tce, zmieniłam zawód i robę to, o czym nie myślałam w Waszym wieku, że jest możliwe. Jeśli myślicie, że ktokolwiek mnie wspiera, to błąd. Od wielu lat jestem wdową, samotnie wychowuję dzieci. Wyobrażacie to sobie? Genialny powód do autodestrukcji. Usprawiedliwiony. Ale poczucie własnej godności, świadomość kim jestem, nie z powodu wyglądu, zwyciężyła. Dziś możliwości własnego rozwoju czekają na rogu każdej ulicy. Kursy językowe, wschodnie sztuki walki /a jak pięknie odchudzają i rzeźbią ciało/, szkoły plastyczne, muzyczne, organizacje promujące nauki ścisłe, to wszystko stoi otworem przed Wami. Zacznijcie od czegoś małego, czegokolwiek. Zróbcie zdjęcie, nieudany obrazek, szalik na szydełku. Cokolwiek. Człowiek nie został stworzony po to, żeby sam siebie zabijać. Jest też wiele kursów doskonalenia siebie. Np. zamaist dzielić się na forum tym , co dzisiaj zjadłyście, zajrzycie na forum NLP Mateusza Grzesiaka. Łatwo to znaleźć /mam nadzieję, że to nie kryptoreklama?/. Możecie poczytać o tym, jak skutecznie oddzielić się od opinii innych, jak odzyskać siebie, jak sprawić, że to inni będą Was podziwiać/pomimo tuszy/, pytać, co zrobić, żeby być tak szczęśliwym, jak Wy. Nie chcecie być szczęśliwe? Nie? Oszukujecie same siebie, za to się płaci i to słono. A na marginesie - żona założyciela tego forum jest grubsza od Was 100 razy i 1000 razy szczęśliwsza. Dlaczego? Poczytajcie. Z resztą, dzisiaj nie jest trudno znaleźć wsparcie duchowe, grupę zainteresowań i motywacji. Na tym forum znalazłam ciekawostkę o anoreksji. Do jednego z trenerów przyszła dziewczyna na granicy wycieńczenia. Facet nie zaaplikował jej leków, nie zwalił winy na życiorys, rodzinę. Zabrał ją na spacer. Zapytał 100 /słownie:stu/ facetów, przypadkowo zaczepionych na ulicy, czy według nich ona jest gruba? Faceci odwracali się z przerażeniem, mówiąc, że jest okropna. Po setnej rozmowie dziewczyna zaciągnęła trenera na obiad i skończyła się jej długoletnia anoreksja. Dla tych, które głoszą, że wybrały, żeby się nie wp......: Panienki!!! Nie zamydlajcie nam oczu! Ci, którzy naprawdę wybierają śmierć, robią to raz i skutecznie i po cichu! Do tego nie namawiam. Jesteście naprawdę żałosnymi, pustymi egoistkami, wpatrzonymi w Waszą wyimaginowaną urodę, która na nikim nie robi wrażenia. Wasza chudość odstrasza, nie fascynuje. Społeczeństwo patrzy na Was i Wasze problemy tylko z pogardą. Dziewczyny, które z tego wyszły, też. I to Wy żyjecie na nasz koszt/jakim prawem?!!!/, jesteście pasożytami i nie odczepimy się od Was! Leżycie w szpitalach za nasze pieniądze, blokujecie gabinety specjalistów i normalni ludzie, którzy chcą żyć, przez Was nie mogą dostać się do lekarza!!! Nie mam zamiaru Was utrzymywać z obowiązkowych składek zdrowotnych, ja też potrzebuję lekarza i nie chcę słuchać, że zabrakło numerka, bo Wy byłyście pierwsze. Nie żyjecie na bezludnej wyspie, jesteście członkiniami społeczeństwa. Jeśli nie robi na Was wrażenia twarz zapłakanej matki, jeśli nie dostrzegacie, ile trudu włożyła w Wasze urodzenie, wychowanie, jak bardzo wyrzuca sobie /przez Was/, nieudolne wychowanie, jeśli chcecie się mścić na niedoskonałych rodzicach tylko dlatego, że nie okazują Wam wyimaginowanej przez Was miłości, to jest tylko i wyłącznie Wasza sprawa, ale nie obciążajcie tym rodziny, znajomych, nauczycieli. W Himalajach jest dużo miejsca dla samotników, tam sobie uprawiajcie Wasz masochizm. Nie mam też zamiaru fundować Wam rent zdrowotnych, bo za chwilę ich będziecie potrzebować i pierwsze się po nie zgłosicie. Jesteście egoistycznie nastawione na roszczenia, a co same dałyście komukolwiek, żeby teraz żądać? Zarabiacie na pobyty w prywatnych klinikach? Jeśli tak, sorry. Każecie nam zająć się alkoholikami i głodnymi, a co Wy zrobiłyście dla nich? To nie jest tylko Wasze życie, moje panny. To my Was utrzymujemy!!!!Pracodawcy Waszych niewydajnych, sfrustrowanych rodzin, lekarze i płatnicy podatków. A dalej, jak dorośniecie, będziecie tylko przykrą uciążliwością, kalekie, nie wykształcone, pobierające zasiłki. Takich ludzi nie zamierzam sponsorować. Jest wystarczająco na świecie naprawdę chorych ludzi, dla których brakuje pieniędzy. Głosicie śmierć. Co o niej wiecie? Stanęłyście twarzą w twarz? Ja kilka lat temu stanęłam. I wiem, kiedy człowiek tylko szantażuje, że umrze, a jak się zachowuje, kiedy lekarze wróżą mu maksymalnie rok. Polecam wycieczkę do Warszawy, do Centrum Onkologii na Ursynowie. Pochodźcie po oddziałach, porozmawiajcie z tymi, którzy umierają. Wtedy pogadamy, Drogie Egoistki, z Totalną Pustką w środku i zwalnianiem siebie z odpowiedzialności za Wasze "wybory". Anoreksja jest uleczalna! Ale tylko dla tych, którzy chcą. Nie chcecie? Zamknijcie się w jaskiniach, odczepcie się od internetu, bo wciągacie osoby, dla których jest szansa! Na to Wam nigdy nie pozwolimy. bo Wasza anoreksja jest problemem naszego i tak obciążonego kraju! Himalaje! Polecam! A Wasza agresja na tym forum, błędy ortograficzne, stylistyczne świadczą o wszystkim, o czym już napisałam . Potrzebujecie leczenia, nie internetu i rzekomych grup wsparcia! A poza wszystkim, Drogie Odczep się - Umieram, Zajmijcie się waszym wnętrzem, rozwojem, wykształceniem. Świat nie potrzebuje modelek, a Wy NA PEWNO nie jesteście kandydatkami. I liczcie się ze światem, bo jak na razie, to Wy potrzebujecie go bardziej, niż ktokolwiek inny. Gdzie znalazłybyście taką widownię? Takich czytelników? Tylko na świecie. I świat Was utrzymuje, jesteście jego dłużniczkami. Jak spłacicie dług, który zaciągacie w naszym społeczeństwie? Czym? Chorobami i brakiem wykształcenia? Czy? Bo świat się o Was upomni, czy Wam się to podoba, czy nie. Takie jest jego prawo.  Odpowiedz

.  (09/10/2007 16:26) ~Majka
Droga Magdo! Oczywiscie cakowicie Cie popieram. Masz absolutna racje. Nie jestem anorektyczka, ale choc komentarz Twoj byl dlugi, to ciekawy, dlatego przeczytalam caly. Apeluje do 'przyjaciolek any'; zamiast wciagac w to wolne jeszcze dziweczyny, dajcie Im sznse, skoro wiecie, jak ta choroba jest grozna. Nie rozumiem, wiecie, ze to niezdrowe i zyczycie tego Innym dziewczetom??? Powinnyscie Ich przestrzegac i pomagac, tym ktore mozna uratowac. Warto walczyc o zycie, drugiego nie dostaniemy...  Odpowiedz

Sama pisze bloga o odchudzaniu, wspieram inne kochane motylki, daja mi one duzo siły i motywuja do d...  (26/08/2007 22:39) ~kasia89
Sama pisze bloga o odchudzaniu, wspieram inne kochane motylki, daja mi one duzo siły i motywuja do dalszego odchudzania, uwielbiam robic sobie głodówki, chce byc chuda i powiem wam ze to nie jest żadna choroba, my nie potzrebujemy zadnej pomocy. Świadomie to wszystko robimy i jakos nie narzekamy. odczepcie sie od wszystkich motylków w koncu. Ich zycie, nie wasze, Nie mowcie im jak maja zyc bo Wy za nie nie umrzecie!!!!!!!!!!  Odpowiedz

to może zamiast oskarzać tych, którzy próbują Wam pomóc, piszą o Waszych prolemach by zwrócić na nie...  (26/08/2007 21:17) ~antyana
to może zamiast oskarzać tych, którzy próbują Wam pomóc, piszą o Waszych prolemach by zwrócić na nie uwagi, doceńcie, że oni walczą o Wasze życie. a nie obrażajcie i krytykujcie.  Odpowiedz

widze że "kobieta" pokazałą całkowitą nieznajomość choroby jaką jest anoreksja...to nie jest widzimi...  (26/08/2007 20:37) ~lala
widze że "kobieta" pokazałą całkowitą nieznajomość choroby jaką jest anoreksja...to nie jest widzimisię panienek, bo tak chcą i już ... to siedzi w psychice i tam toczy się walka!! ale trzeba coś weidzieć, żeby o tym pisać... dziś umarła 18 letnia dziewczyna miala 21kg...:( spoczywaj w pokoju liwko...ona chciała dorównać innym dziewczynom, ale nie zorientowała się, że to już nie ona dyktuje wrunki gry,,,tylko Głos... nie wyzywajmy ludzi którzy cierpią na anę tylko im pomózmy..  Odpowiedz

napisz swój,jak tak madry jestes. masz jednak racje. artykuł pownien byc inny. głupie, złosliwe, n...  (10/08/2007 22:19) ~kobieta
napisz swój,jak tak madry jestes. masz jednak racje. artykuł pownien byc inny. głupie, złosliwe, nastoletnie kretynki-anorektyczki,które na własne zyczene głodza sie na smierc i wciagaja w to inne. tak powinno sie chyba pisac o tych pustych idiotkach.  Odpowiedz

Pani A.Zumkowska , sadząc po tym artykule jest Pani najmniej odpowiednią osobą do pisania artykułów...  (10/08/2007 20:53) ~bargansk@interia.pl
Pani A.Zumkowska , sadząc po tym artykule jest Pani najmniej odpowiednią osobą do pisania artykułów na ten temat.Dokładnie E.D widziane okiem igorantki.I strasznie uogólnione.  Odpowiedz

ana jest dobra gdy się ją kotroluje ja tak mam nie schodze poniżej 45kg i mam miesiaczke itp wiec wa...  (24/07/2007 15:25) ~ana
ana jest dobra gdy się ją kotroluje ja tak mam nie schodze poniżej 45kg i mam miesiaczke itp wiec warto wiedziec jak sie glodzic  Odpowiedz

rda  (14/04/2008 21:32) ~karka
no ja się oschudzam od 2 miesiecy i od tego czasu nie dostałam miesiączki no nie wiem??a to tobie jak się to udaje?  Odpowiedz

zakładajmy zeszyty i piszmy dekalog swoje motywacje wklejami motywacje tabele kaloryczne itp   (18/07/2007 16:12) ~courage
zakładajmy zeszyty i piszmy dekalog swoje motywacje wklejami motywacje tabele kaloryczne itp  Odpowiedz

zapraszam na meila aby pogadac o anoreksji;p www.courage@buziaczek.pl  (18/07/2007 16:09) ~courage
zapraszam na meila aby pogadac o anoreksji;p www.courage@buziaczek.pl  Odpowiedz


PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.