Seks dopiero po ślubie ?

Autor: | Data: 11-15-2007 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

    Można śmiało powiedzieć, że podteksty erotyczne otaczają nas z każdej strony. Obecne w reklamach, na okładkach czasopism, w filmach nikogo już nie dziwią, mało kogo oburzają. O seksie śmielej mówią nastolatki niż ich rodzice. Jak w takim świecie zachować tzw. czystość do ślubu, jak być wiernym swoim przekonaniom?   Mimo wielu gromów, jakie padają na nich z różnych stron, ludzie, którzy chcą odłożyć intymne stosunki do czasu gdy staną na ślubny kobiercu, nie poddają się. Uważają, że dzięki temu żyją zgodnie z wiarą, bo to z reguły są osoby bardzo wierzące. Czują się dzięki temu lepsze, silniejsze. Im bardziej są nagabywani z zewnątrz, tym mocniej trzymają się swoich ideałów. Wiele kobiet chce oddać dziewictwo tylko człowiekowi, z którym spędzą całe życie, nie chcą kochać się z kimś, kto nie jest tego wart, dla kogo ten dar w postaci pierwszego razu nie będzie miał znaczenia. Niektóre uważają, że tego właśnie oczekują mężczyźni - żony dziewicy. Nie ważne, że partner miał kilka kochanek, ważne, żeby ona była "czysta". Czy jednak to zawsze ma dobry wpływ na ich dalsze życie?   Decyzja o rozpoczęciu życia seksualnego powinna być indywidualną, samodzielną decyzją każdego człowieka. Nikt nie ma prawa wpływać na tą decyzję. Mimo to warto pamiętać, że po ślubie wiele może się zmienić, a znalezienie partnera o takich samych poglądach może być w dzisiejszych czasach niezwykle trudne.   Miłość jest piękna, jednak, co tu ukrywać, seks jest niczym innym jak także popędem. Ludzkim i naturalnym. A seks jes częścią uczucia i nieodłącznym elementem życia partnerów. Można uprawiać seks bez miłości. Ale czy można żyć w związku bez seksu, czy na dłuższą metę jest to realne? Chcemy się kochać i nie ma w tym niczego dziwnego ani złego. Wszyscy w pewnym momencie życia dojrzewamy do takiej decyzji. Nie zawsze wprawdzie udaje się nam trafić na odpowiedniego partnera, nie zawsze pierwsze kontakty seksualne są takie, o jakich wcześniej marzyłyśmy, ale zazwyczaj dają nam cenne doświadczenie, dzięki któremu uczymy się, czego pragniemy, co nam się w mężczyznach podoba, a czego wolimy uniknąć.   Dlatego ktoś, kto decyduje się, że seks dopiero po ślubie może być narażonym na różnego rodzaju problemy, w szczególności, jeśli bierze się ślub z osobą, która miała wcześniej doświadczenia seksualne. Co, jeśli okaże się, że seks w ogóle nas nie fascynuje, nie jest dla nas ważny, a mąż odwrotnie, ma duże potrzeby? To, czy lubimy się kochać dowiemy się dopiero, gdy tego spróbujemy... Problem może wynikać nie tylko z różnych temperamentów młodych małżonków.... Kochankowie mogą nie dogadywać się pod względem upodobań seksualnych i podejścia do seksu jako takiego. Miłość nie zawsze jest tak silna by przetrwać takie problemy. Niestety, zejdźmy na ziemię.... Nieudane życie seksualne jest przyczyną wielu rozwodów, warto o tym pamiętać.   Tym bardziej ci, którzy mimo wszystko chcą odłożyć swój pierwszy raz do ślubu są godni podziwu. Zdając sobie sprawę z problemów, jakie mogą wyniknąć mają silną wolę, której niejedni mogą im pozazdrościć. To, czy ta silna wola skierowana jest w odpowiednim kierunku to oczywiście inna sprawa, a oni sami przekonają się o tym. Po ślubie, oczywiście.

Przeczytaj artykuł »  

Konkurs z podtekstem ...

Autor: | Data: 11-8-2007 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

Nie wiesz, co jest nie tak w twoim związku? Chcesz naprawić błędy, ale nie wiesz, jak, nie rozumiesz źródła problemu? Poradnik „To wszystko wina twoich rodziców?” pomoże ci naprawić związek i na nowo odkryć to, co w nim najpiękniejsze! Chcesz mieć ten poradnik? Weź udział w konkursie PuellaNova i Galaktyki i wygraj książkę Philipa Van Munchinga i Bernie Katza „To wszystko wina twoich rodziców?”

Przeczytaj artykuł »  

Zdrada – biologia czy wymówka?

Autor: | Data: 09-24-2007 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

Kobieta zdradzona czuje się niesprawiedliwie potraktowana i skrzywdzona. Wali się cały jej świat, traci grunt pod nogami. Przestaje się czuć bezpieczna w związku, nic już nie jest takie samo. Tymczasem coraz więcej mężczyzn mówi – „zdrada to biologia, my tak mamy”. Twierdzą, że nie są stworzeni do monogamii i zmuszanie ich do wierności to hipokryzja. Czy można więc zatrzymać biologię?

Przeczytaj artykuł »  

Związek ze starszym mężczyzną

Autor: | Data: 06-1-2007 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

 Kochasz go, chociaż jest kilkanaście lat starszy? Spotykasz się z mężczyzną, który według twoich znajomych może być twoim ojcem? Koniecznie przeczytaj ten tekst!

Przeczytaj artykuł »  

Związki na odległość - trudna miłość

Autor: | Data: 11-26-2006 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

 Związek na odległość to kolejny znak naszych czasów. Małżeństwo, które widzi się raz w tygodniu, zaledwie na krótki weekend nikogo już nie dziwi. Już nie tylko żony marynarzy muszą godzić się z samotnością, bo kobiet, których mężowie są kilkaset kilometrów od nich, jest coraz więcej. Czy można mówić o „byciu razem” widząc się kilka godzin w tygodniu, a czasem rzadziej? Czy taki związek ma szansę przetrwać?

Przeczytaj artykuł »  

Intercyza – razem, czyli osobno?

Autor: | Data: 10-16-2006 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

Pobieramy się nie po to, żeby dzielić, ale, żeby wspólnie dążyć do wyznaczonych celów. Od tej pory wszystko jest wspólne. Nie mówimy już „ja”, tylko „my”. Czy intercyza burzy taki obraz związku? Czy zawarcie umowy małżeńskiej musi świadczyć o braku zaufania, czy jest wręcz odwrotnie, dowodzi, że dwoje ludzi nie ma między sobą żadnych tematów tabu? Kilka słów wyjaśnieniaIntercyza jest niczym innym, jak umową małżeńską, podpisywaną u notariusza, w której dokonuje się wyboru rodzaju ustroju majątkowego. Ustala się, czy małżonkowie pragną całkowitej rozdzielności majątkowej, czy chcą jedynie ograniczyć wspólnotę. Warto wiedzieć, że nie wszystko można objąć wspólnotą małżeńską. Nie będą nią objęte m.in przedmioty otrzymane w spadku bądź poprzez darowiznę, nagrody za twórczość autorską, wszystkie rzeczy osobiste oraz to, co małżonkowie oddzielnie nabyli przed zawarciem małżeństwa. Podobnie rzecz się ma z długami zaciągniętymi przed ślubem, również obowiązek alimentacyjny będzie dotyczył tylko jednej osoby, nie będzie rozłożony na obydwojga małżonków. Więcej na ten temat także w portalu "Kobieta i Prawo" Mimo podpisania intercyzy, małżonkowie wspólnie odpowiadają za rodzinę zarówno prawnie jak i finansowo. Nadal również mogą stać się współwłaścicielami różnego rodzaju przedmiotów. Intercyza jest o tyle słabszym prawnie dokumentem, że jego działanie wchodzi w życie dopiero po poinformowaniu np. sądu czy banku, że się go posiada. Dlatego, jeśli podpisujesz intercyzę, musisz pamiętać o tym, że jeśli twój mąż zaciąga długi, a ty nie chcesz za nie odpowiadać, musisz poinformować o intercyzie osobę, która udziela pożyczki. Intercyza nie jest zabezpieczeniem wyłącznie na wypadek rozwodu. Jest to dokument, który zabezpiecza zarówno męża, jak i żonę przed odpowiedzialnością za długi drugiej osoby. W wypadku np. bankructwa jednego z małżonków, komornik nie ma prawa zająć majątku drugiego. Dzięki temu nawet, jeśli mężowi czy żonie „poślizgnie się noga” w interesach, nadal mogą żyć bezpiecznie z dochodów małżonka. Intercyza polecana jest przede wszystkim tym, którzy mają duży majątek i chcą go chronić oraz przedsiębiorcom, biznesmenom, wszystkim, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą. Jest wygodnym dokumentem, który w większości krajów Europejskich jest standardem. U nas wciąż jest tematem tabu.[s] Ci, którzy podpisali intercyzę nie rozumieją argumentów, iż  świadczy to o ich braku zaufania. Nie uważają też, że zrobili to na wypadek rozwodu, na który mają być przygotowani, są tylko przezorni i wiedzą, że w życiu nic nie można stwierdzić na pewno. „Mój mąż prowadzi firmę, która, chociaż teraz dobrze prosperuje, może przecież kiedyś upaść. Z czego będziemy żyć, jeśli firma zbankrutuje, a komornik zajmie także moje dochody? To nie brak miłości, ale zdrowy rozsądek kierował nami, kiedy podpisywaliśmy intercyzę” – mówi 27-letnia Agata, świeżo upieczona małżonka. Z kolei jej koleżanka, 25-letnia Joanna oburza się na samą myśl podpisania takiego dokumentu. „To przecież totalny brak zaufania! Ja przysięgałam mojemu mężowi wierność, miłość i zawsze wspólnie będziemy odpowiadać za nasze czyny i nigdy nie mamy zamiaru się rozstawać”. Znamienny jest fakt iż ci, którzy nie podpisują intercyzy uważają wszystkich, którzy to robią za małostkowych i nie posiadających zaufania do małżonków. Oskarżają ich o wyrachowanie i brak uczuć. Tymczasem ci, którzy wprowadzają rozdzielność majątkową śmieją się z tych obaw i oskarżeń. Agata mówi mi, gdy przytaczam jej argumenty przeciwników podpisywania rozdzielności: „Nikt nie będzie mi mówić, czy ja kocham swojego męża. Zresztą, ja nie oceniam nikogo i nie twierdzę, że każdy, który nie podpisuje intercyzy jest naiwny, więc dlaczego oni uważają, że mają prawo mnie oceniać?”. Intercyza musi być podpisana wyłącznie za zgodą i pełną akceptacją obydwojga małżonków. Jest to poważna decyzja, której nie należy podejmować pod wpływem jednorazowego impulsu. Warto jednak przemyśleć propozycję małżonka o podpisaniu intercyzy i zamiast dzikiej awantury z użyciem najcięższych argumentów, że „ty mnie nie kochasz”, lepiej zastanowić się, czy on nie robi tego właśnie z troski i miłości...Ciekawe linki http://www.przewodnikmp.pl/art/intercyza/przedslubne/menu_przedslubne.phphttp://www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=21394http://www.bankier.pl/wiadomosc/Intercyza-czy-to-zawsze-dobry-wybor-1252318.html

Przeczytaj artykuł »  

Trudne rozstania

Autor: | Data: 08-27-2006 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

Nie każdy związek może trwać wiecznie. Czasami, chociaż tak długo wydaje się Wam, że jesteście „dwiema połówkami jabłka”, okazuje się, że z innych drzew. Kiedy możecie się o tym przekonać? Po miesiącu, po roku, po pięciu, albo więcej latach... Wystarczy czasami jeden moment niepewności, jedna chwila wahania, a potoczy się lawina złych dni, tygodni, miesięcy. Potem okazuje się nagle, że to nie to. Że nie możecie już być razem.Kiedy rozpada się krótkotrwały związek, łatwiej nad tym przejść do porządku dziennego, chociaż czasem nadzieje w nim pokładane były ogromne. Lepiej rozejść się po trzech tygodniach znajomości, niż cierpieć potem przez kilka lat. Jeśli już po kilku spotkaniach wiesz, że „to nie to”, czujesz, że nie masz ochoty wiązać się z kimś, kto Tobie nie pasuje, nie marnuj życia na niepotrzebne kłopoty. Nikt nie jest skazany na samotność. Miłość nie jest dla wybranych. Dlatego nie warto szukać jej na siłę, lepiej chwilę być samą niż całe życie z przypadkowym człowiekiem. Nie wiąż się z mężczyzną, o którym wiesz, że nigdy nie zaakceptujesz jego wad. Jeśli już po krótkim czasie trwania związku on Cię zawiódł, jeśli Cię zranił, jeśli nie potrafisz mu ani trochę zaufać – odejdź. Pomyśl, że i jemu i Tobie będzie łatwiej, jeśli rozstaniecie się teraz. Nie oszukuj siebie, ani jego. Bądź z człowiekiem, któremu ufasz, na którego chcesz czekać, kto zaspokaja Twoje potrzeby, kto potrafi sprawić, że chcesz zatrzymać czas. Jeśli mężczyzna nie spełnia tych warunków, to pomyśl, czy naprawdę warto z nim się wiązać. [s]Długotrwały związek trudniej zakończyć. Ciężko i boleśnie jest powiedzieć sobie „to nie to” po latach wspólnego życia. Jednak nie zawsze warto ciągnąć w nieskończoność coś, co dawno straciło sens. Sama najlepiej potrafisz odpowiedzieć sobie na pytanie „czy kocham?”. Jeśli wątpisz, to zastanów się nad Waszym związkiem. Czy warto coś zmienić? Czy jest szansa na uratowanie go? Czy możesz jeszcze naprawdę mocno kochać? Jeśli jednak czujesz w głębi serca, że nie kochasz i odpowiedź na powyższe pytania brzmi „nie”, nie wahaj się. Nie krzywdź człowieka, którego kochałaś, nie oszukuj go. Nie krzywdź też siebie. Życie jest za krótkie, żeby samemu, z własnej woli, skazywać się na cierpienie. Co Cię trzyma przy tym człowieku? Pomyśl, czy to uczucie, czy już tylko przyzwyczajenie i wygoda? Czy nie jesteś zbyt leniwa, żeby odejść? Może jesteś z nim tylko dlatego, że tak jest i już, byłaś tyle lat, to będziesz i następne? Czy przyzwyczajenie może zastąpić uczucie? Co z tego, że jest Ci wygodnie, jeśli w głębi serca czujesz się nieszczęśliwa! Powodów takiego stanu może być tysiąc. Jego, albo Twoja zdrada, której nie potraficie sobie wybaczyć, może to być nieudany seks, czy po prostu niedobranie charakterów, albo, co też się niestety zdarza – koniec uczucia. Miłość nie musi trwać wiecznie. Jeśli zaczyna Cię wszystko drażnić w Twoim partnerze i nie masz już siły, żeby z tym walczyć, jeśli przyłapujesz się na myślach o innym mężczyźnie, w związku, w którym jesteś, czujesz się stłamszona i nieszczęśliwa, nic Cię nie cieszy, nie masz ochoty na seks, nie czujesz już zazdrości, czujesz za to że mogłabyś zdradzić, albo już to zrobiłaś, zastanów się, czy najlepszym rozwiązaniem nie będzie odejście. Rozstanie – to trudna i bolesna decyzja. Czasem jednak inne wyjście po prostu nie istnieje. Kiedy miłość gaśnie, bycie razem staje się męczarnią. Pamiętaj, że każdy koniec jest początkiem nowego.

Przeczytaj artykuł »  

Małżeństwo czy wolny związek?

Autor: | Data: 06-8-2006 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

Takie pytanie zadaje sobie wielu młodych ludzi. Brać ślub, czy nie? Potrzebny jest papierek, czy można obejść się bez tego? Czy warto brać ślub, skoro tak wiele jest teraz rozwodów, nie lepiej jest więc żyć na tak zwaną kocią łapę i mieć świadomość, że w każdej chwili można bezpiecznie zakończyć związek? Czy w ogóle można odpowiedzieć na te pytania jednoznacznie? Niejedna młoda kobieta marzy o białej sukni z welonem, bukiecie białych róż, wzruszającej uroczystości, kiedy wszyscy ukradkiem ocierają łzy. To, jak wiele osób twierdzi, najpiękniejsza chwila w życiu, którą zapewne wspomina się do jego końca. Jednak, z drugiej strony – ślub i wesele to przecież ogromny wydatek, czy nie lepiej wydać te pieniądze na umeblowanie mieszkania, albo fantastyczną wycieczkę? Czy naprawdę jest to potrzebne? Poza tym, co to tak naprawdę znaczy - być małżeństwem? Czy to  może coś zmienić? Miłość nie zależy od tego, czy dwoje ludzi nosi obrączki, czy nie. Jednak w naszym kraju, instytucja małżeństwa to nie tylko piękny ślub, wesele i świadomość bycia „legalnie” razem. To także m.in. ułatwienia w rozliczaniu się, możliwość uzyskania informacji w szpitalu o stanie zdrowia partnera. Warto wziąć te fakty pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. PICT0184min.jpg24-letni Jacek, absolwent informatyki, ożenił się ze swoją narzeczoną pół roku temu i uważa, że podjął słuszną decyzję. Jednak jego kolega,26-letni Marcin, chociaż jest już ze swoją dziewczyną 4 lata, nie myśli o ślubie. „Po co mi ślub? Dobrze nam, jesteśmy szczęśliwi, a papierek to sprawa drugorzędna. Poza tym – śmieje się – nie potrzebuję żony, która będzie marudzić, ze za późno wróciłem. W tej chwili czuję się wolny” Większość młodych mężczyzn boi się małżeństwa. Mają wrażenie, że zostaną osaczeni, ograniczy się ich wolność. Natomiast ich partnerki podchodzą do sprawy inaczej. Być może także o wiele poważniej. Ula, 26-letnia asystentka w dużej firmie mówi „myślę, ze prawdą jest, kiedy ludzie mówią, że kochają się tak samo bez ślubu jak i pobierając się. Dla mnie ślub jest przysięgą przed Bogiem i drugą osobą, dlatego jest tak ważny i w przyszłości chciałabym go wziąć. Pozwala też uniknąć nieporozumień w sprawach formalnych- różne dziwne podpisy, które składa się w różnych dziwnych urzędach.. nie ma już takiego podziału na moje i twoje-tylko wszystko jest wspólne - tak, jak nazwisko najczęściej. Kiedy jest się z odpowiednią osobą ślub jest według mnie tak naturalny jak oddychanie.. Ważne jednak aby obie strony były na niego przygotowane i nie traktowały przysięgi małżeńskiej jako kolejną niezobowiązującą umowę.. To przysięga, coś cennego..”[s]Nie ukrywajmy, jest to też ważne dla „opinii”. Co powiedzą sąsiedzi, babcia z dziadkiem, znajomi... Wolny związek wciąż jest traktowany u nas jako coś mniej wartościowego, mniej ważnego, a przede wszystkim, nie tak trwałego jak małżeństwo. Dlatego też wiele osób decyduje się na ślub, bo podświadomie czuje, że jest on ważnym umocnieniem związku. A przecież liczne rozwody są znakomitym dowodem na to, że bycie w zalegalizowanym związku w żaden sposób nie może być gwarantem na wieczną miłość. W polskich sądach codziennie jest wnoszonych kilkaset spraw o rozwód i separację! Fakt – niewątpliwie trudniej jest się rozwieźć niż zwyczajnie rozstać. Czasem jednak żałujemy podjętych pod wpływem chwili decyzji o szybkim rozstaniu. PICT0017min.jpgRozwód natomiast musi być przecież przemyślany, ale na szczęście (w tym wypadku) sprawa sądowa zazwyczaj trwa na tyle długo, że można zastanowić się nad taką decyzją conajmniej kilka razy i bardzo dogłębnie. Istnieje też separacja, kiedy małżonkowie dalej prawnie pozostają małżeństwem, ale „ograniczonym” – następuje wtedy m.in. rozdzielność majątkowa, co bardzo ważne -  można w każdej chwili wrócić do stanu małżeńskiego, no i nie można ponownie wejść w legalny związek małżeński po orzeczeniu separacji. Niewątpliwie, wiele z nas boi się stałych związków, odpowiedzialności jaka się z nimi wiąże i  świadomości, że wtedy trudniej jest trzasnąc drzwiami i wyjść. Małżeństwo daje jednak poczucie bezpieczeństwa. Psychicznie czujemy się wtedy pewniej. Przysięga składana przed ołtarzem ma dla większości duże znaczenie i trudniej jest ją złamać niż zerwać nieformalny związek. Czujemy odpowiedzialność przed tymi wszystkimi, którzy ją słyszeli. Decyzja o ślubie zazwyczaj jest (a przynajmniej powinna taką być) przemyślana i niepochopna. Związek bez ślubu może po pewnym czasie zmęczyć, gdyż podświadomie pragniemy (szczególnie – co tu ukrywać – my, kobiety) uprawomocnienia związku, co da nam więcej pewności i spokój duszy. Jednak, jeśli mamy brać ślub tylko po to, żeby mieć papierek, a wciąż nie jesteśmy pewne, czy nasz partner jest akurat tym, z którym chcemy spędzić resztę życia, to czy to ma sens? Z drugiej strony, przecież tego nie można być nigdy pewnym... Zupełnie inaczej ma się sprawa, kiedy na świat przychodzi dziecko, szczególnie jeśli jest ono z tzw. wpadki. Wtedy presja otoczenia jest ogromna, a jednocześnie to właśnie małżeństwa zawierane wyłącznie dla dobra nienarodzonego jeszcze dziecka rozpadają się najczęściej. Dlatego ślub, nawet jeśli na świat ma przyjść nowy człowiek, powinien być przemyślaną decyzją, której nie będziemy żałować. Dziecko nie potrzebuje przecież papierka, tylko miłości i szczęśliwych opiekunów, a nie rodziców, którzy nie mogą na siebie patrzeć. Jakie jest wasze zdanie? Wychodzić za mąż, czy małżeństwo jest przeżytkiem, o którym należy jak najszybciej zapomnieć?

Przeczytaj artykuł »  

A ja kocham żonatego…

Autor: | Data: 03-22-2006 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

 Temat rzeka. Miłość do mężczyzny żonatego, często także obarczonego rodziną to jeden z ulubionych motyw kolorowych pism dla kobiet, ale jest także tematem, który interesuje socjologów, psychologów, a najbardziej same zainteresowane – zakochane w żonatych. Wszystko wskazuje na to, że to miłość trudna, nieprzyjazna, nie dajaca satysfakcji, niespełniona. Wszyscy mówią „zostawi, odejdzie,okłamie”. A jednak kobiety kochające mężczyzn „zajętych” nie chcą temu wierzyć. Dlaczego, czyżby miłość do żonatego mogła się spełnić?

Przeczytaj artykuł »  

Miłość

Autor: | Data: 03-6-2006 | Kategoria: Partnerstwo | Komentarzy: 10

Więcej na www.przewodnikmp.plMiłość jest obecna w życiu każdego człowieka. Nie ma znaczenia wiek, miejsce czy czas. Każdy spotyka się z tym uczuciem pod różnymi postaciami. Mamy do czynienia z miłością rodzicielską, przyjacielską, braterską czy siostrzaną czy taką, która łączy ludzi w pary małżeńskie. Wielu z nas popiera słowa E. Hemingway'a, iż: "Miłość jest największym sensem istnienia", przedkładając to uczucie nad wszystkie inne wartości w życiu. Rzadko kiedy zastanawiamy się: czym naprawdę jest miłość? Ile dla nas znaczy? Jaką pozycję w naszej hierarchii wartości zajmuje? Doskonała recepta na miłość niestety nie istnieje. Podobnie jak nie ma gotowej recepty na szczęście. Miłość nie jest tylko uczuciem, jak to się niektórym wydaje. Miłość to ciężka praca. Trzeba umieć się dostosować. Trzeba umieć rezygnować. Miłość jest trudna, ale też piękna. Dlatego warta i pracy, i trudów. Miłość jest otwarciem się na drugiego człowieka, jest szczęściem, jest spojrzeniem duszy, to dawanie, to cud, to morze emocji. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z jej wielkości, nie wiemy, że "Miłość jest lekarstwem, co sprawia cuda codzienne." (Philip Bosmans). Wszyscy potrzebujemy bliskiego związku z drugim człowiekiem. W relacji partnerskiej ściągamy maskę, możemy być sobą, wyrażać nasze pragnienia, niczego nie udawać. Drugi człowiek jest naszą ostoją w życiu, które nieustannie się zmienia. Dzielone z nim radości stają się większe, troski mniejsze. Od partnera uzyskujemy wsparcie, radę, obronę. Jednak to tylko jedna, ta jaśniejsza, strona medalu. Istnieje także i ta ciemna strona - całkowite odsłonięcie się przed drugim człowiekiem czyni nas podatniejszym na zranienia, wzbudza lęk przed śmiesznością i odrzuceniem. Uzależnia nas też w pewien sposób - a w efekcie może prowadzić do poczucia utraty kontroli nad własnym życiem, zatracenia własnego JA , porzucenia części pragnień i marzeń, odpowiedzialności nie tylko za swoje problemy i troski, ale też za zmartwienia tej drugiej osoby. [s]Owszem, miłość jest uczuciem, gdzie szczęście partnera przedkłada się nad własne, gdzie nie za każde dobro trzeba odpłacić innym - takiej samej wartości, gdzie nie ma mowy o klasycznej rynkowej kalkulacji zysków i strat, ale, jednak oczekiwanie wzajemności istnieje, choćby nawet podświadome. Kochając zakładamy przecież, że obiekt naszych uczuć odwzajemnia to, co do niego czujemy, a więc że także zależy mu na tym aby być dla nas dobrym i troskliwym. Pogwałcenie tej niepisanej reguły wzajemności budzi poczucie krzywdy, złości, wywołuje depresję, wycofanie się, a w konsekwencji może prowadzić do rozpadu związku. Wydaje się, że te relacje, w których można mówić o sprawiedliwej wymianie dóbr, mają większe szanse na trwałość i są mniej podatne na zagrożenie konfliktami czy rozpadem. Należy zdać sobie sprawę, że związek, w którym tylko jedna ze stron jest naprawdę zaangażowana, tylko jedna ciągle wszystko z siebie daje nie oczekując nic w zamian, a druga strona tylko czerpie - być może jest dobry, ale tylko na krótką metę. Nie będzie on w stanie przetrwać próby czasu, właśnie ze względu na owe podświadomie w nas zakodowane oczekiwanie wzajemności i zasadę sprawiedliwości. Oczywiście, jak od każdej reguły tak i od tej są wyjątki, tłumaczy się je tym, że nierówno-waga w wymianie dóbr jest nieprzyjemna zarówno dla partnera wykorzystywanego (poczucie niezadowolenia, krzywdy), jak i wykorzystującego (poczucie winy, lęk przed odwetem). Jeśli jednak ten pierwszy domaga się zadośćuczynienia, a ono nie następuje, wiara w sprawiedliwość jest tak silna, że gotów jest on uwierzyć, że otrzymuje to, na co zasługuje. Partner umniejsza swoją wartość i pozostaje w krzywdzącym związku, zaś druga osoba umacnia go w tym przekonaniu. Jednak w większości przypadków ma raczej miejsce nawiązanie do elementarnych zasad zachowania społecznego sformułowanych przez Georga Caspara Homansa: "Im bardziej jest niekorzystne dla człowieka niespełnienie zasady sprawiedliwości dystrybutywnej, tym bardziej jest prawdopodobne, że będzie on objawiać emocjonalne zachowanie, które nazywamy złością". Jest to tzw. twierdzenie o frustracji - agresji, od którego skutków już tylko krok do konfliktu w związku. Niezadowolenie i złość jednej ze stron może wywołać efekt bumerangowy - w takim przypadku naruszona równowaga dystrybucyjna musi zostać przywrócona na drodze negocjacji, bowiem w przeciwnym razie związkowi grozi rozpad. Więcej na www.przewodnikmp.pl

Przeczytaj artykuł »  


(Strona 4 z 6)   « Poprzednia 1 2 34 5 6 Następna »