Rozmowa z Małgorzatą Możdżyńską – Nawotką, autorką książki „Od zmierzchu do świtu. Historia mody balowej”.
Autor: Iga, Bosonoga | Data: 04-9-2007 Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 0
Po prostu piękno
Recenzja książki 'Od zmierzchu do świtu'
- Jeśli spotkałybyśmy się na ulicy i ja miałabym na sobie dżinsy i koszulkę ze znakiem Supermena, to byłby to mój ubiór czy strój?
MMN: – Wyobraźmy sobie, że Pani specjalnie się tak ubrała, np. na dyskotekę, albo do teatru lub na imieniny cioci, żeby – załóżmy – pokazać, że Pani nie zależy na ceremonii albo dlatego, że właśnie od cioci dostała Pani tę koszulkę w prezencie i chce jej sprawić przyjemność, albo dlatego, że wizerunek Supermana pozwala Pani przezwyciężyć nieśmiałość lub umówiła się Pani z koleżanką, że włożycie takie same koszulki – postrzegany z tej perspektywy, byłby to strój. Gdyby zaś włożyła Pani te rzeczy tylko z tego powodu, że wszystkie inne Pani ubrania są brudne, to byłby to ubiór. Określenia ubiór i strój nie odnoszą się więc do jakichś rozłącznych klas przedmiotów, ale do poziomu interpretacji zjawisk. Ubiór to – w skrócie – odzież i akcesoria w sensie utylitarnym, rzeczowym, strój zaś niesie znaczenia. Odzież chroni przed czynnikami zewnętrznymi i umożliwia funkcjonowanie w otoczeniu fizycznym i społecznym, strój zaś to całokształt wyglądu danej osoby, komunikat o jej statusie społecznym, majątkowym, zawodowym, często także o przekonaniach, przynależności do jakiejś grupy, ważnych dla niej wzorcach osobowych.
- A zatem czy przedmiot pani rozważań zawartych w albumie „Od zmierzchu do świtu. Historia mody balowej” to bardziej ubiór czy strój?
MMN: – I jedno, i drugie. Wiedza o tym, jak zmieniała się forma ubioru, w sensie konstrukcji czy materiałów, to podstawa kostiumologii, czyli nauki zajmującej się złożonymi zjawiskami związanymi z potrzebą ubierania się. Ta „materialna” wiedza jest zarazem fundamentem i punktem wyjścia do dalszych rozważań. Z drugiej strony, moda balowa i wieczorowa jest w szczególny sposób nasycona symbolizmem, znaczeniami i emocjami. Przecież do strojów (sic!) na specjalne okazje zawsze przywiązywano szczególną wagę, w ich przygotowanie wkładano więcej czasu, namysłu i wysiłku, często też troskliwie je przechowywano, znacznie dłużej niż czas ich praktycznego żywota. Istotą mody wieczorowej jest seksapil i fantazja, która może dojść do głosu, gdy prace dnia są zakończone, a uwaga kieruje się ku marzeniu, ku ideałowi. Bardzo ciekawym zjawiskiem są np. stroje na bale kostiumowe, o których sporo w książce. Nie można też zapominać, że toalety balowe miały niegdyś bardzo konkretne zadanie – np. pomóc pannie znaleźć męża w czasach, gdy młodzi ludzie obojga płci nie mieli zbyt wielu okazji, aby zaprezentować się potencjalnym partnerom.
- W sposób bardzo szczegółowy opisuje Pani przemiany zachodzące w modzie wieczorowej na przestrzeni ostatnich 250 lat w Europie, a w tym i w Polsce. Album imponuje szczegółowością opisu, dokładnym udokumentowaniem podanych informacji i ich zilustrowaniem.
Dla kogo jest ta książka i jak zrodził się pomysł, by powstała?
MMN: - Rzeczywiście, starałam się z jednej strony pokazać ewolucję mody, ale nie w sposób nudny, inwentaryzatorski. Pokazuję – taką mam nadzieję – jej ewolucję w sposób logiczny, nie jako listę cech, ale jako pewien proces z jednej strony autonomiczny i estetyczny, z drugiej zaś związany ze zmianami społecznymi i obyczajowymi. Jednym z fascynujących aspektów mody jest to, że pozwala ona znaleźć, wprawdzie chwilową, ale w danym momencie przekonującą, równowagę między sprzecznymi impulsami, na płaszczyźnie zarówno indywidualnej, jak i zbiorowej. Pozwala np pogodzić pragnienie wyrażenia własnej indywidualności, a zarazem przynależności do określonej grupy społecznej, pogoń za nowością i ponadczasowym pięknem, zasady przyzwoitości i seksualnej atrakcyjności. Poprzez ilustracje – liczne, atrakcyjne i nieopatrzone – starałam się przekazać dwa aspekty mody: ten autonomiczny, estetyczny (piękno, po prostu) i ten związany z kontekstem społecznym, w pewnym sensie narracyjnym. Myślę, że książka jest dla ludzi ciekawych świata, ludzkiej natury i wrażliwych na piękno, że da wiele radości np. miłośnikom malarstwa i literatury, tym, którzy oglądają filmy historyczne, etc,, bo zrozumienie tych znaczeń, które niesie strój pozwala nam głębiej przeżywać świat i sztukę.
- Czy moda z połowy XVIII, wieku XIX czy początku XX wieku rządziła się tymi samymi prawami co dzisiejsza?
MNN: - I tak, i nie, bo z jednej strony natura ludzka, potrzeba wzbudzania podziwu i podobania się, wydają się niezmienne, no i sam mechanizm rozprzestrzeniania się innowacji jest stały, choć jego tempo i okoliczności mogą się zmieniać. Z drugiej zaś strony nasz współczesny sposób percepcji, ukształtowany przez wizję fotograficzna i filmową, jest chyba nieco inny niż w XIX w. Nowoczesną sylwetkę ogarnia się od jednego spojrzenia, a dawniej strój to było coś, co się bardzo starannie kontemplowało, z wielkim znawstwem dotyczącym materii, zdobień, szczegółów konstrukcji.
- Dziękuję za rozmowę.
Księgarnia dla kobiet
Poleca ksiegarnia dla kobiet Bosonoga
(Iga)
Strona (1/1)
Nie znaleziono komentarzy.
Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.






