Białe Miasteczko - protest pielęgniarek
Autor: Aleksandra Zumkowska-Pawłowicz | Data: 06-26-2007 Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 3
„Białe miasteczko” to ok.110 namiotów i 3 tysiące pielęgniarek i położnych. Siostry z całej Polski zjeżdżają do stolicy by wspólnymi siłami uzmysłowić rządowi, jak trudna jest ich sytuacja. I chociaż nie jest to łatwe zadanie, a premier mówi „te panie działają niezgodnie z prawem” , to „te panie” zostaną w namiotach ile będzie trzeba. Do końca.
Miasteczko z daleka wygląda jak pole namiotowe usytuowane w dość niezwykłym miejscu. Bo przecież centrum Warszawy, przy parku łazienkowskim nikt namiotów ustawiać nie powinien. Ciekawski, który podejdzie bliżej zobaczy, że wokół namiotów kręcą się prawie same kobiety, część z nich w białych kitlach. Pielęgniarki nie są jednak na wakacjach. Przyjeżdzają z całej Polski. Zmieniają się, bo dojeżdżają te, które mają wolne w pracy, inne wracają do swoich szpitali. Nie odchodzą od pacjentów. Wykorzystują swoje wolne dni. Jest im ciężko w małych „dwójkach”, kiepskich warunkach, z dala od najbliższych. Na oczach całej Polski walczą o swoje, a Polska nie zawsze jest po ich stronie.
„Ja mam 500 zł emerytury i muszę żyć, a wy co?!” krzyczy w stronę pielęgniarek starsza pani wymachując laską. One nie reagują. Zajmują się swoimi sprawami, gdy ludzie przychodzą do ich „Białego Miasteczka” kłócić się i walczyć. O co? O przekonanie chyba. Przecież nie o prawdę. „Bo rząd miał stać przodem do obywatela, a odwrócił się plecami” woła młody mężczyzna z dzieckiem na ramionach. Dyskusje podejmuje kilka osób, ale jego mocne argumenty trafiają do większości i ludzie się powoli rozchodzą. Tymczasem w innym miejscu słychać kłótnie kilku starszych osób. Trudno wyłowić sens, można jednak usłyszeć „bo te pielęgniarki chcą” czy „Ale one za ciebie tak”. Taki to nasz polski naród. Kłócić się nie w swojej sprawie też potrafimy.
Niektórzy kierowcy przejeżdżający obok miasteczka trąbią na znak solidarności z pielęgniarkami. Co kilka minut słychać klakson. Głośno zachowują się też motocykliści. Kilku z nich policja zatrzymała i spisała, mimo próśb pielęgniarek. Ludzie przychodzą do nich z kwiatami, niosą też koce, żywność. Pomagają jak mogą. Wielu podpisuje się pod protestem, chcą dać swoje poparcie. Ale są też tacy, którym się to nie podoba. „Co one się wygłupiają. Po co im to. Zamiast pracować wygłupy takie” oburza się starszy pan w wytartej marynarce. No właśnie, po co?
Pielęgniarka to niełatwy zawód. Wie o tym każdy, który ma siostrę w rodzinie, wie każdy, kto chociaż raz leżał w szpitalu. Na każde zawołanie pacjenta, znoszą jego humory, dziwne wymagania i pretensje. Nie jest łatwo. Kochają jednak swoją pracę, co nie znaczy, że mają ochotę dalej pracować za śmieszne pieniądze, które nie wystarczają na życie bez wyrzeczeń . „Jestem pielęgniarką z wyższym wykształceniem. Mam 1200 zł na rękę. Czy to jest godna płaca?” pyta jedna z protestujących tłumu, który zebrał się wokół niej. Dla jednych jest, dla innych nie... One chcą więcej. Jak nie, mogą wyjechać. „W całej Europie chętnie przyjmą polskie pielęgniarki. Jak nic nie wywalczymy, ja wyjeżdżam” mówi młoda dziewczyna w pielęgniarskim kitlu.
W miasteczku atmosfera nerwowa, jednak pielęgniarki nie dają tego po sobie poznać. Są uśmiechnięte, ciepłe, serdeczne. Jak w pracy. Takie muszą być przecież na co dzień. Te kobiety, które przyjmują porody, podają kroplówki, spędzają ostatnie chwile z umierającymi teraz muszą koczować przed siedzibą premiera. „To nie wypada” krzywi się przechodząca kobieta. „A jakie mamy wyjście” odpowiadają.
Wokół miasteczka zebrało się sporo policji. Policyjnych wozów nie widać w telewizji, nie ma ich na zdjęciach w prasie. A robią wrażenie. Policjantów jest bardzo dużo, jakby zebrali się by przegonić groźnych przestępców. Czy pielęgniarki mogą zrobić im krzywdę? „Chyba boją się zastrzyków” śmieje się przechodzień. Wśród kobiet kręcą się też fotoreporterzy, dziennikarze. Na każdym kroku można trafić na kamerę albo aparat fotograficzny. Relacje na żywo można zobaczyć m.in TVN24 czy SuperStacji. Pielęgniarki śmieją się, że będą sławne i medialne. Nie wiedzą tylko, czy ta sława im pomoże, czy wręcz odwrotnie. 
Pielęgniarki mówią, że zostaną jak długo będzie trzeba. Sytuacja się nie zmienia, rozmowy tkwią w martwym punkcie. Premier nie chce do nich wyjść. „Ja się boję, że wyjdzie do nas Kaczyński, ale Bogusław” śmieje się ktoś w tłumie pielęgniarek. Jak będzie? Zobaczymy...
fot.M.Pawłowicz www.michalpawlowicz.com
Strona (1/1)
Kibicuję wam, dziewczyny!!!
(05/07/2007 11:02) ~ewa
Kibicuję wam, dziewczyny!!!
Odpowiedz
Cenzura? A gdzie podział się mój wpis o wyjątkowo kretyńskich artykule? (04/07/2007 19:36) ~Krzysztof
Cenzura? A gdzie podział się mój wpis o wyjątkowo kretyńskich artykule?
Odpowiedz
tak.. nasz kraj.... wstyd aż. Brak slow..
świetny reportaz! (26/06/2007 13:51) ~Asia
tak.. nasz kraj.... wstyd aż. Brak slow..
świetny reportaz!
Odpowiedz
Aby móc dodawać komentarze do do tego artykułu musisz się zalogować.
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się u nas!.






