Anoreksja i sieć

Autor: | Data: 08-5-2008 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

Dziewczyny pragnące schudnąć za wszelką cenę znalazły w Internecie swój bezpieczny azyl. Mogą tu bez strachu, że o ich skłonnościach dowiedzą się ich bliscy, wymieniać się dietami, radzić, wspomagać się nawzajem w walce z wyimaginowanymi kilogramami. Anoreksja zbiera swoje okrutne żniwo w sieci.

Przeczytaj artykuł »  

Nastoletni seks bez zabezpieczenia

Autor: | Data: 07-7-2008 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

  To dla nich frajda. Odrobina adrenaliny. Wpadki? Jasne, że się zdarzają... Wtedy jest płacz i zgrzytanie zębami. Albo skrobanka, jeśli kogoś stać. Dlaczego młode dziewczyny tak często, bez myślenia o konsekwencjach uprawiają seks bez zabezpieczenia? Dlaczego chodzą na dyskoteki podrywać starszych facetów, po co im to?

Przeczytaj artykuł »  

Alzheimer zabiera wszystko

Autor: | Data: 04-9-2008 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

Patrzysz na twarz osoby, którą kochałaś całe życie i wiesz, że nie ukrywa ona już żadnych uczuć. Że to maska za którą, jak twierdzą lekarze, nie ma nic. Refleksji, przemyśleń ani miłości, która karmiła cię całe życie... 

Przeczytaj artykuł »  

Trojaczki kończą rok - z wizytą u rodziny trojaków

Autor: | Data: 12-30-2007 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

 

Przeczytaj artykuł »  

Białe Miasteczko - protest pielęgniarek

Autor: | Data: 06-26-2007 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

„Białe miasteczko” to ok.110 namiotów i 3 tysiące pielęgniarek i położnych. Siostry z całej Polski zjeżdżają do stolicy by wspólnymi siłami uzmysłowić rządowi, jak trudna jest ich sytuacja. I chociaż nie jest to łatwe zadanie, a premier mówi „te panie działają niezgodnie z prawem” , to  „te panie”  zostaną w namiotach ile będzie trzeba. Do końca."sniadanie.jpg" Miasteczko z daleka wygląda jak pole namiotowe usytuowane w dość niezwykłym miejscu. Bo przecież centrum Warszawy, przy parku łazienkowskim nikt namiotów ustawiać nie powinien. Ciekawski, który podejdzie bliżej zobaczy, że wokół namiotów kręcą się prawie same kobiety, część z nich w białych kitlach. Pielęgniarki nie są jednak na wakacjach. Przyjeżdzają z całej Polski. Zmieniają się, bo dojeżdżają te, które mają wolne w pracy, inne wracają do swoich szpitali. Nie odchodzą od pacjentów. Wykorzystują swoje wolne dni. Jest im ciężko w małych „dwójkach”,  kiepskich warunkach, z dala od najbliższych. Na oczach całej Polski walczą o swoje, a Polska nie zawsze jest po ich stronie."widok.jpg" [s]„Ja mam 500 zł emerytury i muszę żyć, a wy co?!” krzyczy w stronę pielęgniarek starsza pani wymachując laską. One nie reagują. Zajmują się swoimi sprawami, gdy ludzie przychodzą do ich „Białego Miasteczka” kłócić się i walczyć. O co? O przekonanie chyba. Przecież nie o prawdę. „Bo rząd miał stać przodem do obywatela, a odwrócił się plecami” woła młody mężczyzna z dzieckiem na ramionach. Dyskusje podejmuje kilka osób, ale jego mocne argumenty trafiają do większości i ludzie się powoli rozchodzą. Tymczasem w innym miejscu słychać kłótnie kilku starszych osób. Trudno wyłowić sens, można jednak usłyszeć „bo te pielęgniarki chcą” czy „Ale one za ciebie tak”. Taki to nasz polski naród. Kłócić się nie w swojej sprawie też potrafimy."kwiary.jpg"Niektórzy kierowcy przejeżdżający obok miasteczka trąbią na znak solidarności z pielęgniarkami. Co kilka minut słychać klakson. Głośno zachowują się też motocykliści. Kilku z nich policja zatrzymała i spisała, mimo próśb pielęgniarek. Ludzie przychodzą do nich z kwiatami, niosą też koce, żywność. Pomagają jak mogą. Wielu podpisuje się pod protestem, chcą dać swoje poparcie. Ale są też tacy, którym się to nie podoba. „Co one się wygłupiają. Po co im to. Zamiast pracować wygłupy takie” oburza się starszy pan w wytartej marynarce. No właśnie, po co?"3.jpg" [s]Pielęgniarka to niełatwy zawód. Wie o tym każdy, który ma siostrę w rodzinie, wie każdy, kto chociaż raz leżał w szpitalu. Na każde zawołanie pacjenta, znoszą jego humory, dziwne wymagania i pretensje. Nie jest łatwo. Kochają jednak swoją pracę, co nie znaczy, że mają ochotę dalej pracować za śmieszne pieniądze, które nie wystarczają na życie bez wyrzeczeń . „Jestem pielęgniarką z wyższym wykształceniem. Mam 1200 zł na rękę. Czy to jest godna płaca?” pyta jedna z protestujących tłumu, który zebrał się wokół niej. Dla jednych jest, dla innych nie... One chcą więcej. Jak nie, mogą wyjechać. „W całej Europie chętnie przyjmą polskie pielęgniarki. Jak nic nie wywalczymy, ja wyjeżdżam” mówi młoda dziewczyna w pielęgniarskim kitlu."tablicka.jpg" W miasteczku atmosfera nerwowa, jednak pielęgniarki nie dają tego po sobie poznać. Są uśmiechnięte, ciepłe, serdeczne. Jak w pracy. Takie muszą być przecież na co dzień. Te kobiety, które przyjmują porody, podają kroplówki, spędzają ostatnie chwile z umierającymi teraz muszą koczować przed siedzibą premiera. „To nie wypada” krzywi się przechodząca kobieta. „A jakie mamy wyjście” odpowiadają."wywiad.jpg" [s]Wokół miasteczka zebrało się sporo policji. Policyjnych wozów nie widać w telewizji, nie ma ich na zdjęciach w prasie. A robią wrażenie. Policjantów jest bardzo dużo, jakby zebrali się by przegonić groźnych przestępców. Czy pielęgniarki mogą zrobić im krzywdę? „Chyba boją się zastrzyków” śmieje się przechodzień. Wśród kobiet kręcą się też fotoreporterzy, dziennikarze. Na każdym kroku można trafić na kamerę albo aparat fotograficzny. Relacje na żywo można zobaczyć m.in TVN24 czy SuperStacji. Pielęgniarki śmieją się, że będą sławne i medialne. Nie wiedzą tylko, czy ta sława im pomoże, czy wręcz odwrotnie. "tv.jpg" Pielęgniarki mówią, że zostaną jak długo będzie trzeba. Sytuacja się nie zmienia, rozmowy tkwią w martwym punkcie. Premier nie chce do nich wyjść. „Ja się boję, że wyjdzie do nas Kaczyński, ale Bogusław” śmieje się ktoś w tłumie pielęgniarek. Jak będzie? Zobaczymy..."przyst.jpg" fot.M.Pawłowicz www.michalpawlowicz.com

Przeczytaj artykuł »  

Zapomnieć o umieraniu

Autor: | Data: 04-1-2007 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

 Pan Waldek lubi wypić zimne piwko w ogrodzie, Piotr uwielbia opowiadać o swoje młodości na wsi, a pani Stasia kocha swoje długie włosy, które pozwala czesać tylko nielicznym. Witek, namiętny palacz i gawędziarz, trochę erotoman. Wszystkich łączy jedno – są śmiertelnie chorzy. Zostało im niewiele czasu, który spędzą w hospicjum.

Przeczytaj artykuł »  

Matka Polka XXI wieku

Autor: | Data: 10-17-2006 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

Jaka  jest współczesna matka Polka? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Bohaterki mojego reportażu łączy niewiele. Jedyne, co mają wspólne, to fakt posiadania dzieci. Pochodzą z różnych miejsc kraju, są w różnym wieku, mają różny status majątkowy. Nie znają się, nie mają wspólnych zainteresowań, ich życie płynie innymi torami. A jednak to, że wszystkie są matkami łączy je i pozwala na opisywanie ich historii pod jednym tytułem… Iwona ma 23 lata, jest samotną matką wychowującą swojego 2-letniego synka. Mieszka w bardzo małej wsi położonej w jednym z biedniejszych części kraju, w województwie warmińsko-mazurskim. Jej dochody ograniczają się do 250 zł alimentów oraz kilkuset złotych zasiłku wychowawczego. Za każdym razem, kiedy rozmawiam z nią o dziecku i jego ojcu, płacze. Jednocześnie może opowiadać swoją historię każdemu, szuka zrozumienia i pocieszenia u każdego, kto zechce jej wysłuchać. Jej historia jest najsmutniejsza ze wszystkich, jakie usłyszałam do tej pory. Iwona poznała swojego chłopaka na wiejskiej dyskotece. Miała wtedy 18 lat, a on, o 5 lat starszy mężczyzna wydawał się jej wtedy ideałem. Tym bardziej, że był z miasta. Imponowało jej, że chłopak z Gdańska zainteresował się taką zwykłą, wiejską dziewczyną, za jaką się uważa. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Już po kilku tygodniach znajomości wspólnie zamieszkali u jego rodziców. Dla niej było to wybawieniem od wiecznie pijanego ojca, leniwej matki, która wszystkie domowe obowiązki domowe przerzucała na Iwonę i rodzeństwa, traktującego siostrę jak służącą. Chociaż, jak sama przyznaje, źle czuła się u „teściów”, którzy patrzyli na nią z góry, wolała mieszkać kątem u nich niż u własnej rodziny. Po dwóch latach nadążyła się cudowna okazja – Patryk, chłopak Iwony, dostał propozycję pracy w Gdańsku. Mieszkać mieli u jego siostry. Iwona nie zastanawiała się nawet chwili. Wyrwać się do miasta, to było jej największe marzenie. „Chciałam mieszkać gdzieś, gdzie nikt mnie nie zna, nie obgaduje, nie komentuje każdego mojego ruchu. Czułam, że w mieście będę wreszcie wolna”. Jak bardzo złudna okazała się ta wolność Iwona zrozumiała już po kilku tygodniach. Siostra Patryka nie należała do gościnnych. Nie omieszkała nazywać dziewczyny „wiejską głupią babą”, a Patryk nie próbował nawet bronić swojej kobiety. „Często on też się ze mnie śmiał i mówił, że jestem idiotką. Obydwoje lubili się ze mnie naigrywać. Ale to i tak lepsze niż mieszkanie w mojej wsi, no i, jak dostałam pracę, wreszcie poczułam, że jestem coś warta”. Praca w hipermarkecie, dla większości ostateczność, dla niej była czynnikiem mobilizującym, dającym poczucie własnej wartości.[s] „Patryk już wcześniej mówił mi o dziecku. Że jest już dojrzał i chce mieć dziecko. Ale, chociaż nie chciał się zabezpieczać i nie pozwalał mi łykać pigułek, jakoś mi się udawało. Kiedy pewnego razu okres spóźnił mi się 3 tygodnie i zaczęłam bardzo źle się czuć, on był pewien, że zaszłam w ciążę. Ja miałam nadzieję, że po prostu zachorowałam na grypę żołądkową”,. To nie była grypa. Kiedy lekarz pokazał jej na USG bijące serduszko, rozpłakała się, ale nie ze szczęścia, czy wzruszenia. „Przepłakałam pół ciąży. A Patryk był szczęśliwy. Chodził dumny, że będzie ojcem. Ale mnie zaczął traktować coraz gorzej. Żałował pieniędzy na wszystko, chociaż dużo zarabiał. A ja ze swoich musiałam spłacać Providenta. Dług zaciągnęłam dla jego rodziców, którzy obiecali, że spłacą, ale nigdy tego nie zrobili”. Iwona zaczyna płakać, ale chce mówić o sobie dalej. Opowiada, że kiedy urodził się mały Bartek, niewiele się zmieniło w podejściu ojca dziecka do niej. Przeprowadzili się spowrotem na wieś, ale tym razem do większej miejscowości, gdzie wspólnie wynajmowali pokój. On pracował, ona zajmowała się dzieckiem. Opowiada jak Patryk założył sobie Internet, ale jej nigdy nie pozwalał korzystać z niego. „Znalazł sobie nową dziewczynę i z nią rozmawiał przez komunikator. Nie chciał, żebym coś podejrzała”. Kiedy nowa dziewczyna zaczęła przyjeżdżać do ich mieszkania, Iwona powiedziała, że ma dość.  Uciekła do rodziców. Tymczasem Patryk zupełnie zapomniał o dziecku, jego dziewczyna ma 5-letnią dziewczynkę i to nią opiekuje się jak własną córką. „minął już rok, jak nie mieszkam z nim, a on od tamtego czasu tylko raz widział Bartka. Nie chce go oglądać. Kiedy dałam do sądu sprawę o alimenty, zaczął rozpuszczać o mnie straszne plotki. To było okropne! (Iwona zaczyna płakać)Chciałam od niego 500 zł alimentów, ale sędzina powiedziała, że musi mi wystarczyć połowa. On zarabia na czarno, więc nie ma legalnych dochodów. Ja znów jestem służącą. Sama zajmuję się małym, nikt mi nie pomaga. Czasami myślę o tym, żeby się zabić, ale przecież nie zostawię dziecka samego. Cieszę się teraz, że on jest. Mam chociaż kogoś, kto mnie kocha i dla kogo warto żyć. Ale tak bardzo chciałabym móc stworzyć mu prawdziwy, ciepły dom. Taki, w którym nie ma alkoholu, kłótni i bijatyk. Ale to chyba niemożliwe”. 36-letnia Małgorzata, mieszkanka stolicy, nigdy nie chciała mieć dzieci. Czuła się dobrze i bezpiecznie w związku z kochanym mężczyzną, nie potrzebne im były żadne zmiany. Obydwoje są świetnie prosperującymi prawnikami. Praca zajmuje im sporo czasu, mają go bardzo mało dla siebie i nie chcieli, żeby ktoś lub coś sprawiło, że będą go mieć jeszcze mniej. Zajście Małgosi w ciążę było dla nich ogromnym szokiem. Tak wielkim, że pierwszą myślą byłą aborcja. Duże zarobki obydwojga pozwalały nawet na zabieg za granicą, jednak w końcu nie zdecydowali się usunąć ciąży. Stwierdzili, że dadzą szansę sobie i dziecku. „Długo zwlekaliśmy, zanim powiedzieliśmy rodzinie o ciąży. Dowiedzieli się dopiero w 5 miesiącu, kiedy brzuch zaczął być widoczny. Sami nie wiedzieliśmy, czy cieszymy się, że będziemy rodzicami, czy nie, dlatego woleliśmy najpierw przywyknąć do sytuacji”. Jednak, kiedy urodziła się ich córka, obydwoje od razu się w niej zakochali. „Mąż jest całkowicie przez małą. Oczu nie może od niej oderwać, czuję, że jak będzie starsza, będzie miała wszystko, o co tylko go poprosi. Ukochana córeczka tatusia”. [s] Małgorzata jest typowym przykładem nowoczesnej matki. Odstawią dziecko od piersi po 3 miesiącach, żeby móc od razu wrócić do pracy i zająć się też sobą, a zanim mała skończyła pół roku, wyjechała na kilkunastodniowe wakacje zagranicę. Musiała odpocząć. „Nie robię dziecku krzywdy, przecież potrzebna jest mu szczęśliwa i wypoczęta matka, a nie wiecznie marudząca i nieszczęśliwa” – twierdzi. Potem wyjechali na wspólny, kilkudniowy urlop, dziecko zostawiając u rodziców Małgosi. Dzieckiem zajmują się na zmiany. W nocy wstają do niej po kolei. „Zdarza się, że mała budzi się kilka razy, a ja nawet tego nie zauważam, bo wstaje do niej Marcin” śmieje się Małgosia. Zaraz po urodzeniu, Małgosia zaczęła dbać o siebie, chodzić na siłownię, do kosmetyczki, żeby nie „zgnuśnieć”, jak mówi. Jest szczęśliwą matką, ale nadal pozostaje przede wszystkim kobietą. Obydwoje z mężem zgodnie twierdzą, że taki układ jest najzdrowszy. „dziecko nie może zabierać całego życia. Musimy mieć coś także dla siebie, inaczej będziemy mieć do małej pretensje, że przez nią, straciliśmy nasze hobby, zamiłowania, że zatraciliśmy część siebie” twierdzą zgodnie. Aga ma 28 lat i mieszka w Trójmieście. Jest w ciąży z drugą córką i trudno ją określić inaczej niż „szczęśliwa”. Starsza córeczka jest w wieku małego Bartka Iwony. Urodzili się w jednym dniu, w tym samym, gdańskim szpitalu. Jednak, gdy Iwona płakała z rozpaczy rodząc Bartka, dla Agnieszki był to najpiękniejszy moment jej życia. „Kilka miesięcy staraliśmy się o dziecko i w pewnym momencie zaczęłam się bać, że coś jest nie tak. Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście, kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym” – opowiada. Druga córcia, chociaż zaplanowana na rok później, również jest dla obydwojga szczęśliwym darem od losu. „taka wpadka, to nie wpadka. Wprawdzie chciałam jeszcze rok odetchnąć od nieprzespanych nocy i pieluch, ale teraz nie mogę się doczekać, kiedy wezmę moje drugie dziecko na ręce”  Agnieszka jst magistrem ekonomii, pracuje w rodzinnym interesie. Ma szczęście, bo może brać córkę ze sobą do pracy, albo podrzucić ją jednej babć. Jej mąż, inżynier, nie narzeka na brak obowiązków. Jednak obydwoje starają się zawsze znaleźć czas dla dziecka. Nie wyobrażają sobie życia bez dzieci. „Jasne, że czasem ma się ochotę wyjechać, odpocząć. Ale jak raz wyjechałam, kiedy córka miała roczek, po dwóch dniach chciałam do niej wrócić. Tęsknota okazała się silniejsza niż potrzeba odpoczynku.” Dla Agnieszki dzieci są bardzo ważne i nie wyobraża sobie, żeby mogła poświęcić ich szczęście dla kariery, czy własnych potrzeb. Najszczęśliwsza jest, kiedy wszyscy są razem. Jej mąż, wychowywany bez ojca, chociaż przyzwyczajony do nadopiekuńczości matki, uczy się uczestniczyć w obowiązkach domowych. „Krzywi się, kiedy proszę go o pomoc i czasem, kiedy wie, że w domu szykują się wielkie porządki, stara się jak najdłużej zostać w pracy. Jednak nie mogę narzekać. Chociaż pracuje ciężko, to stara się mi pomagać. Czasami, jak chyba każdy facet, lubi, żeby mu podano do stołu, żebym mu przyniosła gazetę, wtedy się wkurzam, bo wydaje mu się, że moja praca jest lżejsza, a to, co robię w domu to czysta przyjemność.” [s]Ich córka jest pełną radości i energii dziewczynką. Chociaż, jak przyznaje jej mama, czasem ma aż „za dobrze”, to nie wydaje się być rozpuszczona. Wszyscy tworzą szczęśliwą rodzinę. „Jasne, mamy swoje problemy. Czasami finansowe, czasem się kłócimy. Zdarza się, że jestem rozgoryczona i zmęczona. Doktorat odkładam na daleką przyszłość, chociaż tak bardzo mi na tym zależy. Ale przecież najważniejsze to być szczęśliwym w swoim domu, czuć się bezpiecznie i dawać to bezpieczeństwo swoim dzieciom”. Trudno określić, jak wiele łączy, a ile dzieli bohaterki reportażu. Ich losy, chociaż z pozoru różne mają pewne wspólne punkty. Iwona, tak jak Małgorzata, nie chciała mieć dzieci, a teraz obydwie odnajdują się w nowych rolach. Agnieszka i Małgosia mają poczucie bezpieczeństwa, którego brakuje ich młodszej koleżance ze wsi. Wszystkie jednak chcą dla swoich dzieci jak najlepiej i bez względu na to, czy były one planowane, czy nie, nie chcą wracać do myśli, że kiedyś mogły ich nie pragnąć.

Przeczytaj artykuł »  

MANIFA 2006, Warszawa 5.03

Autor: | Data: 03-6-2006 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

Manifa 2006, zorganizowały Porozumienie Kobiet 8 Marca oraz Porozumienie Lesbijek (LBT). Kolorowa i roześmiana manifestacja ruszyła po godzinie 12 spod Sejmu RP i zakończyła się na Placu Zamkowym ok godzi. 15. Policja twierdzi, że osób było ok. 1000, organizatorzy twierdzą, że manifestantów było nawet 4 razy tyle. My przychylamy się ku tej drugiej opcji.PICT0042.jpgPod Sejmem zebrało się bardzo wiele osób, a jeszcze więcej dołączyło  w czasie marszu.PICT0045.jpgByła minister do spraw równouprawnienia kobiet i mężczyzn Magdalena Środa mówiła o dyskryminacji kobiet w Polsce. Nie zabrakło ostrych słów skierowanych w stronę polityki, które zostały nagrodzone gromkimi brawami.PICT0048.jpgPolicja chroniła manifestantów na każdym kroku... Bacznie obserwując przebieg wydarzeń policjanci byli gotowi ruszyć do akcji![s]PICT0074.jpgKolorwe balony, peruki i... hasła~towarzyszyły uczestniczkom i uczestnikom Manify 2006.PICT0055.jpgAż pękł...!PICT0084.jpgManifa przeszła ulicamy stolicy - było głośno, kolorowo, wesoło... Ale i poważnie, bo prawa kobiet, które były głównym motywem manifestacji, wciąż nie są w Polsce respektowane.[s]PICT0101.jpgWalczmy razem, bądźmy wolne, brońmy swoich praw - głosił wielki transparent niesiony na początku pochodu.PICT0105.jpgOczywiście, że PRZEtrwamYPICT0111_1.jpgNie zabrakło także policjantek, wszak to także o ich prawa chodzi![s]PICT0118.jpgManifestantów było naprawdę bardzo, bardzo dużo! A w trakcie przemarszu spontanicznie dołączały się nowe osoby. PICT0133.jpg"Był" i prezydent... A może to jednak jego brat?PICT0140.jpgStarszej pani w gustownym berecie nie podobała się manifestacja i samotnie próbowała rozgonić feministki i feministów, jednak czujna policja szybko usunęła kontrmanifestantkę i znów powrócił względny spokój.PICT0142.jpgMANIFA 2006 była niewątpliwie ważnym i znaczącym wydarzeniem. Chodziło przecież o prawa kobiet, czyli o prawa ponad połowy polskiego społeczeństwa. Niestety publiczne media za ważniejsze uznały informowanie widzów o np. rosyjskich ostatkach. Być może gdyby manifestujący rozbili kilka aut, rozpalili pod sejmem ogniska, zachowywali się agresywnie, to ich postulaty byłyby wysłuchane, a informacje o MANIFIE zamieszczone na pierwszych stronach gazet. Jednak pokojowe, roześmiane tłumy wykrzykujące hasła nawołujące do respektowania praw kobiety są ignorowane, a problemy o których mówią są mniej istotne niż amerykańskie Oskary...

Przeczytaj artykuł »  

Zdjęcia z Miss Ziemi Elbląskiej i Miss Ziemi Elbląskiej Nastolatek 2006

Autor: | Data: 02-27-2006 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

Zdjęcia z wyborów Miss Ziemi Elbląskiej oraz Miss Ziemi Elbląskiej Nastolatek 2006. Na wybory Miss Polski pojedzie aż 10 pięknych Elblążanek! Gratulujemy wszystkim uczestniczkom. Zapraszamy do obejrzenia fotoreportażu z imprezy!PICT0017min.jpgDorosłe kandydatki prezentowały suknie ślubne ANNA MARIAPICT0034min.jpgProwadzący Adam Brinkiewicz wraz z uroczą partnerką.Kandydatki w strojach wieczorowych przed ogłoszeniem wyników. [s]PICT0040min.jpgKabaret POTEM rozbawił publiczność do łez!PICT0081min.jpgPierwsze nagrody, pierwsze łzy radości, a może - rozczarowania?PICT0089min.jpgJuż wszystko wiadomo, teraz trzeba zadbać tylko o piękny uśmiech dla fotoreporterów.PICT0109min.jpgMagda Trusow, I v-ce miss oraz Miss Ziemi Elbląskiej 2006 Beata Kostkowskafot. M.Pawłowicz

Przeczytaj artykuł »  

Anoreksja w sieci

Autor: | Data: 10-4-2005 | Kategoria: Reportaż | Komentarzy: 10

Anoreksja w sieci zbiera swoje zniwo.

Przeczytaj artykuł »  


(Strona 1 z 2)   « Poprzednia1 2 Następna »