








Pod Sejmem zebrało się bardzo wiele osób, a jeszcze więcej dołączyło w czasie marszu.
Była minister do spraw równouprawnienia kobiet i mężczyzn Magdalena Środa mówiła o dyskryminacji kobiet w Polsce. Nie zabrakło ostrych słów skierowanych w stronę polityki, które zostały nagrodzone gromkimi brawami.
Policja chroniła manifestantów na każdym kroku... Bacznie obserwując przebieg wydarzeń policjanci byli gotowi ruszyć do akcji![s]
Kolorwe balony, peruki i... hasła~towarzyszyły uczestniczkom i uczestnikom Manify 2006.
Aż pękł...!
Manifa przeszła ulicamy stolicy - było głośno, kolorowo, wesoło... Ale i poważnie, bo prawa kobiet, które były głównym motywem manifestacji, wciąż nie są w Polsce respektowane.[s]
Walczmy razem, bądźmy wolne, brońmy swoich praw - głosił wielki transparent niesiony na początku pochodu.
Oczywiście, że PRZEtrwamY
Nie zabrakło także policjantek, wszak to także o ich prawa chodzi![s]
Manifestantów było naprawdę bardzo, bardzo dużo! A w trakcie przemarszu spontanicznie dołączały się nowe osoby.
"Był" i prezydent... A może to jednak jego brat?
Starszej pani w gustownym berecie nie podobała się manifestacja i samotnie próbowała rozgonić feministki i feministów, jednak czujna policja szybko usunęła kontrmanifestantkę i znów powrócił względny spokój.
MANIFA 2006 była niewątpliwie ważnym i znaczącym wydarzeniem. Chodziło przecież o prawa kobiet, czyli o prawa ponad połowy polskiego społeczeństwa. Niestety publiczne media za ważniejsze uznały informowanie widzów o np. rosyjskich ostatkach. Być może gdyby manifestujący rozbili kilka aut, rozpalili pod sejmem ogniska, zachowywali się agresywnie, to ich postulaty byłyby wysłuchane, a informacje o MANIFIE zamieszczone na pierwszych stronach gazet. Jednak pokojowe, roześmiane tłumy wykrzykujące hasła nawołujące do respektowania praw kobiety są ignorowane, a problemy o których mówią są mniej istotne niż amerykańskie Oskary...
(Strona 1 z 2) « Poprzednia1 2 Następna »