


3. Żółte plamy na welonie – krótko mówiąc to nic innego jak po prostu efekt niewiedzy Panny Młodej. Spryskiwanie fryzury lakierem do włosów po upięciu welonu sprawia, że specyfik dosłownie „osiada” na materiale tworząc przebarwienia, które uaktywniają się z czasem. Efektu nieestetycznych plam możemy spodziewać się już na weselu! Chyba zatem nie warto ryzykować dla kilku mniej lub bardziej ujarzmionych kosmyków.4. Ujednolicenie stylu druhen – zastanów się, czy chcesz mieć na swoim weselu bliskie Ci osoby w eleganckich kreacjach czy chodzące klony. Odpowiedź chyba narzuca się sama. Oczywiście sukienki druhen powinny być takie same (choć i od tej reguły istnieją pewne odstępstwa), ale w wyborze fryzury, obuwia czy biżuteryjnych dodatków zostaw im wolną rękę!5. Przedwczesne zdjęcie sukni ślubnej - za szybszą zmianą sukni na wygodniejszą kreację przemawia nasza wygoda, ale goście mogą być tym nieco rozczarowani. Poza tym czy naprawdę chcesz „stopić się w tłumem” zamiast lśnić na parkiecie niczym księżniczka?6. Czarny garnitur Pana Młodego – choć wydaje się, że kolor ten jest najbardziej elegancki w zestawieniu z białą koszulą, to prawda jest taka, że czerń na ślubie jest akceptowalna tylko w przypadku smokingu!7. Buty przyprawiające o łzy – muzyka, radosna atmosfera zabawy i tańce, a na twarzy Panny Młodej zamiast uśmiechu maluje się cierpienie i ból. Powód? Za ciasne obuwie, za wysokie obcasy, bądź materiał butów, który dosłownie „wżyna się” w skórę z każdym krokiem. Trudno po fakcie mówić o nauczce na przyszłość, bo wesele jest niepowtarzalnym dniem, więc taka „wpadka” nie da się już odwrócić. Recepta: „rozchodzenie” butów jeszcze przed ślubem bądź rezygnacja ze spektakularnych w wyglądzie modeli, na rzecz tych prostszych, ale za to bardziej wygodnych.8. Dziura w spodniach i klapnięte ramiączko - w ferworze przygotowań nietrudno zapomnieć o takim szczególe, jak zabranie ze sobą „poręcznego zestawu krawcowej”, czyli inaczej mówiąc po prostu igły i nitki. Nikomu nie życzymy, żeby nagle garderoba rozeszła się w szwach, ale jak to mówią „ lepiej dmuchać na zimne”, niż zaliczyć taką gafę.9. Przedwczesne kupienie sukienki – jeden z naczelnych błędów i jeśli można to tak nazwać jednocześnie „najchętniej popełniany” przez przyszłe mężatki. Po godzinach spędzonych na przymiarkach i zakupie tej wymarzonej padamy z ulgą na kanapę ciesząc się z pomyślnego zakończenia „Misji: suknia”, a potem chowamy ją do szafy i zapominamy na następne miesiące o jej istnieniu. W dniu ślubu przychodzi jednak zdziwienie: jest za luźna lub za ciasna! Złośliwi powiedzą „musztarda po obiedzie”, ale dla Panny Młodej to nie lada problem. Na poprawki krawieckie może być już za późno, więc zwykle kończy się na tym, że suknia zwyczajnie pęka na osobie, która lekko przytyła lub nadaje „workowaty” wygląd paniom, które straciły sporo na wadze.10. Odkryte ramiona w kościele – dobry obyczaj nakazuje, że do miejsca świętego należy przyjść z zakrytymi ramionami i dekoltem, więc jeśli nie możemy oprzeć się sukni o kroju gorsetowym na czas ceremonii warto włożyć narzutkę, żeby nie wzbudzić niesmaku w zaproszonych gościach.Pamiętajcie, w dniu ślubu to wy gracie „pierwsze skrzypce” i to na Was skoncentrowana jest cała uwaga gości, więc miejcie się na baczności, by nie zaliczyć przysłowiowej „wtopy”.Powodzenia!Agnieszka Damieszkohttp://myweddspace.pl/







(Strona 1 z 2) « Poprzednia1 2 Następna »