Bądź SEXY - seksowna dzięki nowej książce!

Autor: | Data: 01-16-2008 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

BĄDŹ SEXY  52 wspaniałe pomysły Ken Langdon Przekład: Sylwia Jaśkiewicz-Budek oprawa: broszurowa format: 173x210 ISBN: 978-83-7510-117-1 Seria: 52 wspaniałe pomysły  

Przeczytaj artykuł »  

W magicznym ogrodzie (o historii ogrodów)

Autor: | Data: 12-11-2007 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

(Eden) był ogrodem – Bóg założył go tuż po stworzeniu człowieka, co świadczy o jego ważnej roli w całym dziele Stwórcy.Idea ogrodu jako cudownego, mitycznego miejsca jest stara jak człowiek – pojawia się w Mitologii (Pola Elizejskie) oraz akkadyjskim micie o Adapie (XV w. p.n.e.) oraz sumeryjskiej opowieści o Gilgameszu (XIII w. p.n.e.).

Przeczytaj artykuł »  

Typy miłości, Alexander Avila

Autor: | Data: 11-19-2007 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

    Prosty system pozwalający  zawęzić grono potencjalnych partnerów i znaleźć miłość swojego życia  

Przeczytaj artykuł »  

To wszystko wina twoich rodziców? Poradnik o związkach

Autor: | Data: 10-16-2007 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

Poradnik o związkach "To wszystko wina twoich rodziców?"

Przeczytaj artykuł »  

Dobre Ciało Eve Ensler

Autor: | Data: 06-25-2007 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

To kolejna książka autorki słynnych „Monologów Waginy”. Tym razem Eve Ensler podejmuje temat kobiecych ciał, które sprawiają ich posiadaczkom wiele kłopotów. Kompleksy na punkcie brzucha mogą zabić radość życia i jakkolwiek by to banalnie i płytko nie brzmiało, wiele kobiet wstydliwie zakrywających „oponki” zrozumie, o czym mowa.

Przeczytaj artykuł »  

Glenys Carl,

Autor: | Data: 06-13-2007 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

Glenys Carl, matka trzech dorastających synów, dowiaduje się, że najmłodszy z nich, dwudziestojednoletni Scott uległ poważnemu wypadkowi i w stanie śpiączki przebywa w szpitalu w Sydney. Glenys opuszcza zimną Europę, by na drugim końcu świata zmierzyć się z budzącą lęk rzeczywistością, która na zawsze odmieni jej życie. Scott, na skutek doznanego urazu mózgu, pogrążony jest w sztucznym, głębokim śnie. Szanse na to, że się obudzi, są znikome. Choć rokowania są tak niepomyślne, matka podejmuje rozpaczliwą walkę o odzyskanie syna - o jego przebudzenie, a potem przywrócenie mu sprawności. Odzyskanie świadomości oznacza dla młodego człowieka rozpoczęcie długiej, wymagającej ogromnego nakładu sił i środków rehabilitacji. Scott nigdy nie traci chęci życia. Opieka najbliższej rodziny jednak nie wystarcza. Niespodziewanie, cenna pomoc przychodzi ze strony obcych ludzi, wolontariuszy, którzy w Australii, a potem w Anglii zjawiają się tłumnie, oferując swój czas, najlepsze chęci i umiejętności. Przez otwarty, pełen serdecznego ciepła, dom Scotta i jego dzielnej matki przewijają się niezliczeni ochotnicy. Każdy z nich coś po sobie zostawia i każdy dostaje w zamian odrobinę z tej niezwykłej, niewidocznej aury otaczającej Scotta i Glenys.W twoich rękach to prawdziwa, wzruszająca opowieść matki o zmaganiach z chorobą i niespodziewanym kalectwem ukochanego syna. Opowieść o tym, jak błyskawicznie i nieodwracalnie odmienia się los i jak trudne wyzwania stawia przed nami życie. Przede wszystkim jednak, jest to historia o wielkiej miłości, niesłabnącej nadziei i wierze w ludzi i w siłę niesionej przez nich bezinteresownej pomocy. FRAGMENT KSIĄŻKI:Gdyby ta historia była hollywoodzkim scenariuszem, Scott zbudziłby się z ziewnięciem i leniwym uśmieszkiem na wargach, ni stąd, ni zowąd wyciągnął do mnie rękę i poprosił o wielkie lody czekoladowe. Takie filmy są jednak fikcją i nie mają nic wspólnego z tym, jak wygląda przebudzenie po trzech miesiącach głębokiej śpiączki spowodowanej urazem głowy. Z atrofią mięśni i utratą masy ciała. Z przykurczem ścięgien i wiązadeł, powodującym zgięcie kolan i ramion. W pozycji poziomej krew w ciele jest rozdzielana równo. Rozleniwione serce prawie zapomina, jak pompować, więc nawet najmniejszy ruch może je sforsować i prowadzić do szybkiego wyczerpania. Pozbawiony stymulacji mózg traci sprawność do tego stopnia, że nawet najprostsze myśli wymagają wielkiego wysiłku. Czasem część pamięci zostaje zatarta, jakby taśmę wideo zbliżono do magnesu. Przebudzenie z głębokiej śpiączki to tygodnie, a czasem miesiące żmudnej terapii, której wynik jest niepewny. Oprócz cierpień związanych z następstwami śpiączki Scott ma uszkodzenie mózgu i tkanki nerwowej spowodowane upadkiem z wysokości.[s]Pierwszym znakiem przebudzenia Scotta jest prawie niezauważalny ruch powieki. Siedzę na łóżku, lekko trzymając syna za rękę, gdy dostrzegam to drgnienie. Natychmiast pochylam się i z napięciem wpatruję się w jego twarz, a trwa to chyba całą wieczność.I znowu drgnienie, a właściwie już nawet wątłe mrugnięcie. Scott mruga raz, potem drugi i jedna z jego powiek odrobinę się unosi. Tworzy jedynie szparkę, przez którą widzę jednak jego oko. Czy patrzy na mnie? Serce bije mi mocniej, oddech staje się płytki, dłonie wilgotnieją od potu. Przez wiele miesięcy Scott leżał z mocno zaciśniętymi powiekami, tak długo, że w końcu zwątpiłam, czy pamiętam kolor jego oczu. Aż nagle przyszła chwila, że świat, w którym został uwięziony, zaczął się otwierać, jakby istniała szansa, że z poczwarki wylęgnie się jeszcze motyl.Mocno trzymam go za rękę.- Scotty - szepczę - słyszysz mnie? Jeśli tak, uściśnij moją rękę.Czekam na odpowiedź, starając się zapanować nad własną gęsią skórką i przyśpieszonym oddechem z lęku, że przegapię jakiś znak. Po kilku minutach powoli powtarzam polecenie i znów czekam zawieszona w próżni. I wtedy to czuję. Nacisk na moją dłoń, tak nieznaczny, jakby sfrunęło mi na rękę piórko. Wrażenie jest jednak niewątpliwe, a ruch celowy. Serce mi rośnie.- Jak się pani dziś czuje, Glenys? - rozlega się cichy głos za moimi plecami.Nie słyszałam wejścia doktora Crochesa, ale nie śmiem się odwrócić. Scott i ja porozumiewamy się. Nawet więcej, przesyłam mu swoją energię, dostarczam paliwa jego duchowi, daję mu siłę, wzbudzam pragnienie zerwania więzów snu. Gdybym się teraz odwróciła, mogłabym go zawrócić na tej drodze.- Scotty się budzi - słyszę swój głos. - Otworzył jedno oko. Mówiłam do niego, a on zareagował, uścisnął moją rękę.Doktor Croches podchodzi do Scotta, pochyla się nad łóżkiem i przesuwa mu rękę przed twarzą, aby sprawdzić, czy jest reakcja oczu. Nie dostrzega niczego, więc unosi Scottowi powiekę. Oko wydaje się nieruchome, nie kieruje spojrzenia na określony punkt, ale piwna tęczówka kurczy się pod wpływem światła. Doktor Croches cofa się i staje ze skrzyżowanymi ramionami, głęboko zamyślony.- Widocznie cuda się zdarzają - mówi cicho, bardziej do siebie niż do mnie. Czuję na ramieniu dotyk jego ciepłej ręki, milczące potwierdzenie tego, że mam całkowitą rację, że moja wiara się potwierdza, że pokonaliśmy pewien próg wbrew niewiarygodnie małej szansie.Moje myśli są jednak gdzie indziej, próbują porządkować nieznane. Mój syn zaczął się budzić, ale co dalej? Radość z małego zwycięstwa nie zmniejszy ciężaru pozostałych problemów. Czy Scott upodobni się do warzywa? Czy jeszcze kiedykolwiek będzie chodził lub chociaż mówił? Jak długo potrwa, zanim szpital nas wyeksmituje? Wiza Scotta wygasła już dawno, wiem więc, że to tylko kwestia czasu. Gdzie się podziejemy? Żyj chwilą, nakazuje mi głos wewnętrzny. Rób, co możesz zrobić dzisiaj, i ufaj, że poradzisz sobie z jutrem. (…)Scott stopniowo odzyskuje siły. Po kilku dniach otwiera już dwoje oczu. Jest wciąż za słaby, by poruszyć głową, ale odkąd jego mózg ponownie zaczął pracować, porusza gałkami ocznymi i mruga, powoli wędrując wzrokiem po pokoju, by zebrać trochę informacji, póki zmęczony nie zapadnie znowu w sen. Kiedy indziej tylko otwiera oczy i gapi się w sufit, nieobecny, bez najmniejszego drgnienia powieki, nie próbując nawet skupić wzroku, jakby jego umysł nie był w stanie uwolnić się od grawitacji tego drugiego świata.- Nie bój się - mówię mu. - Nie możesz mówić, bo masz w tchawicy rurkę intubacyjną. Kiedy lekarze ją usuną, to się odmieni. Miałeś wypadek, Scott, ale powoli zdrowiejesz. Chcę, żebyś czuł się bezpiecznie i spokojnie dochodził do siebie.W następnych dniach zdwajam wysiłki nad posunięciem naprzód jego rehabilitacji. Czytam mu więcej i bardziej zdecydowanym tonem, przekonana, że nawet gdy śpi, słowa pobudzają jego mózg. Z nową energią masuję mu dłonie i palce, powoli i ostrożnie poruszam zdrowym prawym ramieniem i manipuluję stopami, aby rozruszać ścięgna Achillesa. Wyczuwam jednak, że stąpam po cienkiej linie. Nadmiar stymulacji grozi większymi szkodami niż jej niedomiar. Przeciążony mózg Scotta mógłby zamknąć się na informacje i szukać schronienia w spokoju śpiączki. Jak wiele trzeba, żeby było za wiele? Gdzie jest języczek u wagi? Skąd będę to wiedzieć? Nie zadawaj pytań, poucza mnie głos wewnętrzny. Zaufaj swoim odczuciom, zaufaj temu, co mówi ci Scotty. Jakby w odpowiedzi na moją determinację jego ciało reaguje. Każdego dnia jest przytomny nieco dłużej. Trochę bardziej zgina palce i przy mojej dyskretnej pomocy odrobinę porusza zdrowym ramieniem i głową.

Przeczytaj artykuł »  

10 przykazań dla silnych kobiet, Ursula Nuber

Autor: | Data: 06-5-2007 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

 Książkę Ursuli Nuber brałam do ręki z pewną rezerwą. Popatrzyłam na okładkę i pomyślałam: „Kolejna superpublikacja o lekko „feministycznym zabarwieniu”, pełna stereotypowych porad dla współczesnych kobiet. Na pewno będzie zawierać mnóstwo cennych rad w stylu: jak być atrakcyjną, pewną siebie, zawsze miłą i pełną humoru kobietą.”. Jednak już podczas czytania pierwszego rozdziału, stwierdziłam, że źle ją oceniłam…  

Przeczytaj artykuł »  

MINI powraca - laboratorium mody

Autor: | Data: 06-1-2007 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

 „Mini powraca”Uwaga! 9 czerwca mini powraca! Oczywiście za sprawą studentów Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie. O 18.00 w sali widowiskowej Nowohuckiego Centrum Kultury przejdą oni kolejny test kreatywności. Na fali światowej tendencji powrotu do cudownego stylu lat 60-tych studenci drugiego roku zaprezentują swoje wariacje na temat „moja autorska mini”. I nie będzie to zadanie łatwe. Oprócz zaprojektowania sukienki mini na podstawie trapezu będą oni musieli udowodnić, że posiadają także zmysł stylisty. Kreacje muszą być bowiem dopracowane w najdrobniejszych szczegółach i dodatkach.

Przeczytaj artykuł »  

Rozmowa z Małgorzatą Możdżyńską – Nawotką, autorką książki „Od zmierzchu do świtu. Historia mody balowej”.

Autor: | Data: 04-9-2007 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

Po prostu pięknoRecenzja książki "Od zmierzchu do świtu"- Jeśli spotkałybyśmy się na ulicy i ja miałabym na sobie dżinsy i koszulkę ze znakiem Supermena, to byłby to mój ubiór czy strój?MMN: – Wyobraźmy sobie, że Pani specjalnie się tak ubrała, np. na dyskotekę, albo do teatru lub na imieniny cioci,  żeby – załóżmy – pokazać, że Pani nie zależy na ceremonii albo dlatego,  że właśnie od cioci dostała Pani tę koszulkę w prezencie i chce jej sprawić przyjemność, albo dlatego, że wizerunek Supermana pozwala Pani przezwyciężyć nieśmiałość lub umówiła się Pani z koleżanką, że włożycie takie same koszulki – postrzegany z tej perspektywy, byłby to strój. Gdyby zaś włożyła Pani te rzeczy tylko z tego powodu, że wszystkie inne Pani ubrania są brudne, to byłby to ubiór. Określenia ubiór i strój nie odnoszą się więc do jakichś rozłącznych klas przedmiotów, ale do poziomu interpretacji zjawisk. Ubiór to – w skrócie – odzież i akcesoria w sensie utylitarnym, rzeczowym, strój zaś niesie znaczenia. Odzież chroni przed czynnikami zewnętrznymi i umożliwia funkcjonowanie w otoczeniu fizycznym i społecznym, strój zaś to całokształt wyglądu danej osoby, komunikat o jej statusie społecznym, majątkowym, zawodowym, często także o przekonaniach, przynależności do jakiejś grupy, ważnych dla niej wzorcach osobowych.- A zatem czy przedmiot pani rozważań zawartych w albumie „Od zmierzchu do świtu. Historia mody balowej” to bardziej ubiór czy strój?MMN: – I jedno, i drugie. Wiedza o tym, jak zmieniała się forma ubioru, w sensie konstrukcji czy materiałów, to podstawa kostiumologii, czyli nauki zajmującej się złożonymi zjawiskami związanymi z potrzebą ubierania się. Ta „materialna” wiedza jest zarazem fundamentem i punktem wyjścia do dalszych rozważań. Z drugiej strony, moda balowa i wieczorowa jest w szczególny sposób nasycona symbolizmem, znaczeniami i emocjami. Przecież do strojów (sic!) na specjalne okazje zawsze przywiązywano szczególną wagę, w ich przygotowanie wkładano więcej czasu, namysłu i wysiłku, często też troskliwie je przechowywano, znacznie dłużej niż czas ich praktycznego żywota. Istotą mody wieczorowej jest seksapil i fantazja, która może dojść do głosu, gdy prace dnia są zakończone, a uwaga kieruje się ku marzeniu, ku ideałowi. Bardzo ciekawym zjawiskiem są np. stroje na bale kostiumowe, o których sporo w książce. Nie można też zapominać, że toalety balowe miały niegdyś bardzo konkretne zadanie – np. pomóc pannie znaleźć męża w czasach, gdy młodzi ludzie obojga płci nie mieli zbyt wielu okazji, aby zaprezentować się potencjalnym partnerom.  - W sposób bardzo szczegółowy opisuje Pani przemiany zachodzące w modzie wieczorowej na przestrzeni ostatnich 250 lat w Europie, a w tym i w Polsce. Album imponuje szczegółowością opisu, dokładnym  udokumentowaniem podanych informacji i ich zilustrowaniem.Dla kogo jest ta książka i jak zrodził się pomysł, by powstała?MMN: - Rzeczywiście, starałam się z jednej strony pokazać ewolucję mody, ale nie w sposób nudny, inwentaryzatorski. Pokazuję – taką mam nadzieję – jej ewolucję w sposób logiczny, nie jako listę cech, ale jako pewien proces z jednej strony autonomiczny i estetyczny, z drugiej zaś związany ze zmianami społecznymi i obyczajowymi. Jednym z fascynujących aspektów mody jest to, że pozwala ona znaleźć, wprawdzie chwilową, ale w danym momencie przekonującą, równowagę między sprzecznymi impulsami, na płaszczyźnie zarówno indywidualnej, jak i zbiorowej. Pozwala np pogodzić pragnienie wyrażenia własnej indywidualności, a zarazem przynależności do określonej grupy społecznej, pogoń za nowością i ponadczasowym pięknem, zasady przyzwoitości i seksualnej atrakcyjności. Poprzez ilustracje – liczne, atrakcyjne i nieopatrzone – starałam się przekazać dwa aspekty mody: ten autonomiczny, estetyczny (piękno, po prostu) i ten związany z kontekstem społecznym, w pewnym sensie narracyjnym. Myślę, że książka jest dla ludzi ciekawych świata, ludzkiej natury i wrażliwych na piękno, że da wiele radości np. miłośnikom malarstwa i literatury, tym, którzy oglądają filmy historyczne, etc,, bo zrozumienie tych znaczeń, które niesie strój pozwala nam głębiej przeżywać świat i sztukę.   - Czy moda z połowy XVIII, wieku XIX czy początku XX wieku rządziła się tymi samymi prawami co dzisiejsza?MNN: - I tak, i nie, bo z jednej strony natura ludzka, potrzeba wzbudzania podziwu i podobania się, wydają się niezmienne, no i sam mechanizm rozprzestrzeniania się innowacji jest stały, choć jego tempo i okoliczności mogą się zmieniać. Z drugiej zaś strony nasz współczesny sposób percepcji, ukształtowany przez wizję fotograficzna i filmową, jest chyba nieco inny niż w XIX w. Nowoczesną sylwetkę ogarnia się od jednego spojrzenia, a dawniej strój to było coś, co się bardzo starannie kontemplowało, z wielkim znawstwem dotyczącym materii, zdobień, szczegółów konstrukcji.- Dziękuję za rozmowę. Księgarnia dla kobietPoleca ksiegarnia dla kobiet Bosonoga(Iga)

Przeczytaj artykuł »  

Od zmierzchu do świtu" Małgorzaty Możdżyńskiej Historia mody balowej

Autor: | Data: 04-9-2007 | Kategoria: Trochę kultury | Komentarzy: 10

"Od zmierzchu do świtu" Małgorzaty Możdżyńskiej - Nawotki to pięknie wydany album zachwyci nie tylko miłośników tańca i pięknych, przepysznych strojów. „Od zmierzchu do świtu” to przewodnik, który oprowadza czytelnika po niezwykłej historii mody balowej rozpoczynając od XVIII wieku. Stroje balowe były dla ich właścicieli nie tylko pięknymi ubiorami, które zakładali na wyjątkowe okazje, ale efektem wielu starań, które miały spełnić marzenia i być podkreśleniem ich statusu społecznego i majątkowego. Historia mody balowej to nie tylko ukazanie zmian w wyglądzie strojów wieczorowych, ale także przemian w systemie wartości i zmian zasad moralnych. Dlatego ta książka może być fascynującą lekturą dla wszystkich interesujących się historią jako taką oraz spragnionych ciekawostek i interesujących faktów. Moda balowa jest wyjątkowa i jednocześnie świetne charakteryzuje swoje czasy. Ukazuje stosunek do bogactwa, materializmu i seksualności. Jest efektem wielu starań i ciężkiej pracy. Stroje balowe są najbardziej wyrafinowane, bogate i ukazują gust i styl swoich właścicieli, którzy na te wyjątkowe wieczory pragną zachowując konwencję starać się jednocześnie okazać odrobinę ekscentryczności. Ta fascynująca, pięknie ilustrowana książka będzie wspaniałym prezentem dla miłośników mody, historii i wszystkich spragnionych nowych wrażeń. Księgarnia dla kobietPoleca ksiegarnia dla kobiet Bosonoga"Od zmierzchu do świtu" Małgorzata Możdżyńska-Nawotka, Wydawnictwo Dolnośląskie

Przeczytaj artykuł »  


(Strona 6 z 9)   « Poprzednia 1 2 3 4 56 7 8 9 Następna »